Nowi Sąsiedzi

133 4 0
                                        

Zanim przejdziemy do moich przygód to opowiem coś o sobie.

Nazywam się Ines Saint , mam długie białe włosy i niebieskie oczy. Jestem czystej krwi, toleruje półkrwi, ale mugoli już nie. Mój tata jest Aurorem, a mama zajmuje się domem oraz mną i bratem Maćkiem.  Brat jest w tym samym wieku co ja, ma brązowe włosy po tacie i niebieskie oczy jak nasza mama. Na czwarty rok szkolny  przeprowadziliśmy się do ogromnego domu w którym ja sama się czasami gubię.  Wolny czas spędzam z moim koniem Etykiem lub czytam książki ( najczęściej horrory).

Teraz coś o mnie już wiecie, więc zaczniemy przygodę.

***

Wstałam wyspana, późnym rankiem. Nie zwracając uwagi na mój bałagan w pokoju podeszłam do szafy i wzięłam jakieś pierwsze lepsze ciuchy. Ze wszystkim co potrzebne poszłam do mojej łazienki i wzięłam zimny prysznic. Nie powiem przyniosło mi to ulgę. Na dworze jest teraz strasznie ciepło.
Za cztery dni początek roku szkolnego. Dziś z rodzicami wybieram się Pokątną kupić potrzebne rzeczy. Liczę że uda mi się ich naciągnąć na najnowszą  miotłę.
Ubrana i sucha zeszłam do kuchni na śniadanie. Usiadłam przy dużym ciemno brązowym stole i zawołałam skrzata.
- Cizi, choć tu. - zawołałam skrzatke.
- Słucham, pani. - irytowało mnie że tak do mnie mówiła, przecież aż tak stara nie jestem żeby mi na Pani  mówić, ale się już nie odezwałam bo ta i tak robi swoje.
- Zrób mi naleśniki z dżemem jagodowym. - powiedziałam nie patrząc na nią.
- Już się robi. - powiedziała Cizi i zniknęła.
Odczekałam te 10 minut myśląc o bóg wie czym. Nagle skrzatka postawiła przedemną talerz z apetycznie wyglądającymi naleśnikami i szklankę z sokiem jabłkowym. Zajadałam się pysznościami aż nagle weszła moja mama Cassandra i usiadła obok mnie przy stole jedząc wcześniej przygotowane kanapki.
- Mamo? - zaczęłam.
- Tak. - powiedziała dając mi pozwolenie żebym zapytała.
- Kto mieszka naprzeciwko nas. W tym pałacu. - zapytałam zaciekawiona. Pałac to było idealne określenie tego domu, był większy od naszego i bardziej elegancki.
- Tam mieszka rodzina Malfoy'ów. Bogaty i znany ród czarodziejów. - powiedziała jakby z dumą.
- Znacie się? - zapytałam widząc jej wyraz twarzy.
- Tak, to starzy znajomi ze szkoły. - powiedziała wesoła i po chwili dodała. - A teraz idź obudź brata bo za pół godziny idziemy na Pokątną. - powiedziała i poszła.
Weszłam do pokoju brata i zaczełam nim szturchać. Ten zaczoł coś mamrotać pod nosem, ale kiedy usłyszał z moich ust " Pokątną" to odrazu wstał.
Poszłam do swojego pokoju. Nie mogąc już patrzeć na ten bałagan jednym ruchem różdżki poukładałam porozwalane ciuchy i włożyłam do szafy.
Po małych porządkach podeszłam do szafy i wyjęłam z niej, czarne krótkie spodenki z wysokim stanem i białą bluzkę z czarnym koniem. Swoje włosy upiełam w wysoką kitkę i w sumie byłam już gotowa. Na codzień się nie malowałam, tylko na jakieś specjalne okazje malowałam rzęsy i usta.

***

Miałam już wszystko oprucz szaty. Ja poszła w kierunku sklepu Madame Malkin, a rodzice z Maćkiem do zoologicznego, żeby wybrał sobie zwierzątko ( ja już mam czarną sowę Iskrę).
Weszłam do sklepu. Całe pomieszczenie pachniało Fiołkami i Różami. Nagle podeszła do mnie elegancka kobieta ubrana całą na różowo. Przez ten róż czułam się jak w wariatkowie. Starsza kobieta poprosiła mnie żebym stanęła na stołku w drugim pokoju. Wchodząc do  pomieszczenia zobaczyłam blondyna z bardzo pewnym wyrazem twarzy, ale nic nie zrobiła. Po chwili kobieta narzuciła na mnie szatę i zaczęła dopasowywać. Mój wzrok utkwił w podłodze. Poczułam na mnie czyjiś natręty wzrok, podniosłam głowę i natrafiłam na szare oczy. Ich właścicielem był ten pewny siebie blondas. Spojżałam na niego licząc że odwróci wzrok, ale nic z tych rzeczy jeszcze bardziej pożerał mnie wzrokiem.
Kobieta zdjęła z blondas szatę, a po chwili ze mnie. Poszłam w stronę pierwszego pokoju a mojim oczom ukazała się moja rodzinka rozmawiająca z jakimś blond włosy mężczyzną i kobietą. Ja podeszłam do mamy a szaro oki do reszty blondasów.
- A to jest nasza córka Ines. - przectawiła mnie moja mama.
- Lucjusz Malfoy. - powiedział długo włosy mężczyzna wystawiając do mnie dłoń. Aaa... Czyli to jest ta słynna rodzinka Malfoy'ów. Złapałam jego rękę, a on przyciągnął ją do swoich ust i musną ją wargami. Feee... Będę musiała ją porządnie umyć. - Miło mi panią poznać. - powiedział puszczając dłoń.
- Mi też - powiedziałam skrępowana.
Po chwili podeszła do mnie najprawdopodobniej jego żona. Podała mi rękę i się przectawiła jako Narcyza Malfoy. I oczywiście nadszedł czas na pewną siebie fretkę.
- A ja jestem Draco Malfoy. - podszedł i wystawił rękę. Chwiciłam ją, a on poszedł śladami swojego ojca, tylko on nie musnął mojej ręki tylko pewnie siebie ją pocałował. Feee... Dlaczego mojimi sąsiadami są jacyś psychopaci. Fff jeszcze tego mi brakowało.
Niespodziewanie pomiędzy nas wszedł mój brat i przywitał się z Draco. Rodzice jeszcze chwilę pogadali z wariatami i każdy poszedł w swoją stronę. Odetchnęłam z ulgą kidy fretka odwróciła się do mnie plecami i nie wypalała we mnie dziury wzrokiem.

