rozdział pierwszy

64 4 2
                                        

Pierwszy raz od bardzo dawna czułam, że się wyspałam. Szczerze powiedziawszy nawet mój uroczy budzik w kształcie króliczka, którego kupiła mi moja ciocia abym wreszcie wstawała sama bez pomocy mojej mamy z łóżka do pracy. Otworzyłam powoli swoje oczy widząc biały sufit i lampki, których nie poznawałam. Podniosłam się z łóżka dynamicznym ruchem, a po moim karku przeszedł nieprzyjemny dreszcz. To nie był mój pokój, ani mój dom. Uszczypnęłam się dla pewności, że to nie jest przypadkiem sen, niestety. Może zostałam porwana? A może po prostu wczoraj za bardzo zabalowałam na imprezie? Jednak nie było to możliwe, pamiętam dokładnie jak zmęczona po pracy kładłam się do łóżka po czym zasnęłam jak zabita. Wstałam niemal bezgłośnie z łóżka i zaczęłam krążyć po nieznanym mi pomieszczeniu. 

- Wstałaś... - Usłyszałam cichy głos zza moich pleców. Doskonale go znałam, może to jednak sen? A szczypanie to tak na prawdę mit? Jeśli to sen to błagam by ten jebany budzik nigdy nie zadzwonił!

- Justin... - Nie wiedziałam co powiedzieć, dlaczego byliśmy w tym miejscu? Dlaczego stał na przeciwko mnie? Dlaczego to wszystko wyglądało jakbyśmy mieszkali razem? Halo, czy marzenia się spełniają? 

- Co masz tak zdziwioną minę? Znowu chcesz mi zrobić awanturę o coś? - Burknął i niemal od razu rzucił się w stronę łóżka. Nie rozumiałam nic z tej sytuacji, wszystko było bardzo dziwne, a ja sama byłam w tym wszystkim pogubiona. - Teraz się nie będziesz do mnie odzywać? Zajebiście... - Odtrąciłam go kiedy on tak bardzo się o mnie starał, kiedy byłam dla niego wszystkim. Rozkochałam Go w sobie, a następnie zgniotłam jego uczucia jednym zdaniem. Karma do mnie wróciła, kiedy odszedł zrozumiałam ile dla mnie znaczył, zrozumiałam jak bardzo mi Go brakuje i jak spieprzyłam sobie życie. Od dwóch lat prosiłam cały wszechświat aby dał mi szansę na naprawienie błędu z przeszłości, ale to nie było możliwe... chyba.

- Justin... - Mój głos się łamał. Podeszłam powoli w stronę szatyna i usiadłam koło niego na łóżku. - Możesz mi wytłumaczyć co ja tu robię? Co się dzieje?

- To ty chciałaś wrócić do domu, więc wyjebane już mam w to wszystko, nagle Ci się kurwa odwidziało co do mnie czujesz? Nie mam ochoty nawet z Tobą gadać... - Patrzył w ścianę, to dziwne ale widziałam smutek w jego oczach. Owszem, mówiłam mu, że nic do niego nie czuję ale to było aż dwa lata temu. Od czasu kiedy zrozumiałam jak jest dla mnie ważny, robiłam wszystko aby dał mi szansę i wybaczył mi moje zachowanie. Instynktownie złapałam go za rękę, chciałam go przytulić, wtulić się w jego męskie ramiona i powiedzieć ile dla mnie znaczy, ale nie miałam odwagi. Od naszej kłótni marzyłam o chwili kiedy będziemy sami, bez innych ludzi, bez znajomych i przypadkowych przechodniów by móc na spokojnie z nim porozmawiać, gdy już mam tą możliwość nie jestem w stanie, po prostu nie mogę... Nadal nie wiem co tu się dzieje, nic nie rozumiem... 

- Kocham Cię... - powiedziałam szeptem. - Ale nie rozumiem co tu się dzieje, nie wiem gdzie jestem, nie wiem dlaczego tu jestem, nie wiem nic... pamiętam ostatnie wydarzenia, które wyglądały zupełnie inaczej - słone łzy zaczęły płynąc po moich policzkach. Jednak on nie odpowiedział, wstał z łóżka i po prostu wyszedł z mieszkania trzaskając za sobą drzwi. Zostałam sama w obcym mi całkowicie miejscu, nie wiedziałam jak się tu przeniosłam. Miałam wielką pustkę w mojej głowie. Jakbym nagle miała zanik pamięci po jakimś nie istniejącym wypadku. Szlak!

Rozejrzałam się powoli po pokoju, po mojej prawej stronie, od której dziś wstałam stał regał z różnymi książkami. Zawsze marzyłam mieć swoją własną małą bibliotekę w domu, móc sięgać po nowe historie i wracać do tych przeczytanych. Jednak jeden zeszyt utkwił moją szczególną uwagę. Od razu po niego sięgnęłam. Nie był na widoku, jednak wyglądało to tak jakby ktoś chciał go ukryć. 

     Drogi pamiętniku, zrozumiałam, że nie kocham Go, nie kocham Justina. To był błąd, że wyjechałam razem z nim do Anglii by być blisko niego. Odtrąciłam rodzinę i znajomych, zostałam razem z nim, bez innych zbędnych mi ludzi. Nie chcę abym się rozwijała, po prostu dla niego najważniejsze jest to aby jego "księżniczka" siedziała w domu, cóż według mnie traktuje mnie jak kurę domową! Mimo wszystko tak się cieszę, że poznałam Shawn'a, jest cudowny. Widzi mój wielki talent, nie tylko w pracy, w łóżku też.

Rzuciłam zeszyt na ziemię i nie mogłam uwierzyć w słowa napisane moim pismem. Nie rozumiałam nic. Czyżby moje prośby zostały wysłuchane i przeniosłam się do innego wymiaru gdzie wiodę całkowicie inne życie? Gdzie podjęłam inne decyzję i poznałam innych ludzi? Swego czasu dużo o tym czytałam ale wydawało mi się to totalnie bezsensu, a co jeśli "JA" z tej rzeczywistości jest gdzieś na moim miejscu? Jakim jestem człowiekiem? Czy tego tak na prawdę chciałam? 


xxx... hejka morelka! cóż, długo myślałam czy nie zrealizować mojego pomysłu, dość zabawne jest to, że miałam sen o tym, że to ja przeniosłam się do zupełnie innego wymiaru gdzie wiodę zupełnie inne życie, to mnie natchnęło. Zostawiajcie gwiazdki i komentarze to bardzo motywuje♥

INNA DECYZJAStories to obsess over. Discover now