Rozdział 1

614 17 4
                                        

- Dobrze, wystarczy chłopcy. - powiedział młody, wysoki brunet z oliwkowymi oczami.
Trzech osiłków odeszło na bok, a brunet podszedł do pobitego mężczyzny przykutego do krzesła.
- No i co, zaczniesz gadać, czy mam się tobą inaczej zająć. Moi chłopcy dopiero się rozkręcali.
Mężczyzna lekko podniósł głowę i szepnął:
-Mam już dość, tych waszych krzywych mord, a szczególnie twojej.
Walcie się na ryje.
-Oj, nie ładnie. - Powiedział chłopak o oliwkowych oczach i mocno uderzył pięścią w stół.
- Dam ci jeszcze jedną szansę. Tak jak mówiłem wcześniej, wyglądasz na inteligentnego. Masz 10 sekund. Jeśli nie zaczniesz śpiewać, zniszczę ci życie, rozumiesz? 10,9,8…
-Nie...
- 7,6,5…
-ja…
-4,3,2...1 i…
- Wygrałeś, powiem ci wszystko, co chcesz wiedzieć.
- No widzisz, wiedziałem, że jesteś rozsądnym facetem. No to może na początek zdradź mi, jaka jest słabość twojego szefa.
- On…….. Nie ma słabości.
- Nie kłam! Każdy ma jakieś słabości. Jeśli nie powiesz po dobroci, to nie tylko tobie zniszczę życie, ale i twojemu 6-letniemu synkowi.
- Nie! On ma... On ma córkę. Jest młoda, ma 17 lat. Stary zrobi dla niej wszystko. Trzyma ją ukrytą za miastem. Ona nigdzie się nie rusza bez ochrony. - powiedział mężczyzna i spuścił głowę — Mhhhh, bardzo dobrze. Ściągniesz ją tutaj. - powiedział brunet — Ja w zamian cię puszczę. Będziesz mógł spokojnie wychować dziecko.
- Zrobię co każesz, tylko..... nie krzywdź jej, ani mojego synka.
Chłopak bez słowa wyjął z kieszeni telefon i włączył w nim stoper, a potem rzucił go mężczyźnie.
-Masz pół godziny, by wywabić ją z ukrycia. Jeśli się spóźnisz albo będziesz coś kombinował, to twój syn marnie skończy, jasne?
- Tak. - odpowiedział zrezygnowany mężczyzna.
...........................................
Dziewczyna siedziała w swoim pokoju i pisała coś na laptopie. Była to wysoka brunetka z zielonymi oczami. Miała 17 lat.
-Lia! - zawołał jakiś męski głos.
Kobieta zeszła na dół i spytała:
-Co jest Luck?
- Dostałem telefon od Mike’a. Mówił, że wroga mafia zna naszą lokalizację. Musisz zaszyć się w mieście, na jakiś czas. Pomogę ci zabrać twoje rzeczy.
- No jasne.-szepnęła dziewczyna z lekkim wyrzutem.
Po godzinie kiedy Lija była już spakowana wsiadła do czarnego audi. Luck odpalił silnik i ruszył w stronę miasta.
-Nie wyglądasz na zadowoloną. - powiedział nagle chłopak.
- Wiesz, polubiłam już ten dom, a poza tym myślałam, że w końcu……
Kobieta nie dokończyła zdania, ponieważ Luck gwałtownie zahamował. Na drodze przed nimi stały dwa ciemne samochody terenowe.
-Wyczuwam kłopoty. - szepnął Luck.
Nagle z terenówek wyskoczyli mężczyźni po zęby obładowani bronią i otoczyli samochód.
-I wykrakałeś — szepnęła dziewczyna.
-Łapy do góry i wysiadać. - warknął jeden z mężczyzn, otwierając drzwi.
Lija i Luck zaczęli powoli wysiadać z rękami w górze.
-Dziewczynę zabieram do szefa, co do chłopaka, to róbcie co wam się podoba. - powiedział nagle jeden z osiłków.
