Cze-cześć! Jestem Stephen Black i mam dziewiętnaście lat. Wiem wiem jestem stary, ale nadal uczęszczam do szkoły zupełnie jak mój przyjaciel Matthew Blaze! Chodzimy do tej samej klasy. No znamy się prawie od urodzenia i urodziliśmy się w tym samym miejscu, to znaczy... mamy te same korzenie. Pochodzimy z piekła. Moim ojcem był zły jak Valentine z serii "Dary Anioła" Blackheart, a zaś jego był sam Johnny Blaze. Również chciał mieć wszystko dla siebie i tylko dla siebie, ale mniejsza. Mam również brata, który nazywa się Greg, lecz o nim kiedy indziej.
Pewnie myślisz, że żyję jak normalny nastolatek niczym z jakiegoś dobrego Hollywoodzkiego filmu o tematyce High School, co? Nic bardziej mylnego. Od młodości matka i ojciec szkolili mnie walki, ale matka chciała bym zabijał demony, a ojciec wręcz przeciwnie. On chciał bym był jednym z nich i bym zabijał ludzi. Ja bardzo dobrze wiedziałem, że nie warto iść w ślady ojca - zabijałbym wtedy w nieskończoność - więc posłuchałem matki. W wieku ośmiu lat mów ojciec zmarł w walce z Ghost Riderem... Przeżywałem to i zamknąłem się w sobie, ale w głębi duszy wiedziałem, że lepiej będzie gdy jego już zabraknie i będzie się wiecznie tułał po zakątkach wszechświata jak to mają demony.
Z Matthewem poznałem się jeszcze w żłobku gdy przychodziliśmy o tej samej porze. Zaprzyjaźniliśmy się i jesteśmy przyjaciółmi. O, nie wspomniałem o jednym. Mianowicie ja i Matthew zawsze umiemy żartować najlepiej z całej klasy przez co zdobyliśmy małą popularność potocznie zwaną "fame".
Greg Black to mój brat również zrodzony z tej samej matki: Susan Levittoux. Nasz ojciec wielokrotnie zdradzał matkę z wieloma innymi kobietami. Niestety tacy już są zimni sukinsyni. Urodziliśmy się dokładnie o tej samej godzinie, a ja jestem starszy i dwanaście minut. Zawsze coś prawda? Na samą myśl o tym Greg robi się czerwony. Owszem wstydzi się tego. Niestety mój brat trafił do innej klasy niż ja i Matthew...
W tym momencie rzuciłbym jakimś żartem albo nieśmiesznym sucharem, ale nic nie przychodzi mi do głowy.
Szedłem właśnie do szkoły jeszcze z kanapką w buzi gdyż obudziłem się za dziesięć dziewiąta! Prawie się spóźniłem. Boże, ale byłby przypał szczególnie, że pierwsza dziś matematyka. Na szczęście do szkoły mam niedaleko. Dosłownie jakieś pięćset metrów, a spacerować lubię i dobrze mi to zrobi. Gdy skończyłem kanapkę włożyłem słuchawki i włączając jakiś heavy metal ruszyłem dalej i szybciej przed siebie. Ludzie czasem mówią, że metalu słuchają dzieci piekła, ale ja właśnie tym jestem! W sumie trochę w tym prawdy... Chociaż nie. Jest taki zespół Amon Amarth i jest tam tematyka mitologii nordyckiej. Kurde Stephen ogarnij sję to nie czas na pogadanki o zespołach metalowców.
Zobaczyłem jakąś wysoką postać, która lampiła się na mnie. Ja młody, głupi podszedłem do niej i spytałem:
- Przepraszam? Czego pan się na mnie tak patrzy.
Ten nie odpowiedział tylko spojrzał na mnie, lecz po chwili przerwał to milczenie.
- Masz interesującą aurę... Kto był twym ojcem? - spytał gorzkim i szorstkim głosem mężczyzna.
- Obieca pan, że nikomu nie powie? - zapytałem retorycznie. - Moim ojcem był Blackheart.
- Przybliż się.
Byłem wtedy młody i głupi więc przybliżyłem się.
Mężczyzna szybko złapał mnie za żuchwę i zaczął bardzo szybko szeptać do mnie coś w niezrozumiałym języku. Następnie ja zemdlałem.
Gdy obudziło mnie wołanie jakiejś kobiety rozejrzałem się, ale tego pana nie było. Kurde co ten facet mi zrobił...
Spojrzałem na moje ręce, a te były całkiem blade - niczym martwego ciała. Nie lubiłem trupów z prostych powodów: moja matka. Zginęła na oczach moich i brata, a ja zapamiętam ten widok do końca świata.
Zacisnąłem pięści, a te zapłonęły kolejno na czerwono, zielono, żółto i niebiesko. Przeraziło mnie to tak samo jak kobietę stojącą obok mnie. Ta zaczęła uciekać gdy moje ręcę zrobiły się czarne i wyrosły z nich szpony. Ja postanowiłem zaś to cofnąć. Stresowałem się... pot ze mnie lał się strumieniami. W końcu udało mi się to zastopować.
YOU ARE READING
Bracia Piekieł : Stephen Black [ Tom I ]
FanfictionPoznaj historię dziewiętnastoletniego syna Blackhearta, który był "pogromcą" różnych demonów... Miał on jedną wadę. Nie znał litości szczególnie dla ludzi, którzy czasem są o wiele gorsi od demonów...
![Bracia Piekieł : Stephen Black [ Tom I ]](https://img.wattpad.com/cover/173887310-64-k857813.jpg)