Prolog

57 5 2
                                        

Kolejny dzień w szkole, siedzę na drewnianej ławce i czekam aż moja przyjaciółka łaskawie wróci z toalety. Do dzwonka zostaje coraz mniej czasu, co oznacza że chyba nie doczekam się jej przybycia. W takim razie odpalam telefon i zaglądam na wiadomości dnia

"Uciekinier"

Z pobliskiej stajni "Elita" uciekł jeden ze szkółkowych koni, prosimy bardzo o ostrożną jazdę samochodem i zgłaszanie położenia zwierzęcia. Wszystkie dzieci i młodzież prosimy o trzymanie się z daleka od zwierzęcia.

Od razu jak skończyłam czytać rozległ się głośny dzwonek oznaczający rozpoczęcie się 45 minut języka polskiego, na szczęście moja przyjaciółka Matylda się zjawiła i razem skierowałyśmy się do sali. Podczas gdy pani tłumaczyła zadanie polegające na napisaniu rozprawki, otworzyłam zeszyt i zaczęłam notować informację o zbiegłym wierzchowcu. Gdy tylko skończyłam Matylda ze zdziwioną miną spojrzała w mój zeszyt, jej mina wyrażała bardzo duże zdziwienie. Nie dziwie jej się, w końcu ja się nigdy nie interesowałam sprawami miasta a co dopiero stadniny.

Po szkole od razu poszłam do domu, gdyby nie fakt że dom Matyldy jest po drugiej stronie miasta pewnie byśmy wracały razem. Gdy tylko pożegnałam przyjaciółkę, odwróciłam się i zaczęłam się kierować w stronę mojego domu. Po przejściu bogatych dzielnic weszłam w lasek który prowadzi na skróty do mojego domu, gdy byłam w połowie drogi nagle usłyszałam szum co było bardzo dziwne, zważywszy na dzisiejszą letnią pogodę. Gdy tylko się zatrzymałam moim oczom ukazał się piękny skarogniady rumak, który był opisywany w dzisiejszych wiadomościach. Zamarłam, spojrzałam w jego oczy i zobaczyłam to samo zaskoczenie które widniało na mojej twarzy. Czy on czuje to samo co ja? To chyba niemożliwe.


HopelessWhere stories live. Discover now