Każdy moment, każda najmniejsza chwila, która daję ci szczęście jest momentem zwycięstwa, radości, dobrze wykorzystanego czasu. Świat jest bardzo dziwnym miejscem. Pełnym różnych patologii i dziwactw społeczeństwa. Wykorzystaj czas dobrze i ciesz się najmniejszą chwilą szczęścia bo kiedyś może go zabraknąć a w jego miejsce może przyjść ból, cierpienie, chęć zemsty czy nienawiść.
Rozpoczynała się wigilia bożego narodzenia. Był rok 1715. Wszędzie można było odczuć radość związaną z świętami. Ilość emocji, zapachów, dźwięków oraz pięknych widoków była przytłaczająca. Jednak była jedna rodzina, która nie czuła tej magii. Rodzina młodego chłopaka Gustawa. Chłopak jednakże cieszył się okresem, który nastał, cieszył się, że może spędzić upragniony czas z rodziną. Z ojcem i matką. Byli oni zapracowani co przekładało się na mało spędzanego czasu z synem. Rodzice z tego powodu kiedyś zaadoptowali kota, którego podarowali Gustawowi. El-Chupacabra bo tak nazywał się kot miał był najlepszym przyjacielem Gustawa gdyż innych nie miał. Rodzice traktowali go bardzo rygorystycznie i stosowali nauczanie domowe, w którym musiał szybko opanować wszystko czego uczyli się studenci w jak najlepszym stopniu. Dodatkowo Gustaw był szkolony w sztukach walki jednak samo szkolenie bardziej przypominało szkolenie zabójcy niźli szkolenie samoobronne. Mimo młodego wieku czyli 5 lat Gustaw posiadał bardzo rozległą wiedzę i niesamowicie szybko się uczył. Tamtego dnia w wigilię bożego narodzenia coś się święciło. Odczuwalny był chłód w domu rodzinnym.
Mamo, mamo, mogę pomóc ci w gotowaniu? - Zapytał z pasją Gustaw.
Synu, zajmij się sobą i daj mamię gotować, pobaw się z kotem albo porób coś. - Odpowiedziała odpędzająco Mama.
Gustawowi nie podobało się olewające podejście Matki, nie chciał się narzucać więc postanowił pójść do biura swojego ojca.
Tato? Jesteś tu? - Zapytał wchodząc do biura, odpowiedzi nie otrzymał, miał zakaz zbliżania się do biura ojca a co dopiero zaglądania do niego. Ciekawość wzięła górę, Gustaw wszedł do pokoju i zamknął za sobą drzwi. Jego oczom ukazała się wielki ekran. Cały pokój wydawał się jak nie z tego świata. Gustaw podszedł do ekranu, po chwili słysząc jak ktoś idzie przez korytarz prowadzący do biura. Schował się w rogu pokoju aby nie zostać przyłapanym na gorącym uczynku. Drzwi otworzył Tata, stojąc w drzwiach spojrzał na pokój kręcąc głową w te i we wte jakby czegoś szukał. Po chwili wycofał się na korytarz i zamknął drzwi i zakluczył. Gustaw został zamknięty w miejscu, do którego nie miał prawa wejść. Będzie mieć kłopoty. Chłopak uznał, że skoro ma już kłopoty to może się rozejrzeć po pomieszczeniu. Powrócił do ekranu przyglądając mu się uważnie. Stojąc przed ekranem chciał zrobić krok do tyłu jednak poślizgnął się i próbując załagodzić upadek przypadkowo włączył ekran. Powstał a jego przed nim na ekranie widniały jakieś symbole. Kliknął w jeden i w tym momencie rozpoczął się kontakt z kimś.
Halo? Halo! Stan to ty? Halo! - Wołał tajemniczy głos. Gustaw w panice siedział cicho i starał się powoli wycofać do drzwi, na jego nieszczęście zaliczył kolejny upadek. Głos to usłyszał.
Kto kolwiek tam jest dobrze ci radzę zacznij gadać. - Powiedział głos. Gustaw milczał jak grób podbiegł pod ekran i zaczął klikać symbole na ekranie jak leci. Na jego szczęście ekran się wyłączył i przypominał zmykanie się systemu z starym windowsem.
