1. Oh Potty, Potty

24.8K 1K 1.3K
                                        

Biegł. Na ślepo rozpychał tłumy oburzonych mugoli. Przeciskał się, byle by jak najszybciej uciec. Słyszał zdenerwowane krzyki tuż za sobą.

Obejrzał się.

Jak na złość, mimo swoich oczywistych rozmiarów, Dudley nadganiał zaległości, jednak nadal był w tyle.

Harry przebił się przez tłum i przyśpieszył.

Usłyszał kobiecy krzyk i huk. Odwrócił się.

Kobieta, którą przed chwilą mijał, leżała na ziemi, krzycząc na biegnących nastolatków, którzy musieli ją potrącić. Dudley i jego banda nawet się nie obejrzeli. Wbili swoje zmęczone spojrzenia prosto w Harry'ego, przyprawiając go o nieprzyjemne dreszcze. Wyglądali jakby przebiegli maraton, a w rzeczywistości gonią go jakieś kilkanaście minut.

Byli blisko, a jego nogi samoistnie zaczęły zwalniać. Oddychał przez usta, starając się nie przewrócić ze zmęczenia.

Biegł już dobre piętnaście minut i mógł uznać to, za swego rodzaju sukces. Zazwyczaj łapali go wcześniej.

Skręcił w dobrze znaną mu uliczkę i zasłonił oczy ręką, chroniąc się przed atakującym go z zewsząd słońcem. Zmrużył oczy i jęknął.

Palce jego nogi natknęły się na opór w postaci wystającego kawałka chodnika. Odruchowo wyciągnął ręce, by zamortyzować upadek, ale nie było mu to potrzebne.

Poczuł silne szarpnięcie za kaptur. Przód bluzy wbił mu się w szyję, podduszając, kiedy wylądował twardo na tyłku. Podniósł wściekły wzrok na Dudleya, którego twarz wyglądała jak u prawdziwej świni. Różowa, tłusta z małymi oczkami i krzywymi zębami, wykrzywionymi w pełnym pogardy uśmiechu.

Podniósł się szybko i wytrzepał spodnie, zadzierając dumnie podbródek. Spojrzał na niego hardo.

Dudley przybrał "groźną" pozę i przywołał ręką resztę swojego gangu.

Harry rozejrzał się szybko, oceniając swoje siły. Otaczała go grupka siedmiu chłopaków. W zasadzie to ośmiu, jeżeli jednak zaliczyć Dudleya do ludzi.

Dursley pchnął go na ścianę z wrednym uśmieszkiem.

Potter miał silną ochotę, by przewrócić oczami i zrobiłby to, gdyby nie mocny cios wymierzony prosto w jego brzuch. Skulił się, kiedy uderzenie odebrało mu oddech. Ze świstem wciągnął powietrze z powrotem do płuc.

Zaskoczenie i ból malowały się na jego skrzywionej twarzy. Dudley zazwyczaj zaczynał od ciosu w twarz.

Puścił Pottera, pozwalając mu upaść na ziemię z towarzyszącym temu jękiem.

Gdyby tylko miał różdżkę, zabiłby tego debila! Albo raczej marzył o tym, gdyż magii używać nie mógł, a fakt, że zabrano mu różdżkę rozwiązywał jego wewnętrzny delemat czy zależy mu wystarczająco na śmierci Dudleya, by dać się zamknąć w Azkabanie.

W popłochu minęła ich garstka mugoli, nie zwracając najmniejszej uwagi na chłopaka.

Dudley wziął zamach, ale brunet uniknął ciosu, przetaczając się na bok. Większy chłopak zatoczył się do tyłu i warknął. To dało Harry'emu wystarczająco dużo czasu, by się podniósł.

Wstał lekko chwiejnie, przechylając głowę na bok. Gang skutecznie zagradzał mu drogę ewentualnej ucieczki. Dudley po raz kolejny wziął zamach i uderzył prosto w brzuch niższego chłopaka.

Po ulicy rozległ się cichy, zmęczony krzyk chłopca, który zamknął powieki, widząc mroczki tańczące przed oczami. Skuli się na ziemi w nadziei, że żaden cios go nie dosięgnie.

Unusual Boy | Drarry ✔️Historias para obsesionarse. Descúbrelo ahora