PASTA O GRABARZU

26 1 1
                                        

Był chłodny jesienny poranek, zbliżało się Halloween, więc postanowiłem, że pójdę kupić ozdoby. Jako, że ja lv 25 mieszkałem sam, mogłem robić wszystko co chciałem. Chodziło tu np. o polerowanie mojego naboju 13 mm codziennie wieczorem, oglądanie filmów pornograficznych z karłami podczas obiadu, pisanie z siedmioletnimi dziećmi z autyzmem, ale nieważne. Zjadłem śniadanie, ubrałem się i poszedłem do samochodu. Mieszkałem w lesie więc droga do miasta zajmowała mi dobre pół godziny. Gdy jechałem okazało się, że mam bardzo mało paliwa w aucie, zatrzymałem się więc na poboczu drogi i zacząłem je uzupełniać. Nagle usłyszałem dziwny dźwięk dobiegający z lasu, jako że jestem bardzo ciekawy świata poszedłem to sprawdzić. Okazało się, że dziwny dźwięk dobiega z opuszczonej chatki. Pomyślałem - "O chuj, trochę straszno, ale wejdę do środka". Nie zgadniecie co tam do kurwy zastałem. Otóż był tam nagi typ, onanizujący się do zdjęć mebli w katalogu Ikei. Myślałem, że wyjebię się na ryj i nie wstanę, ale no dobra. Postanowiłem, że wrócę spokojnie do samochodu. Szedłem jakieś dobre 2 godziny, więc stwierdziłem, że się zgubiłem, ale przecież wracałem tą samą drogą. "Co jest do chuja?!" - pomyślałem i wyciągnąłem telefon, ale okazało się, że jest rozładowany. Postanowiłem się wrócić do tej chatki, gdy tam dotarłem gościa już nie było, natomiast dostrzegłem na podłodze kartkę. Podniosłem ją. Było na niej napisane - "Nie odwracaj się", pomyślalem, że ktoś sobie jaja robi, więc odwróciłem się. Iiiiiii kurwa hit, stała za mną jakaś stara baba z wielkimi wiszącymi melonami. Wsadziła mi do mordy jakiegoś plastikowego chuja i powiedziała, że mam za nią iść. Pomyślałem, że to jakiś jebany sen, ale stwierdziłem, że nie mam wyjścia. Po około 10 minutach dotarliśmy na miejsce, był to ogromny opuszczony budynek przypominający szpital psychiatryczny, stwierdziłem, że jak to prawda to przyda mi się terapia, bo ja to zbyt normalny nie jestem, ale pomijając, weszliśmy do środka. Babka od razu wjebała mnie do jakiejś celi, a do jedzenia dała mi stary chleb nasączony jakąś dziwną mazią - "To chyba gówno" powiedziałem sam do siebie. Siedziałem na betonowej podłodze jakieś 4 godziny, nudziłem się, ale nagle przypomniałem sobie, że wziąłem ze sobą mój ulubiony magazyn z modelami grobów. Od razu zacząłem go przeglądać, tak jak to robię codziennie - zaczynając oczywiście od strony nr 69 z nagim Arnoldem Schwarzeneggerem pozującym na dużym wysadzanym diamentami, marmurowym nagrobku. Nagle do celi przyszła babka, powiedziała, że mam zająć się jej własnym cmentarzem. Pomyślałem - "No, mogło być gorzej" i poszedłem do wskazanego przez nią miejsca. Gdy otworzyłem wielką bramę ujrzałem puste pole, a na środku ogromną metalową rzeźbę Józefa Stalina z długim kolorowym bonerem. Pewnie się domyślacie, że moje zaskoczenie nie było wcale takie małe, chociaż widywałem już takie rzeczy w katalogach z nagrobkami. Przez chwilę gapiłem się na ten jakże cudowny pomnik, a raczej grób jakiegoś - "Anona". Potem zająłem się pracą. Skosiłem trawę, wyczysciłem mury cmentarza, aż w końcu nadszedł czas na samą rzeźbę. Niestety, ktoś wbił mi nóż w odbyt, poczułem niesamowity piekący ból. Od zawsze o tym marzyłem. Nagle poczułem jak moje oczy się zamykają - "Chyba umarłem" - pomyślałem. Obudziłem się na przemowie Donalda Trumpa, w pewnym momencie poczułem coś dziwnego, jakaś wewnętrzna myśl kazała mi wsadzić prezydentowi Stanów plastikowego chuja w jego ogromne, mięsiste, radioaktywne wrota. Tak też zrobiłem. Po czym wyszeptałem - "Czy lubisz w dupe?", on tylko wydał z siebie dziwny odgłos i zasnął w nieskończony głęboki sen.

Tak to ja, Grabarz z plastikowym chujem.

PASTA O GRABARZUStories to obsess over. Discover now