Byłam u psychiatry i ten typ powiedział, że mam iść do szpitala. Wkurzyłam się, naprawdę. Miałam wrażenie, że coś we mnie pęknie i wybuchnie, bitch.
Krzyknęłam głośne "WATAFACK" i wybiegłam z sali z płaczem... To było niezmiernie traumatyczne. Że ja - królowa świata miałabym siedzieć w psychiatryku? Musiałam wziąć to w swoje ręce.
– Nie, tak być nie może – powiedziałam na głos do siebie i przymknęłam powieki. Nabrałam ogromny haust powietrza, następnie wydychając CO2.
Mój los nie może tak skończyć. Już wiedziałam, że zostanę królową tego miejsca. Mianowicie - psychiatryka.
