#1

31 2 1
                                        

- Uważaj leszczu! - Krzyknął ktoś z drugiego końca sali. Podniosłem głowę i od razu tego pożałowałem. Dostałem piłką w okulary przez co się rozbiły. Miałem ochotę się rozpłakać. Jak ja teraz wrócę do domu? Nie chodzi o to, że nie widzę bez okularów. Po prostu boję się reakcji ojca. Ostatnim razem jak coś zniszczyłem to..... Na to wspomnienie wzdrygnąłem się. Wstałem i odeszłem z manghą i okularami w ręce, które po chwili wyrzuciłem. Dotknąłem dłonią nosa i okazało się, że leci mi z niego krew.
- Kurcze. - Mruknąłem pod nosem i poszedłem do pielęgniarki. Po drodze jak to ja musiałem na kogoś wpaść i się wywalić. Jęknąłem upadając na podłogę. Podniosłem wzrok i ujrzałem najprzystojnieszego, najbogatszego i najbardziej pożądanego chłopaka w szkole czyli Kazume Kagato. Ma piękne, lśniące, czarne włosy, hipnotyzujące, szare oczy, i lekko umięśnione ciało, które widać przez bluzki z różnych, markowych sklepów. Dzisiaj był ubrany w bluzkę z napisem "Supreme", rurki i buty z Adidasa.
- Czego się gapisz pedale? - Warknął. Zapomniałem dodać, że jest największym homofobem świata i mnie nienawidzi.
- Gadać nie umiesz? - Dopiero teraz kapnąłem się, że leżę przed nim i gapię się na niego, a na nas pół szkoły. Mógłbym przysiąść, że moja twarz jest w tym momencie czerwona jak buraczek. Wstałem szybko i spuściłem głowę.
- Gomen nasai. - Wyszeptałem.
- Jesteś nic nie wartym gównem. - Warknął i kopnął mnie. Chciałem zapaść się pod ziemię ale zamiast tego z moich oczu poleciały łzy i upadłem.
- Pfff... - Prychnał i odszedł, a za nim pół szkoły.
- Satoru!! - Usłyszałem głos mojej przyjaciółki, która po chwili pomogła mi wstać.
- Co ci się stało?! Kto ci to zrobił?! Pożałuje!! - Ta.... - Jak zwykle groźna.
- Mei pomóż mi dojść do pielęgniarki. - Szepnąłem wycierając łzy.
- Tak, tak... - Razem doczłapaliśmy korytarzem do pani Ike. Okazało się, że mam złamany nos i rozbite kolano.
- Super. Jak ja teraz pójdę na bójkę. - Powiedziałem gdy pielęgniarka wyszła po plastry.
- Po prostu nie pójdziesz. - Odpowiedziała kategorycznym głosem.
- Muszę. Jak nie przyniosę kasy ojcu to będzie ze mną jeszcze gorzej. - Czasami miałem ochotę się zabić. Moja mama zmarła kiedy miałem 3 lata. Tata się wtedy załamał i obwiniał mnie o jej śmierć. Zaczął mnie bić, a czasami nawet gwałcić. Na dodatek w pierwszej klasie odkryłem, że jestem gejem i zakochałem się w tym dupku.......w tym idealnym dupku. Dlaczego moje życie musi być tak popierdolone?
- Dlaczego się im nie postawisz?
- To by nic nie dało. Założę się, że byłoby jeszcze gorzej. - Mruknąłem.
- Oj Satoru, Satoru.... - Pokręciła zrezygnowanie głową.

