Prolog

89 6 2
                                        

Jak wsiadłam do autokaru miałam w głosie tylko piosenkę.
Wsiąść do pociągu byle jakiego.
Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet...
Choć tak naprawdę nie był to ani pociąg, ani nie miałam biletu. A ostatnia moja myśl to zostawić walizkę w Warszawie, jak mam zaraz wyjechać na cały rok do Zacisza Dolnego. W tym oto roku złamałam wszystkie moje zasady siedzenia w domu i kontaktu z najwyżej jedną osobą. Bo nadeszły ważne zmiany.
Studia, moja miła.
Dokładnie to. Nie przewidziałaś się.
-Nie gap się już tymi szklistymi oczami na ten przystanek, bo cię wezmą za wariatkę, Gabi- uśmiechnęłam się.

BursztynWhere stories live. Discover now