One

92 3 1
                                        

Po ocenieniu swojego wyglądu w lustrze z uśmiechem wyszedłem z domu, obcisłe czarne rurki idealnie podkreślały moje nogi, a luźna fioletowa bokserka z dziurami w niektórych miejscach nadawała swoisty pazur mojemu dzisiejszemu lookowi, zwieńczeniem była czarna jeansowa kurtka i skórzany choker z doczepianymi łańcuchami na mojej szyi. Makijaż również prezentował się nienagannie, oczy podkreśliłem ciemnymi cieniami, a na usta nałożyłem bezbarwny błyszczyk. 

Na zewnątrz czekała już na mnie wcześniej zamówiona taksówka. Wsiadłem i podałem kierowcy adres. Widząc jak wyglądam posłał w moją stronę kilka niepewnych spojrzeń, jednak później, gdy mnie rozpoznał, lekko się uśmiechnął i skupił się na drodze. Gdy byliśmy na miejscu zapłaciłem za podwózkę i nie czekając na resztę wyszedłem z samochodu.

Swoje kroki z lekkim uśmiechem skierowałem w stronę jednego z lepszych klubów znajdujących się w Shibuyi. Ominąłem długą kolejkę i przed wejściem tylko skinąłem bramkarzowi, który odwzajemnił gest i wpuścił mnie do klubu. Nie było w Japonii klubu, do którego by mnie nie wpuszczono. Dudniąca skoczna muzyka wprawiła moje biodra w ruch zanim znalazłem się w głównej sali, kurtkę zostawiłem w szatni i od razu ruszyłem na parkiet. Chciałem się dzisiaj zabawić i to porządnie, również jeśli szczęście pozwoli znaleźć partnera na resztę dzisiejszej nocy, jak najbardziej chciałem wykorzystać mój pierwszy wolny weekend od dłuższego czasu.

Kiedy tańczyłem, szukałem również wzrokiem kogoś kto mógłby mnie zainteresować, widziałem, że wzbudzam niemałe zainteresowanie u obu płci, jednak nikt jak do tej pory nie przykuł mojej uwagi dostatecznie, abym mógł podejść i zacząć moją małą grę.

Lekko zmęczony tańcem opuściłem parkiet i podszedłem do baru zamawiając piwo. Barman podał mi je z lekkim uśmiechem, zlustrowałem go wzrokiem i uznałem, że nie był najgorszy. Miał nawet przystojną twarz i był raczej dobrze zbudowany, o czym świadczyły umięśnione ramiona i jego sylwetka.

Odwzajemniłem jego uśmiech i odwróciłem się w stronę parkietu szukając jeszcze kogoś, kto przykuł by moją uwagę, powoli sącząc trunek. W drugim końcu sali dostrzegłem blondyna, który chyba mi się przyglądał, już z daleka mogłem stwierdzić, że był przystojny. Podniosłem butelkę z piwem i kiwnąłem głową w jego stronę, odwzajemnił gest z niedużym uśmieszkiem. Dokończyłem swoje piwo i chciałem ruszyć w jego stronę jednak przeszkodził mi nagły uścisk na nadgarstku, spojrzałem w stronę natręta, który najwidoczniej chciał mi przeszkodzić i zaniemówiłem, a serce niemal od razu przyspieszyło swój bieg, a wszystkie uczucia wobec niego wróciły, chociaż zdawało mi się, że już dawno się ich wyzbyłem. Tego się nie spodziewałem. Natrętem okazał się być mój przyjaciel z czasów liceum oraz moja pierwsza i jedyna miłość. 

- Koyou to naprawdę ty? - zapytał, jego głos niewiele się zmienił od naszego ostatniego spotkania, zmienił się za to jego wygląd czarne włosy były ułożone w lekkim nieładzie i sięgały za ramiona, dolną wargę zdobił kolczyk. W dodatku wyprzystojniał, a jego rysy zrobiły się bardziej szlachetne. Widać też było, że ćwiczył. 

- A niby kto inny Shiro? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie z uśmiechem, mimo wszystko cieszyłem się z naszego spotkania, nie raz zastanawiałem się co u niego. 

- Nie mogę uwierzyć, co za przypadek. - powiedział puszczając mój nadgarstek, choć wiedząc,  że to on nie miałbym nic przeciw, aby go nadal trzymał.

- Też jestem zaskoczony, ale bardzo pozytywnie. 

- Co ty tu robisz?

- Korzystam z wolnego czasu, a że mam go raz na miesiąc lub rzadziej uznałem, że trzeba się trochę zabawić. A ty?

I want you to be mineStories to obsess over. Discover now