Niebo zawsze jest niebieskie, trawa zawsze jest zielona.
Pewne rzeczy w tym świecie są niezmienne, co w sumie jest bardzo kojącą rzeczą. Takie prawdy obiektywne pozwalają nam pewnie stąpać po świecie, z pewnością, że po nocy przyjdzie dzień, po deszczu wyjdzie kiedyś słońce. Niestety, prawdy obiektywne potrafią być też bardzo krzywdzące. Najbardziej krzywdząca prawda obiektywna w moim świecie jest taka, że Beztalencie zawsze pozostanie Beztalenciem.
-Wstawaj.
Z zamyślenia wyrywa mnie oschła komenda, rzeczywiście, tak się w tym wszystkim pogubiłem, że kompletnie zapomniałem o tym, że leżę w błocie. Śmieszne, w sumie bardzo mi tu wygodnie i przyjemnie, błoto nie oczekuje i nie wymaga, po prostu przyjmuje cie takiego jakim jesteś, czystego, brudnego, dużego czy małego, błoto traktuje nas wszystkich tak samo.
Szkoda że nie może tak być ze wszystkim
-Już, już, wybacz.
-Beztalencia nie mają prawa prosić o wybaczenie.
Na usta ciśnie mi się kolejne "wybacz" ale, tak jak wspomniała, nie mam do niego prawa. Rosa stoi nade mną, przyglądając mi się obojętnie.
-Szybciej, wszyscy się na nas patrzą.
Moje małe poślizgnięcie rzeczywiście zwróciło wiele wspomnień. Wstając na nogi spojrzałem na kilka osób, mimo, że według ogólnie przyjętych zasad, nie miałem takiego prawa. Beztalencia przyglądały mi się współczująco, niektórzy Mistrzowie zaś szydzili między sobą z Rosy i ze mnie.
Rosa biegnie przodem, miecz odbija się u jej boku, jest szybka, stanowczo za szybka jak dla mnie, zwłaszcza kiedy biegniemy przez błoto. Stalowe nagolennice i trzewiki z łatwością się w nim pogrążają, trudniej natomiast je z niego wyciągnąć. Ona nie ma takich problemów. Jest stanowczo za silna.
Po zajęciach pomagam jej zdjąć zbroję, ze swoją muszę sobie poradzić samemu.
-Co to dziś miało być, Henryk?
Rzadko mówi mi po imieniu, musi być na mnie naprawdę zdenerwowana, ale tego nie pokazuje, w sumie nigdy nie okazuje żadnych uczuć, tak już ma.
-Upadłem i chyba trochę się zamyśliłem.
-To lepiej już nie myśl. Jeśli nie obchodzi cię, że przynosisz wstyd samemu sobie, pomyśl o tym, że przynosisz wstyd mi.
Poprawia swoje popielate włosy i wyciąga do mnie dłoń, wiem o co chodzi. Wyciągam z torby etui z jej okularami, po czym odbieram od niej pudełko ze szkłami kontaktowymi. Woli nosić okulary kiedy nie jest w szkole, mówi, że dodają jej uroku.
Jak dla mnie wygląda w nich na zimniejszą niż zazwyczaj.
Rozstajemy się bez słowa przy bramie szkoły, ona idzie do domu, ja postanawiam jeszcze chwilkę postać pod budynkiem i pobyć żałosnym, popatrzeć w niebo. Zamiast tego jednak obracam się na pięcie i przyglądam się szkole. Zawodówka rycerska, zapotrzebowanie na rycerzy wróciło, kiedy pojawił się przeciwnik odporny na kule. Dekret królewski sprzed 10 lat uprawomocnił Zawodówki jako jedyne pełnoprawne szkoły, wszyscy chłopcy i wszystkie dziewczyny w tych czasach muszą uczyć się na rycerzy, zapotrzebowanie na liniach frontu jest po prostu zbyt duże.
Linia Frontu znajduje się jakoś dzień z drogi od naszego królestwa, gdzie indziej dalej można by szkolić się na handlarza, szewca, kowala, kurwa, nawet na cyrulika można się uczyć w Złotosądach. Ale nie tutaj, w Czarnej możesz się uczyć tylko na rycerza, i po szkole idziesz na front. Mi zostały jeszcze dwa lata, tydzień temu miałem 18 urodziny.
Zza bramy wyłania się znajoma twarz, Marcin.
-Masz papierosy?
-Mam Henryk, korona za jednego.
Grzebię po kieszeni mundurka i wygrzebuje z niego koronę, Marcin skinieniem głowy daje mi znać, żebyśmy zapalili za szkołą, przy czym podaje mi papierosa.
-Suka szczekała? - Pyta siłując się z zapałkami, jak na złość, zaczęło wiać.
-Nie nazywaj jej tak.
-Heniek proszę cię, jak mam ją nazywać, Pani Rosa? Suka to suka.
Marcin też jest Beztalenciem, tak nazywają nas, Czeladników, czyli giermków, stanowimy wsparcie dla Mistrzów, czyli przyszłych rycerzy Czarnej. Giermkiem zostaje się przez oblanie testów sprawnościowych przeprowadzanych na początku nauki. Ci, co zdadzą, mogą cieszyć się tytułem Mistrza.
Jakbyście chcieli mojej opinii, niesamowicie chujowy system, ale sklejony tak szybko, że nie ma co się dziwić.
W sumie wydaje się też, że działa. Każdy rocznik dzieli się mniej więcej pół na pół, Czeladnicy i Mistrzowie, więc mogą nas bezproblemowo dobierać w pary.
-Trochę narzekała.
-Nie wiem jak ty z nią wytrzymujesz, ona jest jakaś pojebana.
Wzruszam ramionami.
-Czy ja wiem.
Marcin patrzy na mnie z politowaniem.
-Może z Tobą też nie jest wszystko do końca w porządku.
Palimy w ciszy, po czym każdy z nas kieruje się w swoim kierunku.
Droga ze szkoły do domu zajmuje mi jakoś 20 minut. Wita mnie puste mieszkanie, matka najwyraźniej jeszcze jest w pracy. Mój pokój nie jest zbyt przyjemny, farba schodzi ze ściany, łóżko już dawno się złamało, więc śpię na materacu. Po moim pokoju walają się figury szachowe i szachownice. Przed wojną ojciec zajmował się rzeźbieniem w drewnie, zwłaszcza zestawów szachowych. Teraz po prostu leżą w moim pokoju, zbierają kurz.
Rozkładam się na materacu i dopiero teraz czuję cały ból dzisiejszego dnia, mimo tego, próbuję zasnąć.
ESTÁS LEYENDO
Beztalencia
FantasíaŚwiat pogrążony w wojnie, Dziewczyna która chciałaby wszystkiego jest skazana na Chłopaka, który nie chce niczego. Czy ich życia mają jakąkolwiek wartość? Czy są tylko figurami na szachownicy?
