1

387 39 19
                                        


Noah siedział na swoim miękkim łóżku, trzymając na kolanach srebrnego laptopa, który od dobry paru minut był już poważnie nagrzany. Chłopak szukał od jakiś dwóch godzin jakiejkolwiek ciekawej oferty pracy w Ottawie. Co chwilę nerwowo uderzał palcami lewej dłoni o swoje kolano. Zaczynał już się powoli niecierpliwić, przez ten cały czas nie znalazł nic, co przykułoby jego uwagę.

Szukał pracy, która nie zajmie mu zbyt wiele wolnego czasu, ale jednocześnie będzie mógł się z niej przez pewien czas utrzymać. Noah wolał skupić się na studiach, które miały się rozpocząć za pięć dni, a kierunek medyczny był nie lada wyzwaniem.

Melodia, która zaczęła wydobywać się z jego telefonu, przerwała mu uporczywe poszukiwania pracy. Chłopak westchnął przeciągle i odłożył laptopa na drewniany stolik nocny, po czym zaczął szukać dzwoniącego urządzenia, mamrocząc pod nosem, że w końcu musi zmienić dzwonek.

Znalazł telefon dopiero, gdy irytująca melodia ucichła. Znajdował się w kieszen jego ulubionej granatowej bluzy, wiszącej na oparciu krzesła obrotowego, stojącego przy biurku.

Nastolatek przedarł lewą dłonią zmęczone, nieco podkrążone oczy, a następnie spojrzał na wyświetlacz urządzenia. Kiedy zobaczył numer swojego przyjaciela Aarona Johnsona, niemal od razu oddzwonił.

- Znów szukałeś telefonu? - spytał na wstępie Aaron, a za to Noah wywrócił oczami.

- Skąd taki pomysł? - Noah oparł się o blat biurka, wpatrując się w swoje bose stopy.

- Bo tylko wtedy nie odbierasz.

- No... tu mnie masz. - Przyznał mu rację. - Po co dzwoniłeś?

- Jedziesz ze mną do centrum bez gadania.

Noah spojrzał na zegar wiszący na ścianie jego pokoju.

- Jest siódma trzydzieści dwie. Nie chce mi się - stwierdził, przekręcając głowę w bok. W tym momencie można było usłyszeć strzelanie kości.

- Jezu... - Aaron westchnął. - Za dwa dni wyjeżdżasz do Ottawy na studia. To ostatni nasz taki wypad.

- Aaron... Jestem zmęczony. Od ponad godziny szukam w necie jakiejś oferty pracy.

- I jak dobrze myślę, nic nie znalazłeś. Czemu nie zostaniesz barmanem czy coś w ten deseń?

- Chcę coś bardziej ambitnego niż robienie drinków.

- Boże, ale ty wybrzydzasz. - Westchnął przeciągle. - A jeśli powiem, że Hope będzie? - Gdy Noah usłyszał imię dziewczyny, szeroko się uśmiechnął. Hope była jego dobrą przyjaciółką, a jednocześnie był w niej zadurzony od dobrych paru lat.

- Tym mnie przekonałeś - powiedział szybko, z delikatną ekscytacją w głosie.

- Za dziesięć minut będę pod twoim domem - oznajmił, a Noah nerwowo przeczesał palcami włosy. Zaczął się zastanawiać, jak w dziesięć minut doprowadzi swój wygląd do porządku.

- No okej, to na razie - odparł po krótkiej chwili ciszy.

- Pa. - Aaron się rozłączył.

Noah odłożył telefon na biurko, po czym podszedł do swojej szafy. Wyjął z niej pierwsze z brzegu dżinsy i koszulkę. Szybko przebrał się w czyste ubrania, po czym od razu udał się do łazienki i w miarę sprawnie załatwił układanie włosów.

Po opuszczeniu łazienki wrócił do swojego pokoju. Zabrał z niego najpotrzebniejsze rzeczy i ponownie z niego wyszedł. Zbiegł po schodach i skierował się w stronę drzwi wyjściowych. Gdy zaczął zakładać swoje czarne, wysokie trampki, usłyszał skrzypnięcie drewnianej podłogi. Wiedział, że ktoś stoi za nim.

VitamortStories to obsess over. Discover now