Trening jak zawsze poszedł nie tak jak powinien. Trener mimo szczerych chęci, sam zaczął chyba tracić cierpliwość co do mojej osoby. Nic dziwnego, przecież ile można znosić żadnej mobilizacji i skoków od niechcenia?
- Gregor wiem, że nadal bardzo przeżywasz to co się stało z Valerie, wszystkim nam jej brakuje, ale czas ruszyć do przodu, nie odzyskasz tego czasu, ani go nie cofniesz - zagadał mnie Stefan, kiedy w szatni zostaliśmy tylko we dwóch.
-Nie umiem ruszyć do przodu, wszystko mi ją przypomina - odpowiedziałem cicho siłując się ze sznurówkami u butów
-Pomyśl, że ona by nie chciała, abyś po jej śmierci zadręczał się i nie cieszył się z robienia tego co kiedyś tak bardzo kochałeś - poklepał mnie po ramieniu, a ja tylko spojrzałem na niego z żalem. Najbardziej na świecie nienawidziłem, jak ludzie nie wiedząc już jak mnie pocieszyć, rzucali takimi tekstami i mieli nadzieję, że to sprawi, że ja nagle wstanę, wyłączę swoje uczucia i będzie tak jak kiedyś. Niestety tak to nie działa, już wolałbym żeby siedzieli ze mną w martwej ciszy niż odzywali się w taki sposób. Wiem, że nie chcą źle ale naprawdę zaczyna mnie to irytować.
-Ja też chciałbym wiele rzeczy, ale jak widzisz są one niemożliwe - warknąłem, po czym bez słowa pożegnania zabrałem swoje rzeczy i udałem się na parking skoczni, gdzie stał mój samochód. Dziwie się, że dają mi prowadzić, bo na tyle myśli ile miałem to już bym dawno spowodował jakiś wypadek. Jednak nie zrobię tego, bo wiem jak bardzo boli gdy kogoś się straci, nie będę ryzykować życia drugiej osoby, bo ja straciłem jakiekolwiek chęci do istnienia.
***
Zamiast do domu, pojechałem za miasto, na łąkę gdzie po raz pierwszy zabrałem Cię na randkę, nie chciałem aby była banalna ale też nie chciałem, żebyś czuła się niekomfortowo. Była połowa kwietnia, kiedy odważyłem się w końcu zaprosić Cię na naszą pierwszą randkę. Nie wiem kto bardziej był nią zdenerwowany, Ty czy ja, chociaż jestem skłonny powiedzieć, że ja. Postanowiłem zabrać Cię w moje ulubione miejsce, moją mała odskocznie od wszystkiego, od życia i problemów, do której nikogo wcześniej nie przyprowadziłem. Byłaś wyjątkowa pod każdym względem.
,, -Wow...- jedynie tyle zdołała Valerie z siebie wydusić kiedy odkryłem Twoje oczy. Po srogiej zimie, wszystko w okół nas wróciło w końcu do życia. Śpiewające ptaki, dźwięk odbijającej wody rzeki o kamienie, tylko, sprawiały że to miejsce było jeszcze bardziej magiczne niż zazwyczaj
-Rozumiem, że ci się podoba- zaśmiałem się nerwowo rozkładając koc, który ze sobą zabrałem i koszyk pełnego jedzenia - Czy zaszczyci mnie Pani i usiądzie ze mną do wspólnego pikniku? - dodałem wyciągając dłoń, którą zgrabnie ujęła
-Oczywiście - zaśmiała się i usiadła naprzeciwko mnie. -Więc to tutaj spędzasz czas poza skocznią?
-Tak, żadne inne miejsce mi nie pomaga kiedy mam za dużo myśli w głowie, potrafię przesiadywać tutaj godzinami - uśmiechnąłem się delikatnie i podałem ci miseczkę truskawek w czekoladzie
-Pewnie przyprowadzasz tutaj wiele dziewczyn
-Właściwie to jesteś jedyną, którą przyprowadziłem tutaj i mam nadzieję, że ostatnią
***
-Gregor proszę nie rób mi zdjęć, okropnie na nich wychodzę - Valerie cały czas się śmiała, zakrywając swoimi dłońmi twarz,a mimo to nie próbowała wyrwać mi aparatu
-Przestań wyglądasz pięknie za równo jak na zdjęciach jak i na żywo - również się zaśmiałem i zrobiłem kolejne zdjęcie dziewczynie, która się zarumieniła. Było to bardzo urocze, nigdy wcześniej nie czułem tak miłego uczucia jakim jest miłość. Mimo że, jest to nasza pierwsza randka, śmiało mogę powiedzieć, że jestem w Tobie zakochany od naszej pierwszej rozmowy. Byłem tak skupiony na przeglądaniu zdjęć i rozmyślaniu, że nawet nie zauważyłem kiedy szatynka podeszła i ze śmiechem zabrałaś mi aparat, robiąc przy okazji parę zdjęć mojej osoby.
-Dobra starczy tego dobrego - rzuciłem rozbawiony wyciągając rękę po swoją własność.
-Tak łatwo nie ma, złap mnie jeśli potrafisz - parsknęła i zaczęła uciekać. Pokiwałem tylko głową z dezaprobatą i zacząłem cię gonić.
***
Myślę, że nasze śmiechy słychać wszędzie, ale w tym momencie to nie jest ważne. Ganialiśmy się już od dłuższej chwili, jednak nie zauważyłaś wystającej gałęzi, o którą się potknęłaś co dało mi przewagę i już po chwili trzymałem Cię w ramionach
-Jaka będzie moja nagroda oprócz odzyskania aparatu? - zapytałem opierając swoje czoło o twoje, a ty objęłaś mój kark
-Hmm... zastanówmy się...-uśmiechnęłaś się uroczo, a już po chwili poczułem twoje miękkie, różowe usta na swoich. Gdybym mógł wybrać jedną chwilę, która mogłaby trwać wiecznie, wybrałbym właśnie tą. "
Usiadłem na masce samochodu wpatrując się w zamrożoną rzekę, ciężko wzdychając. W tamtym momencie wydawało się nam, że takich chwil będziemy mieć naprawdę wiele, dlatego nie skupialiśmy się na tym, aby zapamiętać jak najwięcej. Może gdybyśmy tylko wiedzieli, co czeka nas w tak nieodległej przyszłości.
CZYTASZ
Za każdym razem / Gregor Schlierenzauer
Teen FictionZa każdym razem przypominam sobie Ciebie... Czy Gregor Schlierenzauer poradzi sobie w życiu? Czy jednak nie da rady podnieść się z dna, na jakim się obecnie znajduje?
