Znowu to samo... dużo ludzi... dużo nauki... dużo zamieszań... ehhh... po prostu wszystkiego dużo...
Poniedziałek 1 września, 5:30 ranek
Powoli otwieram oczy. Podnosze głowę, przecieram je. Ziewam. Rozglądam sie do okoła i patrze w kalendarz. Oh nie... rzucam głowę z powrotem w poduszke. Tylko nie to... 1 września znowu trzeba isc do szkoły... Wstaje z łóżka, ubieram moje ulubione, cieplutkie kapciuchy w jednorożce i zarzucam na siebie szlafrok. Podchodze do lustra. Przyglądam się sobie. I tak już lepieh wyglądać nie moge hehe. No Lisa dzisiaj jest twój wielki dzień, musisz wyjść jak najlepiej na tle nowej klasy. Kolejnej nowej... hehe... he... Wzięłam do ręki grzebień i zaczęłam rozczesywać włosy, co nie było łatwym zadaniem, gdyż miałam włosy po kolana.
-LISA KOCHANIE!!!
-TAK, MAMO?!
-CHODŹ NA DÓŁ ZJEŚĆ ŚNIADANIE!!!
-JUŻ IDE! SEKUNDA!
Tak, mama zaczęła wołać mnie na śniadanie. Odłożyłam grzebień i zeszłam ostrożnie po schodach.
Zapachy śniadania rozniosły sie po całym domu.
-Co na śniadanie mamuś?
-Robie dla was naleśniki.
-Uuu... pysznie pachną.
-Starałam sie dla ciebie skarbie.
Usiadłam przy stole i wyjęłam komórke. Przyszedł do mnie sms od Vallory.
,,Cześć Lisa, idziesz na rozpoczęcie?,,
-Ej, odłóż komórkę i chodź weź talerz.
Nie zdążyłam nawet odpisać na sms, a mama już każe mi komórkę odłożyć ehh... Podeszłam do mamy i wzięłam od niej talerz. Wróciłam do stołu i zaczęłam jeść pyszne naleśniki polane syropem klonowym. Mmmm pychota.
-Ale sie zajadasz. Aż takie dobre mi wyszły?
-Tobie zawsze dobre wychodzą mamuś.
-Ojej... moje słoneczko kochane... dobra wcinaj i idź sie ubierać bo jest.... 6:15 zaraz.
-Yhm... Już, już...
1 września, 6:30 Rano
Po jedzeniu wróciłam na górę do swojego pokoju. Podeszłam do szafy, zastanawiając się co ubrać. Hmmm... dobra ubiore dzisiaj chyba spódniczke. Tak, właśnie dzisiaj ubiore spódniczke. Z szafy wyjęłam czarną spódnicę w koronke i białą koszule w czarną cienką kratke. Podeszłam do szuflady z bielizną i wyjęłam białe podkolanówki w czarne paski.
1 września, 7:00 Rano
Ok, ubrałam sie. Podeszłam do toaletki i zaczęłam się malować.
*Bzzzzzt... bzzzzzt...*
Kolejny sms. Podniosłam komórkę.
,,LISA?! ŻYJESZ?! DLACZEGO MI NIE ODPISUJESZ?! Ej rak w ogóle o której mamy apel? XD,,
O jezuu, zapomniałam odpisać Vallory.
,,Hej Vallo, sorry że ci nie odpisywałam, ale jadłam śniadanie, dopiero sie ubrałam i teraz sie maluje,,
Odłożyłam komórkę na toaletke i kontynuowałam makijaż. Dobra powieki pomalowane to teraz przydałoby sie pomalować brwi.
*Bzzzzt... bzzzzzzt...*
Kolejny sms.
,,Aaaaa ok... rozumiem. To o której jest apel? Albo wiesz co, jak skończysz sie ogarniać to wtedy do mnie zadzwoń,,
Już jej nie odpisywałam tylko malowałam brwi. Skończyłam. To teraz rzęsy i usta.
1 września, 7:45 Rano
Uffffff.... w końcu skończyłam jeej...
Podniosłam sie z krzesła i wzięłam torebkę wiszącą na klamce drzwi. Szybko spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy i zbiegłam na dół. W biegu ubierałam buty.
-Pa mamo! Będę w domu około 17:00!!! Kocham cieeee!
-Papa skarbie !
1 września, 8:00
Stałam na przystanku. Wyciągnęłam komórkę z torebki i zadzwoniłam do Vallory.
*Piiiiip... Piiiiiiiiiip.... Piiiiip..*
,,Halo?,,
,,Hej Vallo!,,
,,O hej Lisa! To powiesz mi o której jest rozpoczęcie?,,
,,Podobno na 8:30,,
,,ŻE CO PROSZĘ?! PRZECIEŻ JA JESZCZE BUTÓW NA SOBIE NIE MAM JUŻ NIE MÓWIĄC O TYM, ŻE JESTEM BEZ MAKIJAŻU...,,
,,CO?!? Vallo szybkoooo, bo sie spóźnisz! Ja mam za chwile autobus, także kończę, widzimy sie w szkole. BAJOOO,,
,,Postaram sie nie spóźnić. BAJBAJ,,
Rozłączyłam się.
1 września, 8:15
Właśnie przyjechał autobus. Wsiadłam. Podeszłam do kierowcy. Poprosiłam o 2 bilety normalne. Już miałam płacić, ale nie mogłam znaleźć portfela.. omg najgorzej... podziękowałam kierowcy i jak najszybciej przeszłam na tył autobusu.
-Ej!! To ty jesteś ta nowa, co do nas dochodzi co nie?- jakaś nieznana mi laska, pomówiła do mnie.
-Yyy... tak? Chyba...
-Czekaj... czekaj... hmmm... Lisianna Grey?..
-T..tak.. ale?... jak ty...
-Ze spisu uczniów w naszej klasie. Wisiała kartka na drzwiach od szkoły i tam byli wypisani wszyscy ludzie z naszej klasy. No i ty...
-Aaa... hahah... to owszem, tak to ja!
-Miło cie poznać? Ja jestem przewodniczącą naszej klasy od 4 lat. Heheh. Mam na imie Vanessa.
-Od 4 lat?
-Tak, bo nasza klasa trzyma sie razem od... 4 klasy podstawowej i w 4 klasie własnie doszłam do tych pojebów i sie z nimi zaprzyjaźniłam.
-Ooo.. To fajnie...
-Oj sorry nie zapytałam... chcesz usiąść?
-Ohh... jasne...
YOU ARE READING
Spojrzenia
Teen Fiction14 letnia dziewczyna, która od 4 klasy podstawowej była upokorzana. Pewnego dnia postanawia sie z kimś w końcu zaprzyjaźnić...
