Symfonia Pożegnań - Germancest

1.1K 61 37
                                        

Poranny rytuał Ludwiga wyglądał zazwyczaj tak samo. Wczesna pobudka przy pierwszym dźwięku budzika, szybka rozgrzewka połączona z rozciąganiem, a zaraz po skończonej toalecie chwila spokoju przy kuchennym stole. Korzystając z okazji, że jego brat jeszcze spał, siadał z kawą i gazetą by po tym cennym kwadransie relaksu przejrzeć kalendarz i zaplanować działania na cały dzień.

Kalendarz Ludwiga był prostym brązowym dziennikiem. Dla każdego dnia była przeznaczona jedna strona, gdzie ten zapisywał spotkania i obowiązki, które musiał wykonać. Miał swoją specjalną półeczkę w kuchni, gdzie wraz z długopisem czekał na swojego właściciela.
– No to zobaczmy, co my tu mamy. – Niemiec wstał z krzesła i zgarnął kalendarz by móc go przewertować. Przed oczami miał swoją rozpiskę zadań na dzień.

10:00 posiedzenie sejmu
14:00 telefon do USA
14:30 odebrać zegarek gratulacyjny premiera od zegarmistrza
16:00 golf z nowym premierem

Te cztery rzeczy sam wpisał, jednak po niżej nich pojawił się nie wiedzieć kiedy dopisek sporządzony charakterystyczny, pochyłym pismem jego brata.

15:00 obiad z bratem (koniecznie musi być flądra!) świętowanie przyłączenia pomorza zachodniego. 

Ludwig westchnął i usiadł ponownie przy stole. Jego brat uwielbiał świętować różne okrągłe rocznice w swojej historii. Wygrane bitwy, dołączone ziemie, urodziny władców oraz wiele innych ważnych według niego powodów do dodatkowych aktywności, w które uwielbiał angażować brata. Niemiec gotował ulubione dania królów, jeździł po różnych zabytkach, organizował piknik na środku pola gdzie setki lat wcześniej coś ważnego się działo, grał w gry, słuchał muzyki i długich historii. Gilbert na każdą okazję miał inny sposób na świętowanie, lecz każda finalnie kończyła się opowieścią z jego długich lat istnienia. Także i tym razem podczas jedzenia flądry Niemcy będzie miał okazję wysłuchać o jakimś traktacie lub pokoju sprzed iluś setek lat oraz o przesuwaniu granic. Tylko dzisiaj na prawdę nie miał na to czasu! I dlaczego ostatnimi czasy miał wrażenie, że tych nagłych wpisów w kalendarzu jest więcej?

Mógł odmówić, ale to kończyło się jeszcze większą tyradą o urażonych uczuciach i lamentem Gilberta do kolejnej okrągłej rocznicy. Kilka razy zdarzyło mu się odmówić, ale mimo wszystko młodszy z braci wiedział, że lepiej pozmieniać własne plany. Mniej będzie z tym zachodu. Chcąc nie chcąc, wziął długopis i zaczął zastanawiać się co zmienić.
– No dobra, jeśli zadzwonię do Alfreda podczas powrotu z sejmu i wyślę Hansa po odbiór zegarka to może uda mi się kupić w jakiejś knajpie tą chol.. bardzo pewnie pyszną rybę. Może premier zgodzi się żeby..
– Dobryy.. – Do kuchni wtoczył się Gilbert ziewając przeciągle. Nie zwrócił uwagi na Ludwiga, który kreślił coś w swoim kalendarzu tylko skierował się do lodówki po sok porzeczkowy.
– Skoro już tu jesteś to powiedz mi co chcesz do tej flądry? – Niemcy oderwał się od zapisków i spojrzał wyczekująco na albinosa, który nie siląc się by wziąć szklankę pił z gwinta.
– Jaka znowu flądra? O czym ty do mnie mówisz? – Jasne brwi uniosły się w górę w geście zdziwienia.
– No jak to co. Sam mi wpisałeś w kalendarz, że dzisiaj świętujemy jakieś historyczne wydarzenie, nie mów, że zapomniałeś.
– Nie pamiętam niczego takiego. – Gilbert machnął ręką. – Ale gdyby to było faktycznie jakieś historyczne wydarzenie to bym chyba nie zapomniał prawda? Olej to, ja idę pod prysznic.

Błękitne oczy odprowadziły albinosa do wyjścia. Jak to możliwe? Przecież Gilbert nigdy nie rezygnował ze świętowania nawet najbardziej trywialnej rzeczy, jaka mu się przydarzyła. Może to faktycznie była pomyłka? 

Zamknął kalendarz z hukiem i odetchnął. Zapomniał czy nie zapomniał, przynajmniej teraz nie musiał zmieniać swoich planów. Bardzo zależało mu na tym wieczorze z premierem. Był to nowy człowiek w rządzie i chciał go lepiej poznać.

Symfonia pożegnań - GermancestOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz