I

46 1 2
                                        

Mam normalne życie. O ile słowem 'normalne' można opisać to, że jest się synem szefa jednej z najsłynniejszych marek ubrań w Korei i każdy w szkole mówi ci codziennie że masz wielkie szczęście i można ci tylko zazdrościć. No cóż. Większość osób w moim wieku tego chce. Jednak dla mnie, Min Yoongiego, nie jest to fajna rzecz.

Mam na imię Yoongi, chodzę do pierwszej klasy liceum, mój ojciec jest szefem marki ubrań w Korei, w szkole uczę się dobrze i każdy, no dobra, prawie każdy chciałby być na moim miejscu. Zwłaszcza po tym jak jeden z projektantów pracujący u ojca wymyślił że moja twarz będzie motywem jednej z kolekcji. Tak. Na każdej koszulce, czy bluzie była moja twarz. Co prawda zrobiona z małych napisów, więc nie było to zwykłe zdjęcie wklejone na chama. Ale nie zmienia to faktu że wszędzie był mój ryj! I teraz nie ma osoby, która nie kojarzy mojej twarzy.

Szczerze mówiąc, kocham swoją rodzinę, ale nadal brakuje mi czegoś. Nigdy nie miałem przyjaciela, znaczy miałem, ale oni wszyscy byli przy mnie dla pieniędzy i poniekąd sławy. Więc prawdziwego przyjaciela nie miałem.

Kiedyś to uczucie było wypełnione. Przez mojego kuzyna,Taemina. Uwielbiałem spędzać z nim czas, jak był w pobliżu to zawsze było coś do roboty. Lubiliśmy chodzić do zamku na wzgórzu. Ale... Taemin wplątał się w złe towarzystwo... Pewnego razu jeden z jego kolegów dał mu do spróbowania Marihuany... I błędem było że spróbował... Zaczął brać więcej i to o wiele mocniejszych narkotyków... I pewnego dnia padło na Mefedron. Przedawkował. Nie przeżył.
Po jego śmierci nie mogłem się pozbierać, mówiłem że chce do niego dołączyć...
Po jakimś czasie przezwyczaiłem się do braku Taemina i moje życie wróciło do normy. Nadal odwiedzam ten zamek, czuję się tam spokojny i bezpieczny. Zapominam o wszystkich problemach.
_____________________________

Był to zwykły dzień. Została mi ostatnia lekcja i do domu. Cieszyłem się bo na prawdę nie miałem już ochoty tu przebywać. Szedłem w stronę klasy od historii i w małym korytarzu usłyszałem kłótnie.
- Co ty sobie myślisz?! Po tym wszystkim co razem przeszliśmy?! Teraz chcesz zerwać?!- krzyczał jakiś chłopak.
- Tak! Nic już do ciebie nie czuje! Gdybyś mnie kochał, uszanował byś moją decyzję!- dziewczyna również krzyczała. Nie zdziwiło by mnie to jakoś bardzo, gdyby nie to, że ta dziewczyna to MinLee. Koleżanka, z którą w sumie mam dobre kontakty. Stanąłem za szafką i przysłuchiwałem się. Krzyczeli na siebie. Nagle uderzenie. Tego się nie spodziewałem.
Już chciałem tam podejść, ale zadzwonił dzwonek i chłopak stamtąd uciekł. Postanowiłem udać się już na lekcje bo pani od historii nienawidzi spóźnień, a MinLee złapać gdzieś pod szkołą.
Usiadłem w ławce na końcu klasy i zacząłem coś rysować na kartce. Nagle weszła nauczycielka, usiadła przy biurku i otworzyła jakiś zeszyt. I nagle wypowiedziała te wszystkim dobrze znane słowa.
- W takim razie wyciągamy karteczki.
I ten jej chytry uśmiech na twarzy.

~Po lekcji~

Wyszedłem ze szkoły i postanowiłem poczekać na dziewczynę. Widziałem ją przy szafce.

Po kilku minutach widziałem jak wychodzi ze szkoły. Podszedłem do niej i zapytałem co się stało. Nie chciała mi mówić, ale udało mi się ją do tego nakłonić. Opowiedziała mi wszystko. Ale nadal nie wiem dlaczego zerwała. Przed chwilą mówiła że JinSoo (bo tak miał na imię) był dobrym i kochającym chłopakiem.
- No dobrze. Ale.. Dlaczego z nim zerwałaś?- postanowiłem nadal pytać.
- Bo... Soo na prawdę był super... Ale.. Jest osoba do której czuję wiele więcej niż do Soo...- mówiła powoli i cicho.
- Aha rozumiem... Zdradzisz mi kto jest tą osobą?- nadal chciałem wiedzieć i może w jakiś sposób jej pomóc.
- To... Ah... Park Jimin z 1b.- powiedziała mi prawie szeptem i się zarumieniła.
- Park Jimin... Nie kojarzę.- przyznałem- Ale może uda ci się z nim pogadać i zaprosić na kawę? Myślę że możesz spróbować.
Widać było że dziewczyna chwilę się zastanawiała nad moimi słowami.
- Myślę że masz rację. Spróbuję. Dzięki Yoongi.- powiedziała dała mi buziaka w policzek na co się uśmiechnąłem- Do zobaczenia w poniedziałek!- krzyknęła na odchodne.
- Do zobaczenia!- uśmiechnąłem się jeszcze szerzej i poszedłem w swoją stronę.

