Świat rozsypał się na kawałki.
Zaczęło sie od kataklizmów. Potężne tornada, powodzie i pożary siały spustoszenie, a setki tysięcy ludzi zginęło. Myśleliśmy że to przejdzie, jednak nigdy nie przeszło - więc nauczyliśmy się z tym żyć. Potem dzieci na...
Z trudem podnoszę głowę z drewnianej podłogi. Mam przemoczone ubrania, wilgotne włosy. Powoli zaczynam czuć jak bardzo wychłodzone jest moje ciało. Ile tu juz leżę? Dzień? Dwa? Podpieram się na łokciu i rozglądam dookoła, przez rozbite szyby wdzierają się promienie słońca. Zionie ode mnie alkoholem. Ostatnio zbyt dużo pije, a w tym świecie otępianie swoich zmysłów mogę przypłacić życiem. Kim się stałam? Tak zdesperowana, tak upodlona.
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Chwiejnym krokiem wychodzę na zewnątrz, wciąż szumi mi w głowie. Dopiero teraz zauważam, że spędziłam noc w ruinach starego domu. Podchodzę do pobliskiej skarpy. W dole dostrzegam znajomą polanę otoczoną lasem i tworzące horyzont góry. Pochwili zaczynam sobie wszystko przypominać. Wczoraj w nocy biegłam środkiem tej łąki, było ich całe stado a mi brakowało już tchu w piersi, myślałam że zginę. Pamietam jak zdyszana wdrapywałam się po tej skarpie i jak rosnące tam krzaki róży podrapały mi ręce i nogi. Spoglądam na swoje ciało, blizny na łydkach i dłoniach są potwierdzeniem moich przypuszczeń. Tak teraz wyglada moje życie, tak wyglada życie każdego żyjącego człowieka. Na śniadanie głód, na obiad zmęczenie a na kolacje strach.