1. ,,you left."

791 51 17
                                        

Trochę pozmieniałan niektóre rzeczy jak na przykład dialogi itp. Nie chce mi sie szukać ich tekstów XD
===========================

Jest po 20 a Mori wezwał mnie do swojego biura... Ciekawy jestem dlaczego. Dzisiaj też cały dzień nie widziałem tej jebanej makreli... Dobra jestem...

- Szefie, wzywałeś - powiedziałem wchodząc do środka.
- Tak Chuuya, chciałem cię powiadomić że Dazai odszedł z Mafii - na tą wiadomość wkurwiłem się.
- Jak znajdę tego skurwiela to go tu przyniosę! - zacząłem iść w stronę wyjścia lecz później wypowiedziane zdanie przez Moriego zdanie mnie zatrzymało.
- Chuuya... Gdy go tu przyniesiesz będziemy zmuszeni go zabić... Jest uznany za zdrajcę...

Po jego słowach wybiegłem z jego biura jak i z całego budynku mafii. Pobiegłem do mojego ulubionego baru i poprosiłem o całą butelkę najlepszego wina jakie mają. Gdy piłem myślałem nad moją i jego relacją. Kochałem go... Nie powiedziałem mu tego, ale go kochałem... Chciałem mu dzisiaj powiedzieć... Po tych rozmyślaniach postanowiłem napisać do tej makreli...

Chuuya:
Gdzie jesteś?

Chuuya:
Kurwo jebana

Chuuya:
...

Chuuya:
Nienawidzę cię

Chuuya:
Wróć proszę... Tęsknię...

Żadna z wiadomości nie doszła, a ja się uchlałem do nieprzytomności z otwartym telefonem w ręce...

Następnego dnia obudziłem się odziwo w swoim łóżku, a nie w barze jak zakładałem.
Ktoś mnie musiał tu przynieść... Ciekawe kto... Dlaczego to boli... Dlaczego nadal go kocham? Zadawałem sobie to pytanie płacząc.

Rok po opuszczeniu mafii przez Dazaia

Dzisiaj jest ,,rocznica" odejścia tego idioty. On teraz pracuje w agencji detyktywistycznej. Jebany zdrajca, co ja w nim widziałem?... Nie oszukuj sie Chuuya... Nienawidzisz go, ale dalej coś do niego czujesz... Zapomnę o nim.

3 lata po opuszczeniu mafii przez dazaia

???:
Hej

Chuuya:
Znam cię?

???:
Czyli jednak nie zmieniłeś numeru

Chuuya:
KIM DO JASNEJ CHOLERY JESTEŚ?!

???:
Spokojnie Chuu Chuu złość piękności szkodzi ;)

Chuuya:
Dazai... Czego chcesz?

Dazai:
Moglibyśmy się spotkać?

Chuuya:
Nie.

Tak się zakończyła moja ,,rozmowa" z Osamu Dazai'em.

4 lata po opuszczeniu mafii przez Dazaia

Właśnie miałem zabić ostatniego członka gangu gdy nagle ten wyciągnął pistolet i postrzelił mnie 2 razy w brzuch. Otworzyłem szeroko oczy i rzuciłem nożem idealnie w jego głowę. Padł martwy a ja osunąłem się po ścianie zostawiając na niej smugę krwi.

- Kto by pomyślał... Że zginę w taki sposób...

Obraz zaczął mi się rozmazywać. Usłyszałem kroki kogoś kto pewnie usłyszał strzały ale nie przyjąłem się tym. Spojrzałem w nocne niebo z którego padał deszcz i powiedziałem.

- Dazai... Gdybyś nie opuścił tej jebanej portówki może bym teraz nie był  w takim stanie...

Gorzko się zaśmiałem a z moich oczu zaczęły lecieć łzy, nie wiem czy bólu czy  smutku... Gdy miałem zamknąć oczy zauważyłem sylwetkę która się nade mną pochyla i głaszcze po głowie, po tym odpłynąłem...

=*==============*=

No to tak... stało się napisałam to!
Nie bijcie za błędy plox-
Ten rozdział jest króciutki ale następne będą dłuższe obiecuje ùwú

*Polzki_Snow*

Kocham cię jebana gnido! {Soukoku ff}Stories to obsess over. Discover now