- Nigdzie z wami nie jadę, dotknijcie mnie, a gorzko tego pożałujecie. - warknęła dziewczyna.
- A co, poszczujesz mnie tatusiem? Czy się rozpłaczesz? - Spytał rozbawiony mężczyzna.
Dziewczyna szybko znalazła się obok mięśniaka i przyłożyła mu nóż do gardła.
-Luck spadaj stąd. - powiedziała Lija.
- Nie zostawię…..
- To rozkaz. Powiedz ojcu co tu zaszło.
Chłopak nie kłócił się dłużej. Odwrócił się i pobiegł w stronę lasu.
Niespodziewanie osiłek wytrącił Liji nóż i przygwoździł ją do maski samochodu.
-Masz szczęście, że szef chce cię żywą, inaczej…..
Mężczyzna skuł dziewczynę i wepchnął ją do samochodu. Zielonooka nie dawała za wygraną, szarpała się i krzyczała, dopóki blondyn nie przyłożył jej do twarzy kawałku materiału nasiąkniętego jakąś substancją.
-Spokojnie śliczna. - usłyszała. Po chwili widziała tylko ciemność.

Ocknęła się gdy jeden z osiłków niósł ją do jakiegoś ogromnego domu. Lija wyrwała mu się i zwaliła go z nóg. Gdy drugi z mężczyzn się na nią rzucił, dziewczyna uniknęła jego ciosu i podbiegła do bramy.
-Zaczekaj mała, zobacz kogo mam! - krzyknął oliwkowooki chłopak wychodząc domu i trzymając broń przy skroni Mike’a.
Dziewczyna zatrzymała się i stanęła spokojnie na znak, że się poddaje, a jeden z osiłków podszedł do niej i związał jej ręce na plecach.
-Czy ja wszystko muszę robić sam? Gdyby nie zakładnik, to by wam zwiała. - powiedział brunet. - Wprowadźcie ją do domu, zaraz się nią zajmę.
Mężczyźni wprowadzili Liję do domu, a potem posadzili ją na kanapie w ogromnym salonie. Dziewczyna szarpała się i próbowała wstać.
-Nie rzucaj się tak, bo będę zmuszony zrobić ci krzywdę. - powiedział oliwkowooki siadając na przeciwko dziewczyny.
- Podejdź tutaj, to zobaczymy, kto komu zrobi krzywdę. - warknęła Lija.
Brunet uśmiechnął się szeroko i podszedł do dziewczyny.
-Co mi zrobisz? - spytał i ironicznie podniósł brew.
W tym samym momencie dziewczyna przecięła więzy i szybkim ruchem nacięła szyję chłopaka, przez co ten cofnął się lekko. Po szyi bruneta popłynęła strużka krwi, a na Liję rzuciły się mięśniaki i przygwoździły ją do ziemi, skuwając ją.
-Szefie nic ci nie jest? - spytał blondyn z wyraźnym zmartwieniem.
- Nie, ale zabrakło milimetrów do śmiertelnej rany. Jak ją sprawdziliście?!
- Wybacz szefie, to już się nie powtórzy. - szepnął kolejny osiłek.
- Mam taką nadzieję. - powiedział brunet i podszedł do dziewczyny z chytrym uśmiechem.
- Podoba mi się twój charakterek. Zajmę się tobą osobiście. Możesz wykiwać moich ludzi. . - ostatnie zdanie szepnął do siebie. - Chłopcy, zaprowadźcie ją do mojego pokoju. - rzucił i wyszedł z salonu.
Mężczyźni zawlekli dziewczynę na górę i wrzucili ją do pokoju,, szefa,,, potem zakluczyli drzwi i odeszli. Lija wstała z podłogi i rozejrzała się po pomieszczeniu. W pokoju stało duże dwuosobowe łóżko i szafa na ubrania.
Kobieta podeszła do okna i chciała je otworzyć.
- Cholera, czy wszystko w tym domu jest na klucz?.... - warknęła, dostrzegając zamek na klamce okna.
Odsunęła się i usiadła w kącie pokoju. Podwinęła kolana pod brodę i nie wiadomo kiedy, zapadła w sen.
