Rozdział 1

11 1 0
                                        


Zanim zacznę , przedstawię wam postacie 

1. Risa: 15 lat, wilkołak,przyjacielska, łatwowierna,naiwna, ciekawska, pomocna

2.Lilli: 16 lat, wilkołak, zabawna, agresywna,rozbrykana

3. Sophie: 16 lat, wampir, wesoła, mądra, wybuchowa, 

4. Cameron: 17 lat, człowiek, egoista,wredny, odważny, ma zawsze dobry humor

5. Marshmello:19 lat, człowiek, najpierw robi potem myśli,zabawny, tchórzliwy,

6. Hitomi: 16 lat, wilkołak, zadziorna,zboczona, śmieszna, ma wielkie poczucie humoru i dystans do samej siebie

7. Evelyn: 18lat , człowiek, inteligentna, uczuciowa, altruistka, pomocna, odważna, dzielna

8.Arika: 12 lat, człowiek, nie ufna, bardzo wrażliwa(nie pokazuje tego)

[R]-Risa,    [L]-Lilli,   [S]-Sophie ,   [C]-Cameron ,  [M]- Marshmello,    [H]-Hitomi,     [E]-Evelyn,     [A]- Arika

ZACZYNAMY!

Perspektywa Risy

Biegłam przez polanę jak zwykle z uśmiechem na tważy, nawet nie patrzyłam przed siebie. wtedy niezauważyłam półapki zostawionej przy moim ulubionym drzewie, wbiegłam w nią a ona zamknęła się i zatrzasnęła swoje ostrza w mojej łapie. krzyknęłam lekko bo poczułam że ktoś jednak tu jest. zza drzew wyszedł 17-letni chłopak z pistoletem w ręku. zaczęłam się szarpać gdy zaczął celować pistoletem we mnie. Jednak gdy znowu stałam się bardziej podobna do człowieka podszedł do mnie ale nie opuścił broni.

[C]- przynajmniej półapka działa...chyba sama sie tu wykrwawisz...hmm-kucnął przy mojej łapie pełnej krwi i się uśmiechnoł.

[R]- co ja ci zrobiłam!? wypuść mnie!

[C]- wilkołaki to najgorsze stworzenia które zabijają ludzi i nie powinno ich wogóle być na świecie.- wstał

[R]- ale ja ludzi nie zabijam ! Wypuść mnie z tego czegoś, błagam...przepraszam jeśli jakiś wilkołak kiedyś coś zrobił tobie lub ważnym dla ciebie osobom...ale ja na to wpływu nie miałam...błagam wypuść mnie...- spojrzał na mnie dziwnym wzrokiem wtedy przyszedł jakiś inny chłopak, wyższy i wydawał się być starszy niż 17-latek który stał obok mnie. Ale nie spodziewałam się że bedzie sie mnie bał ;-; aż tak...schował sie za drzewem jakby myślał że go nie widzę-,-

[C]- Marshmello, wyłaź i tak cie widać -,- nie przesadzaj, chyba nie boisz sie jakiejś dziewczynki ? I tak nic ci nie zrobi bo się zaraz wykrwawi ...- spojrzał na niego a potem na mnie , wydawał się jakby miał zamiar się śmiać. Ale zaraz kucnął i zdjoł mi z nogi półapkę która wbiła mi się w nogę. poczułam ulgę ale straciłam równowagę i spadłam na ziemię.

[M]- Powaliło cie!!!!!??? to wilkołak! Zabije nas obu! ona tylko udaje i zaraz bedzie po nas albo przywoła swoich przyjaciół!- spojrzałam na niego ciekawym wzrokiem, zastanawiałam się czemu tak bardzo uważa że go zabije? nawet mnie nie zna ;-; chłopak który siedział obok mnie, lekko się uśmiechnoł i wstał, poszedł zabierając kolegę ze sobą, wtedy przybiegła Hitomi z pomocą Lili i zabrały mnie a potem opatrzyły moją łapę. pytały się mnie o różne rzeczy na które nie miałam głowy aby odpowiadać, raczej zastanawiałam się jak podziękować za to że mnie uwolnił...

Perspektywa Camerona

HMMM... dziwna była ta dziewczyna, wydawało mi się że jednak albo mnie zaatakuje jak ją uwolnię albo sprubóje zrobić coś Marshmello , a jednak była spokojna i raczej nie miała złych zamiarów, ale i tak trzeba było ją zabić! no tródno , następnym razem bliżej się jej przyjrzę a może...