Co teraz? - Pomyślał Gustaw. Usiadł przy drzwiach i czekał aż ojciec odkryje, że chłopak narozrabiał. Gustaw tak czekał najpierw kilka minut, potem kilkanaście, nie chciał wołać o pomoc ponieważ bał się ewentualnych konsekwencji a wolał mieć do czynienia z rodzicami później niż wcześniej. Minęło kilkadziesiąt minut, ku wielkiemu zaskoczeniu Gustawa zaczął dudnić alarm. Przez chwilę w głowie Gustawa pojawiła się myśl.
To moja wina. Nie powinienem tu wchodzić. Zaraz dostanę szlaban do końca życia. - Za drzwi dochodziły dźwięki walki, krzyki oraz dźwięki strzałów pistoletu. W tym momencie strach przed rodzicami zmienił się w strach o rodziców. Po 5 minutach wszystko umilkło. Cisza była tak głośna, że Gustaw słyszał własne bicie serca. W domu zaczynało się robić zimno i słyszalny zaczął być dźwięk wiatru wiejącego. Dzieciak był w pułapce. Nie mógł nic zrobić więc siedział w biurze przez kolejne godziny. Przez myśli przechodziły mu różne dramatyczne scenariusze a z każdą godziną jego paranoja i strach zaczynały się pogłębiać. Po 3 godzinach Gustaw coś usłyszał. Słyszał kroki na korytarzu i dość znajomy głos. Nie chciał aby go znaleziono jeżeli jeden z jego mrocznych scenariuszów miałby być prawdą. Kroki zaczynały być coraz to głośniejsze. Jego serce biło coraz szybciej. Usłyszał szarpanie za klamkę. Szybko skrył się za ekranem, który był na tyle duży żeby go całego zakryć. Po chwili szarpanie za klamkę umilkło. Przez chwilę było cicho. Aż w końcu rozległ się dźwięk klucza w zamku, który przyprawił go o ciarki.
Drzwi zostały otwarte a w nich stała postać odziana w białą szatę oraz nosząca wiele różnej broni poczynając do miecza przez pistolet czarnoprochowy aż na bomach dymnych kończąc. Młodzieniec starał się być jak najciszej i stać nie ruchomo. Jednak postać kierowała się w jego stronę tak jakby miała rentgena w oczach. Postać przybliżyła się o kilka kroków i stanęła nieruchomo. Z ust postaci wydobył się niski męski głos.
Młody, nie wiem jak ci to powiedzieć - Rzekł po czym westchnął. Gustaw został uświadomiony, że nieznajomy mężczyzna nie ma złych zamiarów.
Kim jesteś i czego chcesz? - Wypowiedział rozchwianym głosem Gustaw po czym dodał
Gdzie mama i tata. - Mężczyzna opuścił głowę i powiedział.
Młody wyjdź i sam zobacz.
Gustaw wyszedł z pokoju do zimnego zdemolowanego mieszkania a jego oczom ukazały się 2 trupy. Był to jego ojciec i matka. Świat młodzieńca uległ w gruzach, został tylko ból i cierpienie. Gustaw z łzami w oczach i z zapłakanym głosem powiedział
Co się stało? Kto to zrobił? - Mężczyzna sam nie wiedział co się stało.
Nie mam pojęcia, ale wiem jedno, musisz iść ze mną. - Powiedział lekko podłamanym głosem.
Nie znam cię i nie wiem coś ty za jeden. - Dopowiedział Gustaw po czym dodał.
Chcę się zemścić - Rozpłakując się do końca.
Mężczyzna postanowił odpowiedzieć na jego ostatnie pytanie.
Nazywam się Siergiej. Można powiedzieć, że jestem twoim wujkiem. Zabiorę cię do Kairu. Miasta Assassinów. Tam cię wyszkolimy i otrzymasz to czego pragniesz. Gustaw z płaczem w oczach machnął głową na wznak, że się zgadza po czym pożegnał rodziców po raz ostatni i wyruszył z Siergiejem.
YOU ARE READING
Zakon
General FictionGeneza powstania mojej postaci, historia tej postaci oraz Zakonu Assassinów. W opowieści wykorzystuje wiele motywów, wątków oraz części historii z innych książek, filmów, seriali czy komiksów.
