1. Witamy w Biurze Aurorów

59 4 6
                                        

Ronald Bernan powolnym krokiem stąpał po Moście Westminsterskim, z którego dokładnie mógł przyjrzeć się Big Benowi. Właśnie dostał pilną sowę z Ministerstwa Magii. Z listu dowiedział się jedynie, że jest potrzebny w swoim wymarzonym Departamencie Praw Czarodziejów, miał podjąć pracę w Biurze Aurorów. Do tej pory zmagał się z wieloma wyznanami jak na swój młody wiek. Rozejrzał się pośród mijających go ludzi, pozostawali nieświadomi tego, co ich otacza. Bardzo cieszył się z tego powodu, ponieważ wiedział, że mogłoby to być katastrofalne w skutkach.

Zbliżył się do odpowiedniego wejścia, a następnie wdrapał się po długich, a także niezwykle stromych schodach. Przed samym wejściem spojrzał raz jeszcze w szybę, aby ocenić swój wygląd. Miał kruczoczarne włosy, które najczęściej układały się w chaotyczny sposób. Jego twarz szpeciła blizna poprowadzona wzdłuż prawej skroni, co wynikało z wielu starć, jakie przeszedł w swoim czarodziejskim życiu. Zwykle na to nie patrzył, ponieważ był do tego stopnia zajęty pracą oraz ćwiczeniem swoich zaklęć. Być może od nadchodzących godzin zależała reszta jego życia. Na recepcji przy biurku siedziała młoda blondynka o drobnej sylwetce.

Delikatnie skinął w jej kierunku głową, a pod nosem na chwilkę pojawił się na ułamek sekundy skromny uśmiech. Wszedł do windy, która już prowadziła go do Biura Aurorów. Zawsze zastanawiał się, jak wiele osób wymiotuje podczas pierwszej wizyty w tym ciekawym wynalazku. Z wnętrza pomieszczenia dobiegała niesamowicie głośna dyskusja. Bernan nie wiedział, czego się tam spodziewać, ponieważ „Prorok codzienny" nadal milczał, czy to dobrze? Głęboko ziewnął ze zrezygnowania, wzruszył ramionami i w końcu wkroczył do środka.

Nad drewnianym, dębowym stołem właśnie gestykulowała pięcioosobowa grupa czarodziejów. Najstarszy stażem, będący jednocześnie dyrektorem Biura Aurorów dostrzegł natychmiast nowego towarzysza.
- Moi drodzy, poznajcie... – zaczął z uśmiechem, ale mu przerwano.
- Ronalda Bernana, jednego z najbardziej skutecznych pracowników Ministerstwa, tak? – dodała czarnoskóra kobieta o krótkich, kręconych włosach. Najwidoczniej nie była zadowolona z obecności nowego gościa, ale natychmiast została ścięta spojrzeniem swojego przełożonego.
- Proszę wybaczyć, Panie Potter za moje spóźnienie... 

Aurorzy - HPStories to obsess over. Discover now