Zaczynał się kolejny pechowy dzień... Jestem pechowa, więc można uznać, że wiem co mnie dzisiaj spotka w tym świecie, w rzeczywistości, ale jak to mówią: ,,Ciekawość to pierwszy stopień do piekła'' .
Nie miałam żadnych planów. Chciałabym gdzieś na kawę się umówić czy coś... Tak samej nudno. Mam nadzieję, że Nela wróci szybko z resztą...
Nawet się nie przedstawiłam! Jestem Karolina Toporek. Haha, te nazwisko, ale jestem jaka jestem. Nela to moja najlepsza przyjaciółka! Tęsknię za nią, bo wyjechała do Londynu, daleko. Ale wracając: gdzieś się wybiorę.
Usłyszałam nagłą wibracje. Ktoś dzwonił. Gdy zobaczyłam kto dzwonił od razu rozpromieniałam. Odebrałam.
- Cześć, Karolinka! - zawołała wesoło.
- Witaj, Nela. Jaki zaszczyt rozmowy?
- Tak po prostu zadzwoniłam. Nie ma okazji..
- Ooo, a kiedy wracasz? Tęsknię.
- Tak za kilka tygodni chyba wracam.
W tle usłyszałam samolot. Zaskoczyło mnie to, więc od razu się spytałam.
- Słyszę samolot. Lecisz gdzieś?
- Nie, nigdzie jeszcze nie lecę - upewniała.
- Wierzę Ci - uśmiechnęłam się do telefonu i dodałam:
- Ale tak na pięćdziesiąt procent Ci nie ufam!
Pogadaliśmy jeszcze trochę. Nela jest zabawna. Uwielbiam ją. Teraz trochę wyjdę na dwór.
Uczesałam swoje kudły, ubrałam się i oszywiście zjadłam coś i poszłam. Było trzydzieści osiem stopni Celsjusza na dworze, więc było gorąco i dlatego nie brałam kurtki. Po mnie wiadomo, że szybko wrócę do domu, nie chce być pechowa jak zawsze.
No to idziemy gdzieś, haha - pomyślałam.
Szłam, szłam i jeszcze raz szłam (tak to jest, haha). Po kilku minutach lozenia zobaczyłam coś daleko - taki plakat z jakimś domkiem czy coś. Przez to nie widziałam jak idę, bo tak się zaciekawiłam tym domkiem, a przez to się wywaliłam.
- Auć... - powiedziałam, gdy się wywaliłam.
Ktoś podszedł; nie spojrzałam na tą osobę.
- Pomóc Ci, Karolinka?
- Nela?! - podniosłam głowę i to faktycznie była Nela.
- Tak, tak to ja - uśmiechnęła się i podała mi rękę.
Złapałam za jej rękę swoją i wstałam. Nela popatrzyła na kolano i ja też; nic się nie stało, było tylko trochę zdarte. Uśmiechnęła się, gdy tylko podniosłam głowę w górę.
- No to gdzieś wyjdziemy? - zapytała z uśmiechem.
- Jaaaaasne - zaśmiałam się przez przeciąganie. Ona też.
- Haha! Też może będę przeciągać!
- Nooo Tooo Faaaajnie, haha!
- No to chodź, przy okazji Octaniseptem(nie wiem jak to się piszę) Ci popsikam kolano, bo nie chce, żeby wdało się jakieś zakażenie.
W odpowiedzi uśmiechnęłam się i skinęłam głową ,,Tak''. Przypomniało mi się też o plakacie.
- A przy okazji; Nela, tu jest plakat z domkiem. Możemy go zobaczyć?
- Jasne! - krzyknęła cicho zaciekawiona.
Podeszliśmy do plakatu; to nie był domek tylko pizzeria:
,,Five nights at Freddy's'!
Nowa restauracja dla dzieci!
Miała być w Londynie, ale tu woleliśmy ją wybudować.
Jak wspomniałem: dla dzieci, ale zapomniałem o dorosłych :).
Otwieramy drzwi restauracji 27.06.2020r.!
Atrakcje:
Animatroniki,
Muzyczka,
Zabawa z Mangle ,,Rozłóż, poskładaj'',
Znowu muzyczka, ale do tego prezent od Marionetki!,
Balony od BalonBoya!
YOU ARE READING
Nocne Korytarze || FNaF
Short StoryHejciaaa, dzisiaj taka historia. Nie chcę was straszyć, ale niektóre czyny w tej historii są prawdziwe. Wracając: Pechowe życie, ponury dzień psuje plany. W końcu jakąś pizzerię mieli otworzyć. Super, nie prawda? Nie wiadomo czy wybierze się tam, n...
