„Potwory" dedykuję Psu w Czapce, bez którego bym tego nie napisała.
Duża rośnij.
Axis i Malthus to OC biorące udział w naszym pryma sort erpeżku.
PS. Ten ship jest zajebisty, dzięki kurwa.
***
Potwory
„Cicho, cicho dzieci. To nie demony, nie diabły. Gorzej. To ludzie."
-A. Sapkowski, Wieża Jaskółki
Mówili o nich różnie. Mordercy, psychopaci, Mroczni Kosiarze. Najbardziej jednak przylgnęło po prostu – Potwory. Nie z powodu jakichś szczególnych deformacji. Chłopcy byli piękni i gładcy, jak pupa niemowlaka. Od zawsze.
Tylko mroczne ślepia wyzierające spod ciemnych włosów, ostrza błyskające w zręcznych rączkach chłopców, kazało innym myśleć, że nie mieli do czynienia z ludźmi, a z Potworami właśnie.
Mirai lubiła nazywać ich Chłopcami. W końcu jeszcze niedawno ich malutkie, nieporadne rączki pierwszy raz odebrały życie, by zobaczyć, jak wygląda Game Over w tym świecie.
Jak kiedy pierwszy raz zobaczyła to wstrętne, podłe dziecko o duszy równie zepsutej, co jej mały kuzyn. Wściekły szczeniak bojowego ogara. Każdy łowca musiał mieć swojego psa gończego.
Kupiła go, oczywiście. Chłopcy od razu przypadli sobie do gustu.
Axis bał się psów. Malthus – łowców.
Obaj bali się życia oddzielnie i pragnęli go zarazem.
Było coś pięknego w sposobie, w jaki na siebie patrzyli. Z pełną nienawiścią i gotowością pójścia w ogień za drugim.
Nie patrzyli na siebie często. Nie musieli. Znali się na pamięć, biedne sieroty tego zimnego świata.
Axis nie patrzył na Malthusa, ale zawsze go widział. Nie był w stanie spuścić go z oka, nie dlatego, że mu nie ufał. Sam nie wiedział dlaczego. Świat bez niego po prostu nie istniał.
Jakby obciąć sobie rękę.
-Błagam, nie zabijajcie mnie...
Krew kapała mężczyźnie z nosa wprost do ust. Z jego twarzy niewiele dało się odczytać. Malthus był świetnym chirurgiem plastycznym, jak na kogoś, kto specjalizował się w używaniu jedynie podstawowych narzędzi, takich jak pięści.
Ogar zobaczył leciutki ruch na martwej twarzy Axisa. Delikatne drgnięcie kącika ust, z którego tylko on zrozumiał: to była odraza. Uśmiechnął się paskudnie. Wiedział, co to znaczy. Axis nienawidził, gdy błagali, choć on z kolei to uwielbiał.
Jak muzyka dla uszu.
Możesz błagać, ale swojego Boga o przepustkę do raju.
-Zabij go.
Głos jego kata i ofiary, tak samo pusty, co jego serce, wysłał wzdłuż kręgosłupa Malthusa przyjemny dreszcz. Ręce aż mu drżały, serce łomotało, źrenice rozszerzyły się jak na dobrym tripie.
- Proszę, n--
Kilka głuchych łupnięć później już nie błagał, ani nie prosił. Rzęził tylko, nie do taktu z szybkim, urywanym oddechem Malthusa, który w euforii dodawał do tej symfonii całą gamę innych dźwięków – uderzenia, plaśnięcia, subtelny dźwięk, jaki wydawały tylko gęste, czerwne krople, rozpryskując się na tandetnej tapecie na ścianach.
YOU ARE READING
Oneshot: Potwory
Mystery / ThrillerMówili o nich potwory, bo ludzie tak nie potrafili. Żaden człowiek nie potrafi czuć tak wiele, nie czując nic. Podciągam to pod BL, bo chyba nikomu nie trzeba wyjaśniać, że to miłość? Jeśli robi ci się słabo na myśl o krwi, to nie polecam.
