#Dialog_1. Najlepsze prace

64 2 0
                                        


-Kawa!Tanie ziarna kawy! - krzyczał na targu jeden z handlarzy.
-Cóż za cudowny kraj! Kawa! Wszędzie tylko ona! Tylko ten upał... -zaczął Gilan.
-Oj nie marudź - mruknął Will. - Załatwimy co mamy załatwić i wracamy do Araluenu, wcześniej zaopatrując się w zapas napoju bogów.
Na targu zrobiło się małe zamieszanie. Wszyscy ludzie nagle zaczęli uciekać, chować się w domach.
-Co się dzieje,panie władzo?- zapytał zwiadowca jednego ze strażników.
-Nadciąga burza piaskowa- rzekł z niepokojem i udał się do jednego z budynków.
-Tylko nie to - jęknął starszy ze zwiadowców.
-Czy Ty myślisz o tym co ja? - spytał Will.
Porozumiewawczo wymienili się spojrzeniami, chwycili pierwszy lepszy wór kawy i pobiegli do gospody, w której się zatrzymali.

ES 

Zwiadowca bezgłośnie stawiał kroki, przemierzając utworzone pomiędzy kramami uliczki. Było już blisko zmroku, w związku z czym na BAZARZE przebywało coraz mniej ludzi. Sprzedawcy powoli opuszczali swoje stoiska, ułatwiając mu znalezienie tego, którego szukał od dłuższego czasu. Był pewien, że prowadzący je kupiec jeszcze nie zwinął swego interesu. W końcu sprzedawał podejrzane środki,a późny wieczór z pewnością zrzeszał potencjalnych klientów tego syfu.
Wyrwij dreptał za nim powoli, nie zawracając sobie głowy tymi wszystkimi błyskotkami ustawionymi na kramach. W końcu był koniem. Bardziej interesowały go jabłka, które minęli jakiś czas temu, a których kupna odmówił mu Will.
- KAWA! -wykrzyczał zdartym głosem jakiś sprzedawca - Najlepsza kawa tylko u mnie!
Odziany w swój łaciaty płaszcz Zwiadowca niczym robot wykonał obrót o dziewięćdziesiąt stopni i niemalże biegiem udałsię w stronę kramu. Z uśmieszkiem błogości zaciągnął się aromatem bijącym od kawowych ziaren.
"Nie chciałeś wydawać kasy na moje jabłka, bo ponoć cię nie stać, a z ochotą zamierzasz wydać dużo większą sumkę na kawę. Jesteś okropny"
-Jedna skrzynka czeka na ciebie w domu. Nie jesteś moją dziewczyną,żebym ciągle musiał kupować ci prezenty, Wyrwiju.
"Pamiętasz tamtego gościa, który zajął się mną po BURZY PIASKOWEJ? Mogłem z nim zostać, przynajmniej nie żałował mi żarcia"
- Cóż,cieszmy się w takim razie, że pomimo tego wybrałeś mnie.
"Kup mi jabłka"
Wierzchowiec spojrzał na Zwiadowcę wyczekującym wzrokiem.
- Odmawiam. Właśnie wydałem całą kasę na kawę -odparł Will, wręczając monety skonsternowanemu kupcowi i odebrałworeczek pełen ziaren.
"Nie pozwolę ci więcej mnie dosiąść"
- Sprzeciwiasz się swemu panu? Nieładnie,Wyrwiju.
"Nadużywasz swojej WŁADZY i znęcasz się nad biednym zwierzęciem"
Will roześmiał się.
- Jakbyś nie zachowywał się jak naburmuszona panienka to dawno wyczułbyś te pół kilograma jabłek, które spoczywa w sakwie przy twym boku.
Wyciągnął jedno z nich i wręczył je swemu niedokarmionemu konikowi, a następnie wraz z nim powrócił do domu.Dopiero, gdy zabrał się za jego oporządzanie, przypomniał sobie,że nie załatwił sprawy z handlarzem tych podejrzanych środków.Westchnął, obiecując sobie, że zajmie się tym jutro.
Zmęczony udał się do kuchni, aby zaparzyć sobie kawę z nowo zakupionych ziaren. Mieląc je, zauważył, że coś jest z nimi nie tak -zupełnie jakby zostały zmieszane z jakąś dziwną zieleniną.
Uświadomił sobie, że zakupił nielegalne substancje i to u człowieka, którego miał wytropić. Skurczybyk dobrze się przygotował, wiedząc, że prędzej czy później jakiś Zwiadowca będzie go poszukiwał. A nie było tajemnicą, że Zwiadowcy totalnie lecą na kawę, niektórzy wręcz do tego stopnia, że ich podstępne mózgi zaprzestają myślenia.
Jutro zapewne tego sprzedawcy już nie będzie w mieście.
Will nie mógł powstrzymać się od siarczystego przekleństwa.


