Zapowiadał się zwyczajny, niczym nie odróżniającym się od innych dzień. Aczkolwiek dla Noela był to świetnie rozpoczynający się poranek. Był to dzień wyjazdu na obóz lekkoatletyczny. Kochał ten sport całym sercem, więc wizja spędzenia 10 dni pracując nad formą, szlifując techniki bardzo go cieszyła. Noel był raczej zwyczajnym, grzecznym nastolatkiem. Miły, pracowity, przyjazny chłopak. Nie był Bóg wie jak przystojny, ale jemu w żaden sposób to nie wadziło. W tym momencie ważne było tylko to, że za niecałe kilka godzin będzie już w trakcie podróży.
W miejscu zbiórki, jak to w miejscu zbiórek bywa, z czasem zaczęło przybywać coraz to więcej ludzi. Noel był u celu jako jeden z pierwszych, co tylko dodawało do jego wizerunku zapalonego sportowca. Gdy w końcu cała grupa się zebrała, trenerzy poprosili wszystkich o udanie się na peron.
Podróż pełna śmiechów i dobrych kawałów jego kolegów minęła zaskakująco szybko, mimo że krótka nie była. Koniec końców było to dobre kilkaset kilometrów od ich rodzinnego miasta. Ośrodek, w którym wylądowali, zdecydowanie był powyżej ich oczekiwań. Było wszystko, od porządnej bieżni, aż po Aquapark.
Po zakwaterowaniu w pokojach równie przyjaznych jak reszta ośrodka, przyszedł czas na obiad, podczas którego miał szansę przyjrzeć się osobom, które będzie miał okazje poznać na tym obozie. Zobaczył kilka ładnych dziewczyn, lecz wiedział, że bezapelacyjnie nie są z jego ligi. Mimo, że świat traktował jego kolor skóry normalnie, to jednak kraj, w którym przyszło mu żyć, nie jest przyzwyczajony do estetyki czarnoskórych. Był już przyzwyczajony do okazyjnych żartów czy docinek ze strony kolegów, lecz gdzieś w głębi duszy pałętała się depresyjna myśl, że to właśnie to, dyskwalifikowało go w oczach innych dziewczyn. Doprowadziło to do tego, że trochę przystopował z szukaniem dziewczyn. Tłumaczył sobie, że chce się skupić na treningach, robić to co kocha. Lecz myśl ta zdawała się bywać od rozsądku silniejsza. Nie zważając już na to, przystąpił do spożycia danego mu posiłku.
Przyszedł czas na pierwszy trening. Przywitał się ze wszystkimi, w tym z jedną dziewczyną, której wcześniej nie miał okazji poznać. Uśmiechnął się do niej subtelnie i szczerze, żeby zrobić na niej dobre wrażenie. Była uroczą, niską brunetką o czarującym uśmiechu i przyjaznej okrągłej buzi. Miała na imię Ola. Z późniejszych konwersacji pomiędzy nią a trenerem, rozwiały się jego wątpliwości o jej dyscyplinie. Jest biegaczką, lecz z powodu kontuzji nie może intensywnie trenować, więc na czas powrotu do pełnej sprawności, będzie trenować z nimi rzuty. Podczas treningu Noel widział, że to są jej pierwsze kontakty z oszczepem. Więc bez większego zastanowienia podszedł do niej z uśmiechem i podrzucił jej kilka wskazówek. Trener wiedział, że Noel ma na tyle wiedzy i doświadczenia, że zostawił dwójkę ze sobą. Podczas tego treningu ewidentnie coś zaiskrzyło, ta dwójka rozmawiała i trenowała jakby znali się od kilku dobrych lat. Korygowanie jej błędów było dla chłopaka niezwykle przyjemne i satysfakcjonujące. Dziewczyna szybko podłapywała technikę i pod koniec treningu naprawdę wiedziała już co i jak. Dwójce tak miło spędzało się razem czas, że nawet nie zauważyli, kiedy trener razem z ich niewielką grupką opuścili już teren treningu. Spojrzeli na siebie, lekko się rumieniąc. Dziewczyna zaczęła:
- Dzięki za trening, Noel. Było naprawdę super, miło, że mi tak fajnie pomogłeś.
- Weź, nawet nie ma za co, każdy zrobiłby to samo. - szybko odpowiedział.
- A jednak tylko ty podszedłeś - powiedziała delikatnie ciszej, rumieniąc się i patrząc w stronie ziemi.
Noel już nie wiedział co odpowiedzieć, pomyślał tylko jak uroczo i szczerze wyglądała w tym momencie, więc zaproponował pójście do pokojów. Dziewczyna, dalej z rumieńcami, przytaknęła i skierowali się w stronę budynku.
VOUS LISEZ
Nola
NouvellesWyszedł z pokoju udając się na stadion, na którym miał odbyć się trening. Uwielbiał trenować, świetnie zgrywało się to z jego celami i marzeniami. Jednakże nie mógł zapomnieć o niej, o tej, która dała mu tak wiele i tak wspomogła walkę o jego skromn...