..................................................
Obudziło ją skrzypienie otwierających się drzwi. Do pokoju wszedł brunet o oliwkowych oczach. Miał na oko 20 lat i 190 cm wzrostu. Dziewczyna spojrzała na niego pogardliwie.
-Witaj, tęskniłaś? - spytał chłopak.
- Za twoim krzywym ryjem, nigdy. - warknęła dziewczyna.
- Ja nie mogę, co wy macie z tymi ryjami. Twój podwładny też tak śpiewał. Mm mm, ale skoro ci się nie podoba, to może zacznę nosić worek na głowie?
- Nawet worek ci nie pomoże, a kamerzystą nie jesteś i co zrobiłeś z Mikiem?
Chłopak uśmiechnął się lekko i spytał:
-Jesteś strasznie harda. Nie boisz się mnie?
- Nie. Odpowiedz na moje pytanie.
- Nie odpowiadam na pytania, to ja je zadaję. . A wracając do tego, że się mnie nie boisz. Wiesz, że mogę z tobą zrobić co tylko zapragnę? - spytał chłopak powoli zbliżając się do Liji. Gdy stał tuż przed nią, położył rękę na ścianie obok jej głowy i patrzył jej w oczy.
- Wiem o tym, jednakże radzę ci się zastanowić. - Powiedziała pewnie kobieta.
- I co, postraszysz mnie ojczulkiem? - spytał chłopak uśmiechając się ironicznie.
- Nie, ale licz się z tym, że kiedy będę miała okazję, bez wahania cię zabiję.
Chłopak zaśmiał się cicho i skrzyżował ręce na piersi.
-Nie dam ci już ku temu okazji. A poza tym miałaś jedną szansę i jej nie wykorzystałaś.
- Rusz głową, może wcale nie chciałam. - powiedziała Lija i odepchnęła od siebie chłopaka, a potem go wyminęła i stanęła przy oknie.
Chłopak patrzył na nią jak zahipnotyzowany. Do tej pory wszyscy się go bali, nikt nigdy go nie obraził, ani nie ignorował. Pociągało go to, a jednocześnie irytowało.
-Niewątpliwie wdałaś się w tatusia. Lubię twój charakterek, dlatego cię nie skrzywdzę, przynajmniej na razie. Teraz ustalimy pewne reguły, których masz się trzymać.
Dziewczyna odwróciła się w jego stronę i warknęła:
-Wsadź sobie gdzieś te reguły. Nie mam zamiaru cię słuchać. Chłopak w ułamku sekundy znalazł się obok niej i przygwoździł ją do ściany.
- To tyle? - spytała dziewczyna.
- Nie prowokuj……
Chłopak nie dokończył, gdyż dziewczyna kopnęła go w podbrzusze i odsunęła się.
-Trzymaj brudne łapy przy sobie. - warknęła.
Chłopak stanął na nogi i nie wytrzymał. Wyjął z kabury broń i wymierzył do dziewczyny.
-Koniec żartów. Jeśli nie będziesz mnie słuchała, to po prostu cię zastrzelę, rozumiesz?
- To zrób to od razu, bo nie mam zamiaru spełniać twoich rozkazów. - warknęła dziewczyna i stanęła tak, żeby lufa pistoletu była wycelowana w jej głowę.
Oliwkowooki ochłonął i schował broń.
-Coraz bardziej mi się podobasz, ale nie przesadzaj. Jestem nadzwyczaj spokojny i delikatny w stosunku do zakładników, ale to może się zmienić. Jestem Azar i tak masz się do mnie zwracać, a ty jak masz na imię?
Kobieta nie odpowiedziała.
-Jak mam się do ciebie zwracać? Skoro nie chcesz mi zdradzić swojego imienia będę cię nazywał…. Mmmmm.. Może kotku albo gwiazdeczko.... o, a może laleczko?
- Jestem Lija, spróbuj mnie nazwać kotkiem, albo laleczką, a obiecuję, że będziesz zdychał w męczarniach.