[C]- hmm...czyli że przyszli po nią- zastanawiałem się patrząc na ślady łap pod tamtym drzewem gdzie ona leżała. Poszedłem jej śladami ale te ślady były nie jednej osoby która jej pomogła ale dwóch. Przeszedłem się kilka metrów i zauważyłem ślad krwi, była to krew wilkołaka, czyli tamtej dziewczyny ale potem śladu nie było...chwile rozmyślałem ale zobaczyłem w oddali Marshmello a za nim wilkołaka...nie była to tamta dziewczyna której zraniłem łapę ale inna i wyrzsza postać. Żuciła się na marsha ale go nie zabiła. Kiedy dobiegłem on miał plecy we krwi a ona stała nad nim i spojrzała na mnie poważnym wzrokiem

[L]- nie waz sie nawet dotykać naszych bo i ty i twój głupi kumpel tego pożałujecie, to było ostrzerzeniem, następny zginie - wyskoczyła na drzewo i zniknęła gdzieś w gałęziach. Ja zabrałem do domu Marshmello i gdy on zasnoł ja zastanawiałem się co dalej?

***************************************************************************************

Percpektywa Camerona

Rano, ok.6.30 gdy wyszedłem sie przejść, zauważyłem tamtę dziewczynę, jej łapa wyglądała już lepiej, wyciągnołem pistolet ale ona szybko powiedziała

[R]-nie strzelaj, przyszłam podziękować...-trochę mnie zamurowało, ale ona podeszła ostrożnie bliżej i wręczyła mi dziwny naszyjnik.

[R]- dzięki temu reszta wilkołaków nie podejdzie do ciebie nawet na krok...w ramach podziękowań ci to wręczam ale...prroszę nie zabijaj więcej wilkołaków...-kiedy zobaczyłem ten naszyjnik, wydawał się być tajemniczy ale przyjołem go i powiedziałem jej że bede starał sie nie zabijać jej rodziny i przyjaciół

[C]- a ty jak masz na imie, nie spytałem nawet.

[R]-Risa...ty jesteś Cameron , tak?

[C]-tak, skąd wiesz...?

[R]-słychać o tobie wszędzie gdzie są wilkołaki, przepraszam ale musze już iść- pobiegła gdziesz szybko do lasu . wtedy zobaczyłem że Marshmello podglądał nas z okna -,-

[M]- co dostałeś?! pokaż!!!!!

[C]-nic...-poszedłem dalej zastanawiając się o co chodziło.

***************************************************************** 

perspektywa Sophie

jak zwykle wracałam ze spaceru, w lesie nie było dużo wampirów więc raczej samotność mi nie przeszkadzała, wtedy zauważyłam...czlowieka, dziewczynę, była dosyć wysoka i wyglądała na 12 lat , pomyślałam od razu "hmm, jakie pyszności!" , dziewczyna była w słuchawkach i widać że była pochłonięta w myślach. Zaczełam coraz bliżej do niej podchodzić ale wtedy wbiegła na mnie jakaś o wiele starsza dziewczyna, może starsza ode mnie i popchneła mnie w krzaki.12 latka zdieła słuchawki gwałtownie odskoczyła gdy zobaczyła mnie i tamtą dziewczynę.

[E]- nie bój sie ;)

[A]- nie boje się, ja wam nie ufam...a to duża różnica.

chyba tamtą starszą trochę zatkało bo miała minę zaskoczonej, wykorzystałam to i żuciłam się na nie. Chwila nie minęła i przybiegła Hitomi, dobrze mi znana , była jedną z wilkołaków i wiedziałam że bedzie chciała albo mnie zagryźć bo nienawidziła wampirów albo obronić tamte dwie. Ze wszystkie wyszło sporo zamieszania i słabo to widziałam, zaczęłam gryźć i bić się z Hitomi . Tamte dwie dziewczyny gdzieś się zchowały ale nie wiedziałam gdzie -,- pomyślałam" czyli już po pysznym śniadanku " Wypchnęłam Hitomi najmocniej jak potrafiłam i poprostu odeszłam.

perspektywa Ariki

Hm....dziwne to było, zastanawiam się dlaczego tak bardzo tej dziewczynie zależało aby uspokoić wampirzycę i wilkołaczkę(nwm jak to nazwać XD) i myślała że się boję, a ja poprostu nie ufam i raczej nie zaufam nigdy. Tylko dlaczego ta dziewczyna nie chciała mnie zostawić tam tylko narażała siebie? Poszłam z miejsca zdażenia z słuchawkami na uszach . za mną pojawiła sie znana postać.

[E]- hej, lepiej nie chodź tutaj sama...jestem Evelyn ;) a ty?

[A]- mówiłam już że ci nie ufam, idę do domu.

[E]- ej, zaczekaj! Dlaczego nie ufasz ludziom? Rozumiem nie ufać wampirom albo wilkołakom ale ludziom?

[A]- nie ufam i tyle. - miałam zamiar iść tylko do domu a ona zaczeła isc za mną, nie lubie tego...przez resztę dnia dziwnie się czułam i zastanawiałam nad tym wydarzeniem, tamte stworzenia mają takie konflikty? hmmm.....

A werewolf's lifeCerita yang bikin terobses. Temukan sekarang