***

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

***

Nadszeła pora obiadu. Wszyscy usiedli na swoje miejsca i zapadła grobowa cisza. Musiała to przerwać.
- Ci Malfoy'owie są jacyś dziwni. - powiedziałam, skrzywiając się przypominając jak fretka pocałowała moją dłoń.
- Oni nie są dziwni, są bardzo dumnym rodem. - odrzekła zirytowana mama.
- Oni mi wyglądają jak jacyś psychopaci którzy trzymają dzieci w piwnicy. - powiedziałam z obrzydzeniem.
- Ines! - krzyknęła mama - Nie masz o nich tak mówić, ani myśleć. - powiedziała po chwili. - A i dla twojej informacji dziś na kolację przyjdą Malfoy'owie. - powiedziała złośliwie mama. Ja prychnęłam pod nosem.
- Chcesz coś jeszcze powiedzieć? - zapytała unosząc głos. Nic nie odpowiadając, poszłam do swojego pokoju tupiąc nogami jak pięcio latka.
Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżko. Po chwili weszła mama.
- Na 19 masz się ładnie ubrać. I ostrzegam jeśli wywiniesz jakąś akcje to tego pożałujesz. - powiedziała i wyszła. Jak możecie zobaczyć pomiędzy mną a mamą nie jest zbyt kolorowo. Kochamy się i potrafimy się fajnie bawić, ale ja potrafię ją czasem wyprowadzić z równowagi.

***

Już nastał niechciany wieczór. Jest 18:47 a ja jeszcze nie gotowa. Nie chciałam wkurzyć mamy wię szybko podeszłam do szafy i wyjęłam szafirową sukienkę. Ma krótkie ramiączka, trójkątowy dekolt i rozkloszowaną spódnicę do kolan.
Dobra weszłam już w kiecke, ubrałam czarne baletki i pomalowałam rzęsy. Rozpuściłam tylko włosy i byłam już gotowa.
Usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Ostatni raz spojrzałam w lustro i wolnym krokiem zeszłam na dół. W holu zobaczyłam trzy blond czupryny. Przywitałam się grzecznie z Malfoy'ami. Oczywiście psychopaci ucałowali mi dłoń i jak wcześniej fretka pożerała mnie wzrokiem. Zaczęłam się rumienić więc szybko zasłoniłam twarz kurtyną włosów. Choć i tak fretka to zobaczyła. Dorośli weszli do salonu, a my za nimi. Nagle przy uchu poczułam czyjś oddech.
- Słodko się rumienisz. - szepną mi do ucha Draco, ale tak żebym tylko ja to słyszała.
Prychnełam tylko pod nosem i zajęłam pierwsze wolne miejsce przy stole, ale odrazu tego pożałowałam bo fretka usiadła obok mnie. Odsunęłam się jak najdalej od niego, ale to i tak było za blisko. Maciek usiadł obok blondas i zaczęli o czymś gadać, a ja się wyłączyłam z myślenia i tylko patrzałam na zegar.
- A ty do jakiego domu chciała byś iść?- ktoś zapytał, ale ja to olałam.
Po chwili usłuszałam znów.
-Ines? - powiedziała chyba fretka.
- Tak? - zapytałam zdziwiona.
- Pytam się do którego domu byś chciała iść. - powtórzył swoje pytanie Draco.
- Nie wiem. - rzekłam krótko.
- Na bank pójdziemy do Slyherinu - powiedział brat na co ja przewróciłam oczami.
Po chwili ja znów się wyłączyłam i patrzałam na zegar.

***

- To my będziemy się już zbierać. - powiedział starszy psychopata. Odetchnęłam z ulgą bo Draco wstał i już nie był obok mnie.

- Dziękuję za miło spędzony czas. - powiedział na głos, a kiedy nikt nie patrzył szepnął mi do ucha. - Ślicznie wyglądasz. - mówiąc to musnął ustami moje ucho. Teraz miałam stu procentową pewność że to jakiś psychopata i do tego zboczeniec. Ale zacisnęłam pięść i nic nie powiedziałam, choć miała ochotę się na niego wydrzeć. Doigra się w szkole, nie będę teraz wkurzała mamy.

Odrazu kiedy oni wyszli ja zamknęłam się w swoim pokoju. Wzięłam prysznic i ubrałam się w krótkie spodenki dresowe i za luźną  bluzkę. Wyczerpana i zirytowana poszłam późno spać, wcześniej myślałam co za żart będę mogła mu zrobić.

Królowa Żartów Stories to obsess over. Discover now