-Uuu zdenerwowałem cię? - spytał chłopak z szerokim uśmiechem.
- Ooo usatysfakcjonowało cię to? To teraz spieprzaj stąd.
Azar zaśmiał się i powiedział:
-To mój pokój. Zostaję tu, a ty ze mną.
- W takim razie, dobrze ci radzę uważać, bo jutro możesz się nie obudzić.
- Dobrze, wystarczy tych gróźb. Posłuchaj. Tam jest łazienka. Na pralce leżą ubrania. Możesz korzystać ze wszystkiego co nie jest zamknięte na klucz. A i nie próbuj uciekać, bo przestanę być miły. - Po tych słowach wyszedł z pokoju.
Lija przewróciła oczami i weszła do łazienki. Wzięła szybki prysznic i ubrała T-shirt i spodenki leżące na pralce. Wyszła i usiadła na krawędzi łóżka. Zaczęła się rozglądać.
-Muszę coś wykombinować. Poszukam czegoś, czego można użyć jako broni.
Lija przeszukała cały pokój, ale nic nie znalazła. Większość szafek była pozamykana.
Dziewczyna zajrzała jeszcze pod łóżko.
-Cholera, czy ten cały Azar musi mieć taki porządek w pokoju. Nic tu nie ma.
Zrezygnowana dziewczyna podeszła do okna.
-Na dole jest kojec z psami. Super. - szepnęła do siebie i usiadła na łóżku.
Po chwili do pomieszczenia wszedł Azar.
Spojrzał na dziewczynę i zdjął marynarkę.
-Możesz włączyć telewizor. - powiedział nagle.
- Wiem. - odpowiedziała dziewczyna i oparła się o ścianę.
Chłopak uśmiechnął się lekko i otworzył drzwi do łazienki.
-Idę pod prysznic. Nic nie kombinuj.
Gdy chłopak zamknął drzwi, dziewczyna powiedziała.
-Mam nadzieję, że się utopisz gnoju.
- Chciałabyś. - powiedział chłopak.
Lija podeszła powoli do marynarki chłopaka i przeszukała kieszenie. Znalazła tylko spinacz do papieru.
-Zawsze coś. - szepnęła i usiadła na łóżku. Schowała spinacz do szuflady szafki nocnej i oparła się o ścianę jakby nigdy nic.
- Jest cholernie ostrożny. - Pomyślała kobieta.
Wtedy Azar wyszedł z łazienki. Podszedł do łóżka i położył się.
Dziewczyna wstała i usiadła na parapecie.
-Hej, nie gryzę. Możesz spać ze mną.
-Chciałbyś.
- Nie mów mi, że masz zamiar spać na parapecie, albo na podłodze. - uśmiechnął się brunet.
- A żebyś wiedział, że mam zamiar. - powiedziała dziewczyna i odwróciła głowę do okna.
Chłopak przewrócił oczami i wstał z łóżka. Zbliżył się do dziewczyny i szepnął.
-Nie zgrywaj niedostępnej. Jeśli nie chcesz iść po dobroci, to cię zaniosę.
-Dotknij mnie, a będziesz zbierał zęby z podłogi.
- Przyjmuję wyzwanie. - powiedział oliwkowooki i zdecydowanie, ale delikatnie złapał dziewczynę. Przytrzymał jej ręce i położył ją na łóżku.
Dziewczyna się szarpała, ale Azar był silniejszy.
-No i co? Chyba tu jest wygodniej niż na podłodze, mhhh? Może szybki numerek albo chociaż buziak ?
- Wal się. - warknęła Lija.
Oliwkowooki uśmiechnął się szeroko i położył się na swojej połowie łóżka.
-Dobranoc. - szepnął z rozbawieniem.
Dziewczyna nic mu nie odpowiedziała. Odwróciła się do niego plecami i przybliżyła się do krawędzi łóżka.
- Mam nadzieję, że Luck szybko coś wymyśli — pomyślała i nie wiadomo kiedy, zasnęła.

Mafijna miłość Stories to obsess over. Discover now