Gdzie Jimin pod maską kryje prawdziwego siebie.
Ludzie uważają go za uroczego chłopca, a najbliżsi przyjaciele traktują jak jajko, tym samym irytując Parka. Jednak dlaczego ma niszczyć ich nastawienie, gdy tym samym może uniknąć odkrycia i odsunąć i...
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Ludzie w liceum szaleją na imprezach, opuszczają lekcje i cieszą się nastoletnim życiem. Ja się nie buntowałem. Zawsze chodziłem w uroczych sweterkach, a z twarzy nie zdejmowałem uśmiechu. Byłem tym spokojnym chłopcem, z dobrymi ocenami i kochającą rodzinką. Nie raz słyszałem, jak bardzo moje życie jest idealne. Padały pytania czy przypadkiem nie zatrzymałem się na poziomie dzieciństwa przez swoje zachowanie, które przed nimi ukazywałem. Jednakże, wszystkie zapytanie były kierowane w formie żartu. Nawet ci, którzy wyżywają się na innych, lubili mnie. Nie wiem co takiego zrobiłem, aby zyskać taką reputację, ale zdecydowanie mi to nie przeszkadzało. Wręcz podobało mi się to. Byłem w stanie pozostać tym za kogo mnie uważają, w końcu mogłem to łatwo wykorzystać.
Swoją niewinnością rozczulałem ich serca.
Tyle, że to była tylko gra, w którą oni tak łatwo wpadli.
- Hej, Jimin - jedna z dziewczyn z mojego rocznika posłała mi uśmiech, który od razu odwzajemniłem i skierowałem się dalej.
Sądzili, że jestem grzeczny i niegroźny.
- Cześć!
- Jak leci, młody?
- Ładny sweter, gdzie kupiłeś?
Wiele powitań i komplementów, padających co dzień.
Ciekawe jak wiele zmian by zaszło, gdyby wiedzieli kim jestem naprawdę.
- Jiminie! - jeden z moich przyjaciół przytulił mnie mocno, a ja zachichotałem, po chwili ratując się przed utratą oddechu.
W pewnym sensie to właśnie przez moją paczkę przyjaciół taki byłem. Po tylu latach znajomości oni ciągle uważali mnie za to dziecko, którym byłem za czasów podstawówki. Początkowo chciałem to zmienić, chciałem się zbuntować i pokazać im, że te czasy to przeszłość.
I się zbuntowałem.
Ale łącznie z tym zrozumiałem, że ich opiekuńcze podejście do mnie i pozory, które wokół siebie tworzyłem były dobre.
Jung Hoseok, Kim Taehyung, Jeon Jungkook, Kim Seokjin i Kim Namjoon - moi najdrożsi przyjaciele.
- O czym gadacie? - nagle poczułem ciężar na swoim ramieniu, a gdy odwróciłem głowę przegryzłem wargę z lekkim uśmiechem.
No tak, jest jeszcze Min Yoongi.
Mój były chłopak.
- O jutrzejszych wyścigach - najstarszy wzruszył ramionami, a ja zaciekawiłem się tematem - Pewnie zamaskowany jak zwykle wygra, już nawet obstawianie kasy stało się nudne - mruknął, z grymasem na twarzy siadając na krześle pod ścianą, a ja mimowolnie uniosłem w górę kąciki ust.
- Możecie stawiać teraz na coś innego - przerwał chwilową ciszę chłopak wieszający się na moim ramieniu, a ja, jak i reszta paczki zmarszczyliśmy brwi - Planuję wyrwać tego tajemniczego gościa.
Chłopcy zagwizdali i spojrzeli po sobie ze śmiechem, a mi do śmiechu wcale nie było. Sparaliżowało mnie i jedyne co byłem w stanie zrobić, to bawić się palcami u dłoni.
Zerwaliśmy już trochę temu, a powód temu towarzyszący był prosty. Ja nie byłem w stanie podzielić się swoimi sekretami i zdjąć przed nim maski, a Yoongi traktował mnie jak dziecko, ostatecznie uznając, że potrzebuje większej przygody.
W skrócie, zostawił uroczego przyjaciela dla zamaskowanego rajdowca.
Zerwał ze mną dla drugiego mnie.
➵➵➵
Ile to już czasu minęło, od kiedy ostatni raz coś publikowałam...
Nie wiem jak wiele osób tu będzie, ale nawet jeśli tą książkę czytałaby jedna osoba, to opublikuję ją w całości, bo osobiście strasznie ją uwielbiam♡