1. Kolacja

1K 19 4
                                        

Nolan

Stoję jak debil przed szafą i nie wiem co na siebie włożyć. Okej, jestem facetem, mam dwadzieścia cześć lat. I co z tego?! Jak ubiorę zwykłe jeansy i koszulę, to matka zrówna mnie z ziemią za to, jak wyglądam. Przecież to bardzo ważna kolacja! Już słyszę w głowie ten męczący mnie głos. Jednocześnie widzę spojrzenie ojca, którego zdaniem powinienem cały czas nosić dobrze skrojone garnitury na miarę, szyte u topowych producentów znanych marek, jak przystało na naszą rodzinkę. Co za różnica, co mam na sobie, metek i tak nie widać. Chociaż z drugiej strony, czasem fajnie się pokazać w drogich rzeczach i czuć na sobie spojrzenia kobiet, znających się na modzie. Dzięki temu i zajebistemu urokowi, którego oczywiście także mi nie brakuje, laski do mnie lgną, jak ćmy do światła. Kto by nie chciał takiego życia. Jedyny minus jest taki, że muszę chodzić na te wszystkie poważne bankiety, kolacje, bale i inne bzdety. Taka właśnie kolacja w mękach, czeka mnie dzisiejszego wieczoru. Z tą różnicą, że odbywa się w domu najlepszych przyjaciół rodziców i największych wspólników odkąd pamiętam. Z uwagi na to, że będzie tam tylko rodzina White'ów decyduję się na czarne jeansy w komplecie z jasno, niebieską koszulą i idealnie dopasowaną, czarną marynarką.

- Nolan! Nolan! – czuję małe ręce szarpiące mnie za nogę. Nie musze patrzeć w dół, żeby wiedzieć, który to z rodzeństwa. Mała Mayli dopiero niedawno nauczyła się prawidłowo wymawiać moje imię, mimo że ma już pięć lat.

- Co jest urwis? – pytam biorąc na ręce małą księżniczkę w różowej sukience. Ta mała ma bzika na punkcie koloru różowego. W jej pokoju różowe jest dosłownie wszystko po za białymi ścianami. Gdy ostatnio wszedłem do jej szafy, miałem wrażenie, że w jakiś magiczny sposób, to co mam na sobie zaraz zmieni swój kolor na różowy. Uciekłem z tam tond szybciej niż wszedłem.

- Mamusia powiedziała, że mam Cię wołać bo wychodzimy. – mówiła powoli i wyraźnie trzymając moją twarz w swoich małych rączkach. – Nolan dziubiesz! – dodała zanim zdążyłem się odezwać. Co wywołało na mojej twarzy uśmiech i na złość zacząłem się z nią wygłupiać, przytulając mój policzek do jej. Młoda zaczęła krzyczeć i się wyrywać więc szybko ją postawiłem na ziemi, żeby nie dostać w moje cenne przyrodzenie, jak ostatnim razem.

- Powiedz mamie, że już schodzę. – zawołałem, gdy uciekała już za drzwi – Uf, wszystko w porządku kolego, dzisiaj nam się nie oberwało. – powiedziałem do siebie upewniając się, że w moich spodniach wszystko w porządku.

Przed wyjściem z pokoju spryskałem się Bossem i założyłem czarny, potężny zegarek z Armatniego. Założyłem czarne, eleganckie, zamszowe buty i zabrałem z szafki portfel, telefon i kluczyki do mojego Ferrari.

- Jadę swoim autem, umówiłem się ze znajomymi po kolacji. – poinformowałem rodziców, co nie do końca mijało się z prawdą, bo przecież znam ludzi w klubie i w zasadzie są moimi znajomymi, a to że się z nimi nie umówiłem, to nie znaczy, że się nie umówię. W każdym bądź razie, nie mam zamiaru pilnować z tyłu bachorów, nawet przez te kilka kilometrów.

- Znowu nie wrócisz na noc do domu?

- Wrócę, ale późno tato. Jestem dorosły, dajcie spokój.

- To zacznij się tak zachowywać.

- Dajcie spokój, nie mamy czasu na wasze przegadywanie się. – mama skończyła temat. Tak naprawdę ona rządziła w naszym domu mimo, że do ojca miałem większy respekt i wolałem mu nie pyskować za dużo, co nie znaczyło, że nie mówiłem mu tego, co myślę. W tym momencie, obaj się zamknęliśmy i wyszliśmy z windy do podziemnego garażu.

Miriam

Zakładam moje ulubione złote kolczyki w chwili, gdy słyszę dzwonek do drzwi. – Cholera, powinnam dawno być na dole i pomóc mamie. – mimo, że mamy sieć dobrze prosperujących hoteli w wielu miejscach na ziemi i na pewno nie brakuje nam pieniędzy, to w naszym domu panują inne zasady, niżby się mogło wydawać. Rodzice pochodzą z zwykłych rodzin, jak większość ludzi na ziemi. Sami dorobili się takiego majątku. Dlatego mama chce, aby w naszym domu było tak, jak w ich domach, a ja miałam takie same warunki wychowawcze. Sami sprzątamy, sami gotujemy, staramy się nie zatrudniać gosposi i kucharzy. Oczywiście są małe wyjątki, gdy wyjeżdżamy na dłuższy czas, jednak staramy się tego unikać. Nigdy nie wiadomo, jacy obcy ludzie mogą się tu przewinąć.

Quenn of HotelStories to obsess over. Discover now