Rozdział I

66 2 0
                                        

Izabela

Cholerny zamek nie chce się zapiąć ughh a teraz jeszcze się rozerwał. Przeklinam w duchu pieprzoną walizkę, bo od dziesięciu minut próbuję ją zapiąć i mi to nie idzie. No nic przepakowałam kosmetyki z walizki do torby i szybko wychodzę z teatru. Wskakuję do mojego auta i ruszam do mieszkania po torbę na ćwiczenia, gdzieś między Dworcową a Tadeusza Kościuszki mój golf zaczął stukać i pukać. Cholera jasna znowu wydatek!! Klnę w duchu, że nie kupiłam innego auta gdy była okazja... mocno chwyciłam kierownice i udaję, że nie słyszę tych zgrzytów w silniku.

Gdy zaparkowałam pod blokiem już czeka na mnie Karola z moją torbą, jak ja ją kocham pomyślała o mnie. Szybko wsiada do środka i ruszamy do centrum fitnessu, zajęło nam to dosłownie dziesięć minut dzięki Bogu nie było korków, bo ten złom mógłby stanąć i już nie ruszyć na któryś światłach.

Przebrane w obcisłe leginsy i top czekamy razem z innymi dziewczynami na naszą instruktorkę Kasie jednak podobno się rozchorowała i odwołali zajęcia. Wkurwiona blondynka nerwowo przygryzając wargę ruszyła z powrotem do szatni.

- Zmarnowałyśmy tylko czas a tak to popijałybyśmy winko przy pizzy - burczała niezadowolona, chyba jest przed okresem więc trzeba mieć się na baczności. Ale skoro już tu jesteśmy to możemy pójść na siłownię, lepszy rydz niż nic.

- Karo choć na siłkę - popatrzyła się na mnie jak na ufo - No skoro już tu jesteśmy to co nam szkodzi.

- No dobra - odparła krótko, dalej naburmuszona dumnie ruszyła w kierunku siłowni.

Najpierw wskoczyłyśmy na bieżnie trochę rozruszać stare kości, później przeszłyśmy na rowerki i orbitrek a na sam koniec ja zostawiłam sobie schody i ćwiczenia z hantlami a Karolina zabrała się za gumę. Po około czterdziestu pięciu minutach obydwie umierałyśmy, rozciągnęłyśmy palące mięśnie i zmęczonym krokiem ruszyłyśmy do szatni.

Czekałam na blondynkę już dziesięć minut aż łaskawie wyjdzie spod prysznica.

- Ale wiesz jedynym plusem było to że ta jedna dupa patrzyła się na nas cały czas. - relacjonuje podekscytowana co najmniej jakby mnie tam nie było

- No a my na niego, fajny był.

- Ale wiesz jego kolega nie gorszy. - w końcu Karolina wygramoliła się z kabiny i od razu zobaczyłam ten rozmarzony wzrok. Coś czuję, że moja kochana koleżanka pójdzie na podryw. Często jej tego zazdrościłam była taka otwarta, nie myślała długo tylko brała co chciała... to miało swoje minusy, bo seksoholiczka na odwyku powinna się ograniczać, no cóż to nie moje życie. Wystarczająco dużo tłukę jej do głowy i może trochę tam zostanie. Ja po terapii trochę przystopowałam, miałam dwóch facetów, którzy zostawili mnie, bo dusili się, ale jej wszystko lata więc dalej działa a ja bardzo dobrze radzę sobie sama z Zenkiem, moim najwierniejszym przyjacielem, wibratorem.

Wychodząc z centrum sportu natknęłyśmy się na tych dwóch przystojniaków teraz wyglądali jeszcze lepiej niż spoceni wyciskający sztangi. Ubrani w ciemne spodnie, kurtki a la ramoneska, włosy rozwiane przez jesienny wiatr. Palili papierosa i śmiali się przy tym, Karola wpadła na pomysł jak to ona.

- Daj mi fajkę. - szturcha mnie i widzę co planuje

- Co Ty znowu kombinujesz... weź przestań rzuciłaś palenie w zeszłym roku i pamiętam co mówiłaś Jak kiedyś będę chciała zajarać to daj mi w pysk - widzę jej proszący wzrok - a masz, ja idę do auta. - wepchnęłam jej papierosa w dłoń i ruszyłam wolnym krokiem w stronę samochodu. Blondynka pobiegła cała w skowronkach w stronę mężczyzn. 

Poczuj ToWhere stories live. Discover now