Prolog

151 10 0
                                        

- Sama się dowiedz!- warknęła Shuri. Właśnie się pokłóciłam z siostrą.. jak ja tego nie lubię. O! Zapomniałam! Gdzie moje maniery. Jestem Romenda córka T'Chaki i Ramondy, siostra T'Challi i Shuri. Mieszkam w Wakandzie. Fajna kraina. Jestem też bliźniaczką T'Challi, jesteśmy trochę inni.. ja mam brązowe włosy, jasną cerą, niebieskie oczy a T'Challa no... ( Muszę wam powiedzieć że Chadwick wyszedł tutaj sexi)

 ( Muszę wam powiedzieć że Chadwick wyszedł tutaj sexi)

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

Więc zero podbieństwa. Shuri jest młodsza, więc też inna. Czasem myśle że nie jestem w tej rodzinie, ale jestem. O, o wilku mowa. Właśnie wszedł przez dzwi.

- Cześć, siostrzyczko- zwrócił się do mnie, zawsze jesteśmy razem- O! Cześć Shuri- zaśmiałam się pod nosem

- Idę sobie- chciała już wyjść, ale T'Challa ją zatrzymał

- A tobie gdzie się spieszy? Mam sprawę- puścił ją- do was.

- Słucham- usiadłam na fotelu

- Musicie mi pomóc a raczej mu- odwrócił, już chciałam zapytać komu, ale ktoś wyszedł z windy. Okazało się, że ten ktoś to Kapitan Ameryka.

- Mam mu pomagać?- zapytałam

- Mamy mu pomagać?- poprawiła mnie Shuri. Lubię ją i jest miła, zabawna ale czasem przesadza. Bez urazy.

- Nie mu, tylko jego przyjacielowi..

- Aa.. ok, to gdzie on?- zapytałam

- Właśnie wchodzi..- odsunął się i zobaczyłam dosyć.. przystojną twarz... nie stop...

- Bracie?- skojarzyłam go z kimś i chcę to potwierdzić-czy to jest James Barnes?

- T-tak.? Skąd to wiesz- zapytał Cap

- Ponieważ zabił mi drugą najważniejszą osobę- powiedziałam z nienawiścią w oczach- serio miałeś czelność prosić  o pomoc?- skierowałam twarz na Bucka- serio miałeś czelność prosić o pomoc mnie?- teraz skierowałam głowe na brata- Nienawidzę cię!-krzyknęłam brata, pewnie będę tego żałować że go wyzwałam, ale mam to gdzieś. Byłam pod wpływem emocji i to tych negatywnych- nie będę mu pomagać bo nie mam w czym. Walczyć umie, o świecie wie, więc nie mamy o czym gadać- wstałam z krzesła i przeszłam w stronę windy. Jednak nie weszłam przez nią, zatrzymałam się- to i tak mało za to co mi zrobiłeś..- powiedziałam i spojrzałam się na Bucky'ego. Przywaliłam mu w twarz. Weszłam do windy, zostawiłam wszystkich w szoku i pojechałam na góre. Poszłam do sali gdzie spał nasz tata.. rozpłakałam się bezradności. Nie mogłam nic zrobić żeby nie umarł.. zawiodłam go. Poczułam silne ramiona otulające mnie- chcę żeby tata wrócił.. i żeby znowu było tak jak zawsze.. - wtuliłam się w brata

- Też za nim tęsknie..- odpowiedział mi

- Niemożliwe- zaśmiałam się przez łzy- przepraszam.. czemu go tu sprowadziłeś?

- Wiesz siostra.. pamiętasz jak też chciałem go zabić? HYDRA nad nim wzieła górę, spruła mu mózg i to dlatego zabijał.. nawet zabił rodziców Tony'ego Starka więc nie jesteśmy w tym sami. Musisz mu pomóc żeby tego nie robił, ok?

- Tsaa.. chodzmy.. aktywujemy miła- zaśmiałam się i poszliśmy do laboratorium

- Jesteśmy- powiedział brat

- Ale go nie przepraszam- powiedziałam cicho żeby nie usłyszał

- Nie oczekuje tego- uśmiechnęłam się

- Więc może jeszcze raz.. jestem Romenda- wystawiłam mu rekę

- James Buchanan Barnes, ale mów mi Bucky- uścisnął rekę, wydawał się.. miły?

- Więc jeszcze raz.. pomożesz mu?- zapytał Steve

- Zgoda..- powiedziałam z szcztucznym uśmiechem i nie wiedziałam że to zmieni moje życie

Pisze jeszcze a raczej odnawiam bo tamto pisałam w tamtym roku i po prostu dodaje.. no ta opowieść była głupio napisana ale teraz mam nadzieje że jest lepiej

556 słów

05.02.2020    0x_ViOlEt_x0

Keep fighting.. ~~ BuckyWhere stories live. Discover now