*Time skip*

- Dlaczego nie posłuchałem Mei? - Pomyślałem. Nie dość, że mam ten nos i kolano to jeszcze na dodatek głowa mnie boli. Zacisnąłem oczy i z powrotem je otworzyłem. Zrobiłem tak parę razy, aż nie zobaczyłem przed sobą Nany. Tylko mi jej tu brakowało.
- Demonku, demonku!! - Krzyczała!
- Nanami-chan mówiłem ci, żebyś do mnie tak nie mówiła. - Ta tylko mnie przytuliła, a ja oddałem gest. Była dla mnie jak młodsza siostra. Dobrze, że mam chociaż ją i Mei.
- Co ci się stało? - Spytała dotykając mojego nosa. Przewróciłem lekko oczami.
- Nic, ważnego... - Odparłem. Po chwili usłyszałem mój pseudonim.
- Muszę lecieć! - Pocałowałem ją w policzek i odeszłem. Wszedłem na starą arenę i przygotowałem się do bójki. Która to już? 30? 50? 100? Przestałem liczyć po 15. Nie byłem dumny z powodu, że uczestniczę w takich rzeczach ale nie miałem innego wyboru. Jakoś trzeba zarabiać na jedzenie.
- Panie i panowie. Witam was na finałowej bitwie o całe 5000zł. - Zatkało mnie. Takiej kasy jeszcze nie miałem. Muszę to wygrać....nie....ja to wygram!!!!! - Dzisiaj zmierzy się dwoje największych mistrzów czyli "Słodki Demon" i "Tytan"!!!! - Cała publiczność zaczęła gwizdać, krzyczeć i skakać z podeksctywonia.
- Czas, start! - Krzykneła niska blondynka wypinając tyłek jak tylko się da. Obrzydzało mnie to.
- Pokonam cię jednym ciosem. - Powiedział mój przeciwnik.
- Ta jasne, już to widzę. - Zaśmiałem się i walnąłem go w twarz. Chciał mi oddać lecz ja się uchyliłem i podstawiłem mu nogę. Wywalił się, a ja zacząłem okładać go pięściami. Minęły 3 sekundy i się nie podnosił. Moje spojrzenie pokierowało się po publiczności. Nagle ujrzałem GO! Znieruchomiałem i doszły mnie wspomnienia dzisiejszego poranka. "Tytan" szybko wykorzystał przewagę i wstał. Popchnął mnie i zaczął wykręcać rękę. Nie potrafiłem wstać. Przegrałem. Po sali rozniosły się jęki zawodu i krzyki radości. Nie wiedziałem komu kibicował Kazuma. W głębi duszy chciałem bym był to ja. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Zemdlałem.

*Time skip*

Uchyliłem lekko oczy. Wystraszyłem się. Gdzie ja jestem?! O nie!! Mam ściągniętą maskę!!! Jak na zawołanie do pokoju weszły...
- Mei? Nanami? - Zdziwiłem się. Jak ja tu trafiłem?
- Nana zadzwoniła do mnie i powiedziała, że zemdlałeś. Szybko przyjechałam po ciebie i zaniosłyśmy cię tutaj. Muszę przyznać, że pomimo tych mięśni ważysz tyle co piurko. - Zachichotały, a ja razem z nimi.
- Która godzina? - Spytałem po chwili.
- 9:00 śpiochu.
- Co?! spóźniliśmy się do szkoły!! - Zszokowany wstałem i oczywiście się wywaliłem, a dziewczyny śmiały się na maxa.
-

Dzisiaj sobota głuptasie! - Powiedziała Nanami dusząc się śmiechem. Moja mina wyrażała jedno wielkie WTF?!
- To nie jest śmieszne. - Wstałem. - Wszystko mnie boli. - Jęknąłem, ubierając bluzkę, którą odłożyłem przed bójką.
- Nie dziwota. Ten koleś się nad tobą nie zlitował. Co się stało, że przegrałeś? Przecież od zawsze wygrywałeś. - Powiedziała zmartwiona Mei.
- Zobaczyłem Kazuma. - Odparłem.
- Co?! - Nienawidziła go. W sumie to nie dziwię się jej, skoro jak tylko mnie widział to mnie bił lub poniżał. Jednak najbardziej bolała mnie świadomość, że nigdy nie odwodwzajemni moich uczuć i zawsze będzie mnie nienawidzić.
- To co słyszałyście. - Westchnąłem i usiadłem z powrotem na łóżku. Zaburczało mi w brzuchu. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że przecież dwa dni nic nie jadłem.
- Choć w kuchni jest jajecznica. - Oznajmiła Mei z dziwnym.....jakby smutkiem? To było do niej nie podobne. Nigdy nie widziałem jej smutnej. Jedynie zawiedziona lub zmartwioną. Czy to przeze mnie? Podszedłem do niej i przytuliłem albo raczej wtuliłrm się a nią. Kochałem być tulony. Jak tak teraz o tym myślę to chciałbym, żeby Kazume mnie przytulił. Chciałbym dotknąć jego pięknych, lśniących, czarnych włosów. Chciałbym zasmakować jego malinowych, gładkich ust...... Satoru ogarnij się!!!! Pokręciłem głową i omijając dziewczyny z szedłem na dół. Tak bardzo nie chciałem wracać do ojca. Wiedziałem co mnie w domu czeka. Nie dość, że nie przyniosłem kasy to nie było mnie całą noc i wrócę pewnie w południe.

Ohayo!!!
Sorka za tak krótki rozdz. lecz jest to moja pierwsza książka i proszę o wyrozumienie. Rozdziały będą pojawiać się raz na miesiąc. Jeśli zobaczę, że przybywa czytelników to co 2 tygodnie lub tydzień. Jeśli spodobał ci się rozdz. to koniecznie zostaw gwiazdkę i komentarz.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jul 09, 2018 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Słodki DemonStories to obsess over. Discover now