[Następnego dnia]
-Niech to licho! Nie ma po nim żadnego śladu, zupełnie jakby rozpłynął się w powietrzu - wymamrotał Will, opuszczają zatłoczony BAZAR.
Gdyby Wyrwij nie był koniem, zapewne wzruszyłby ramionami.
"Sam jesteś sobie winny, baranie"
Zwiadowca zmierzył go zirytowanym spojrzeniem.
- Doskonale o tym wiem. Nie dość, że powiadomiłem gościa o swej obecności i dałem mu spory zastrzyk gotówki na ucieczkę to dalej nie mam zdatnej do picia KAWY. Nie zamierzam tykać tego przeklętego zielska.
"Halt nie uczył cię jak kupować oszczędnie?"
- Halt uczył mnie jak strzelać z łuku i rzucać nożem, skradać się i rozpływać w cieniu, parzyć kawę i dodawać do niej miodu, ale akurat on nie miał odpowiednich kwalifikacji, by uczyć jak oszczędzać na ziarnach tego napoju. Sam nie ma o tym pojęcia - odparł Will i wskoczył na grzbiet swego kudłatego konika. Wyrwij nie odpowiadał mu przez chwilę, lecz w końcu odezwał się:
"Ciężko nie przyznać ci racji. Halt jest nie mniej zakochany w tym napoju coty"
Zapadła pomiędzy nimi cisza i truchtem ruszyli przez ruchliwe ulice miasta.
- Powinieneś był wywęszyć mi, że coś jest nie tak z tymi ziarnami - wyrzucił w końcu z siebie Will -Dopóki nie złapiemy tego handlarza narkotyków, zamiast pięciu jabłek będziesz otrzymywał cztery.
"I to się dopiero nazywa nadużywanie WŁADZY. Wolałem tamtego gościa, który uratował mnie po BURZY PIASKOWEJ"
- To było z nim zostać -odciął się Will. 

KD


Dwaj mężczyźni przeciskając się przez tłum, nareszcie dostali się do zacisznego (w porównaniu z resztą bazaru) wnętrza kawiarni.
-Na co masz ochotę?- spytał jeden z nich.
-Na coś, co wyglada jak KAWA, pachnie jak kawa i smakuje jak kawa, więc, z racji że jesteśmy w Arydii, jest z pewnością najlepszą kawą na świecie.-odpowiedział drugi
-W takim razie się zgadzamy...no chyba, że jednak chodziło ci o kaczkę- stwierdził z ironicznym uśmiechem ten pierwszy.*
-Nie, zdecydowanie mam na myśli kawę.Ci Arydzi to mają życie...-rozmarzył się.-Mają codziennie dostęp do nieograniczonych zasobów tej cudowności...Gdybym to ja sprawował WŁADZĘ, nie wiem czy powstrzymał bym się przed zagarnięciem wszystkiego dla siebie.
-Gdybyś ty choć przez pare dni mieszkał w Arydii, kawa by się skończyła-Poprawił go sarkastycznie pierwszy.
-Całe szczęście, że mają BURZE PIASKOWE i ten nieszczęsny upał, bo chyba bym się przeprowadził- zastanawiał się dalej ten drugi.
-No nie wiem czy oni są z tego zadowoleni.-odpowiedział jak zawsze jego niezawodny przyjaciel.
-Oj,dałbyś już spokój. Sarkazm wcale nie jest pośledniejszą formą humoru. Sarkazm nie ma z poczuciem humoru nic wspólnego**

*parafraza i nawiązanie do powiedzenia Gundara o kaczce z 7 części, rozmowa o kanale
**Halt do Gilana, rozmowa o tym czy Halt jest ponury,Płonący Most


Księżniczka Evanlyn podeszła do drzwi komnaty i zapukała delikatnie, po czym powoli otworzyła drzwi.
-Dziadku? Wszytko w porządku?-Zapytała.
Gdy weszła do środka zobaczyła starszego mężczyznę leżącego w łożku. Na jego pomarszczonej twarzy widać było ślady łez.
-Nic się nie stało wnusiu. Po prostu wzięło mnie na wspomnienia... Opowiadałem ci już historię jak z twoją babcią byliśmy w Arydii by przekazać Okup za oberjarla Skandii-Eraka?
-Nie, opowiedz mi- zapiszczała z podekscytowania dziewczynka siadając na łożku. Słyszała tę opowieść już setki razy, jednak nie chciała smucić dziadka. Poza tym, była to jej ulubiona historia.
-Tak wiec któregoś dnia, przybyła do nas załoga Wilczego Wichru. To właśnie ten okręt należał do Eraka. Opowiedzieli, jak próbując ograbić miasto Al Shabah leżące na wybrzeżu Arydii... Swoją drogą mają tam najlepszą kawę pod słońcem, w końcu to stamtąd się wywodzi.
-Blee...KAWA jest niedobra...
-Twoja mama też tak sądziła. Do czasu aż została uczennica zwiadowcy, ale to zupełnie inna historia. -powiedział starzec ze znaczącym uśmiechem na twarzy-Wracając do tematu. Skandianie zostali złapani w pułapkę. Okazało się, że zostali zdradzeni i miasto zostało już wcześniej uprzedzone o ich zamiarach. Podejrzewali zdrajcę, który gotów był zrobić wszystko, by przejąć WŁADZĘ w Skandii. Ruszyliśmy wiec im z pomocą. Jednak gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że Erak został wysłany wgłąb lądu by jego załodze nie przyszło do głowy odbijać go siłą...
-WięcmusieliściewyruszyćjegoślademapodrodzezłapaławasBURZAPIASKOWAi...!-Nie wytrzymała dłużej dziewczynka wyrzucając z siebie słowa szybciej niż zwiadowca strzela z łuku.
-To z tej wyprawy masz tę bliznę na twarzy prawda?- Powiedziała juz nieco wolniej, jednak z takim samym zapałem.
-Tak kochanie, właśnie tak. I coś mi się wydaje ze jednak już ci to opowiadałem- Powiedział Horace śmiejąc się pod nosem[...]

GS 


You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Nov 17, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

#DialogWhere stories live. Discover now