Never click suspicious links
Reminder: Wattpad will never ask for passwords, payment information, or other sensitive account security details.

Prolog

33 7 5
                                        


Była ciemna, ponura noc. Za oknem szalał porywisty wiatr, rozpętała się dzika burza. Za szybą dudniły spadające krople deszczu, które odbijały się od zewnętrznego parapetu. W tym momencie Daniel wstał z łóżka, zaświecił światło i spojrzał na zegarek.

„Kurczę, trzecia godzina, a ja dziś idę do szkoły. Och, trudno i tak nie zasnę, a ja lekcji nie odrobiłem. Jak dostanę kolejną jedynkę, to moja mama mnie zatłucze", pomyślał, po czym wyjął z żółtego plecaka książkę do matematyki, która była nieco podarta.

Otworzył podręcznik i zaczął przeszukiwać książkę w poszukiwaniu właściwego działu. Po zszarpanym i popisanym podręczniku błądził przez kilka minut. Być może dlatego, że był niewyspany lub dlatego, że strony były zamalowane dwuznacznymi rysunkami lub brakowało stron.

— No gdzie znajduje się ta przeklęta strona! — krzyknął zdenerwowany Daniel na cały dom i dodał w myślach: „Przeklęci koledzy, nie mają nic do roboty, tylko penisy mi rysują po książkach".

W końcu znalazł, po wytrwałych kilku minutach szukania. Temat "Układy równań", strona 169. Chłopak zaczął się uczyć, ale po kilku chwilach spostrzegł, że całe równanie jest zbyt skomplikowane. Nie miał laptopa ze względu na stopnie, które dostawał w pierwszym semestrze drugiej klasy gimnazjum, więc nie mógł skopiować z internetu. Młodzieniec spędził pół nocy na rozwiązywaniu jednego przykładu, działania te bywają dosyć rozbudowane, a popełnienie jednego błędu tworzy nieporządek w całym zadaniu.

— Kurka, jakby matematyka była konieczna do nauki. Przecież takie przykłady do niczego mi się nie przydadzą w życiu — rzekł z goryczą. Nagle Daniel coś usłyszał, jakiś odgłos, po czym pomyślał z zastanowieniem. — Na pewno to nie burza, już prawie ranek, a zresztą wydaję mi się, że to dźwięk z mojego pomieszczenia. Tylko co to może być?

Chłopiec dumał przez chwilkę, po czym zorientował się, że jest naprawdę głodny. Wyszedł na palcach ze swojego pokoju, rozejrzał się dookoła i ostrożnie zszedł na dół, po krętych schodach, tak aby nikogo nie obudzić. Niestety, zrządzeniem losu, nie każdego dało się nie zbudzić. Pies państwa Maślińskich podbiegł do swojego ulubionego domownika i dał wyraźnym machnięciem ogona znak, że już nie śpi. Rozgoryczony tym wydarzeniem chłopiec pogłaskał go i wiedział, że labrador nie da mu spokoju, póki nie pójdzie z nim na poranny spacer. Wyszedł więc z pupilkiem na zewnątrz, nie zjadłszy nic przed wyruszeniem. Noc chyliła się ku końcowi, a zza gór wyłaniały się pierwsze połyskliwe promienie słońca. Wróble zaczęły słodko ćwierkać, koguty głośno piać.

Daniel zamyślił się i zapomniał o całym świecie. Miał mnóstwo zmartwień, nic dziwnego, skoro nie spał całą noc. Popatrzył się na rękę, po czym spostrzegł, że nie ma w niej smyczy. Czternastolatek przeraził się, zgubienie czworonoga to ostatnia rzecz, o jakiej myślał. Zaniepokojony zaczął rozglądać się za nim i zobaczył go pięćdziesiąt metrów od niego. Niezwłocznie podbiegł do zwierzaka i wziął go na ręce.

— Maks, nie strasz mnie — powiedział z uśmiechem do labradora, ale ten tylko przekrzywił łebek i popatrzył na swojego pana jak na nieudacznika.

Chłopiec wrócił do domu. Podczas tej stresującej wyprawy niesamowicie zgłodniał. Gdy wracał, momentalnie posmutniał. Ciągle nie miał odrobionego zadania domowego, a prawdopodobnie już jest szósta rano. Zresztą to nie był jego jedyny problem. Młodzieniec ten był często gnębiony w szkole. Rysowanie genitaliów po cudzej własności na pewno nie należy do przyjemności, a sami koledzy w tej klasie byli dosyć dziwni.

Jedynym przyjacielem, a raczej przyjaciółką była Ala, którą zna od przedszkola. Razem spędzają naprawdę dużo czasu, ale nie są oni parą. Być może ma więcej przyjaciół, ale od pewnego czasu wszystko się skomplikowało.

InnyStories to obsess over. Discover now