~Trzy godziny później~

Zerknąłem na zegarek. Była godzina 19.10. Uznałem że mam dość nauki i udałem się na dół by się ubrać i opuścić dom. Rodziców jak zwykle nie było. Zamknąłem drzwi i udałem się w stronę przystanku autobusowego.

Kiedy znalazłem się już na obrzeżach miasta, skręciłem w ścieżkę która prowadziła do małego lasu. O dziwo nie było jeszcze jakoś bardzo ciemno. Po chwili znalazłem się na dużej polanie i zobaczyłem zamek. Ten sam zamek do którego przychodziłem z Taeminem. Wdrapałem się po wzgórzu i chciałem wejść na piętro tego opuszczonego zamku, ale zobaczyłem tam kogoś. Trochę się wystraszyłem, bo myślałem że niktpoza mną tu nie przychodzi. I to o tej godzinie. Chciałem się wycofać, ale na moje nieszczęście kamienie osunęły się przy moim kroku w tył i spowodowały że osoba się odwróciła.

Był to chłopak o srebrnych włosach, ciemnych oczach i pełnych różowych wargach. Na sobie miał błękitną bluzę i czarne rurki z dziurami na kolanach. Na nogach miał zwykłe trampki.
- Um... Co tu robisz?- zapytał co mnie zdziwiło
- Mogę zadać ci dokładnie to samo pytanie.- odpowiedziałem mu.
- Ah, myślałem że nikt tu nie przychodzi- kontynuował rozmowe.
- Ta, ja też. Przyszedłem tu odpocząć.
- Hah, ja też.- podszedł bliżej- Park Jimin. Pewnie mnie nie kojarzysz, ale chodzimy do tej samej szkoły- wyciągnął do mnie dłoń i się uśmiechnął.
- Min Yoongi.- również podałem mu dłoń, którą chwycił.
- Wiem kim jesteś haha, nie wiem kto cię nie kojarzy- uśmiechnął się szerzej.
- Ta... Masz rację...- odwzajemniłem uśmiech i puściłem jego dłoń.

Chwila. Park Jimin? Czy to nie ten chłopak w którym podkochuje się MinLee?
- Ty chodzisz do 1b, co nie?- chciałem się upewnić.
- Tak. Czyli jednak mnie kojarzysz?
- No... Można tak powiedzieć.
Chłopak nagle wyjął z kieszeni telefon i mi go podał. Nie wiedziałem o co mu chodzi więc posłałem mu pytające spojrzenie.
- Zapisz mi swój numer- uśmiechnął się któryś raz z kolei.
Numer? Poznajesz człowieka i po pięciu minutach rozmowy prosisz o numer? Zdziwiło mnie to, ale jak kazał tak też zrobiłem.

Chwilę jeszcze rozmawialiśmy, po czym udaliśmy się na przystanek. Po dziesięciu minutach drogi chłopak wysiadł. Miałem jeszcze pięć minut drogi do domu.

Nareszcie. Stanąłem przed drzwiami i nacisnąłem dzwonek. Stałem chwilę po czym nacisnąłem po raz drugi. Nikt nie otworzył. Znaczy że nikogo jeszcze nie ma. Wyjąłem klucze i otworzyłem drzwi. Spojrzałem na zegarek. 21.30.
,, Znów pracują do późna,, pomyślałem po czym zdjalem buty i udałem się do łazienki by się ogarnąć. Po załatwieniu tego wszystkiego poszedłem do pokoju. Położyłem się na łóżku i zamknąłem oczy. Myślałem chwilę o nowo poznanym chłopaku. Po chwili jednak zasnąłem.

_______________________________

No i jest pierwszy rozdział mojej pierwszej książki. Nie sądziłam że coś napiszę ale jednak! Dziękuję Lence i Wiki za to że zmotywowały mnie do napisania i wstawienia tego rozdziału. Nie jestem z niego jakoś bardzo dumna, ale mam nadzieję że jednak się przyjmie i ktoś będzie to czytać.
Do usłyszenia!❤️~

∆~Castle on the hill~Yoonmin~∆Stories to obsess over. Discover now