🐰 🐢

40 7 5
                                        

Czekałem przy stoliku, podrygując stopą; byłem cholernie niecierpliwy

¡Ay! Esta imagen no sigue nuestras pautas de contenido. Para continuar la publicación, intente quitarla o subir otra.

Czekałem przy stoliku, podrygując stopą; byłem cholernie niecierpliwy. 

Zamówiłem colę z lodem jakiś kwadrans wcześniej, ale nie wziąłem ani łyka, a lód zdążył się już rozpuścić i rozwodnić słodki napój. Byłem jednak zbyt zajęty zerkaniem na zegarek oraz za okna kawiarni, by to zauważyć. 

Zegarek. Okno. Zegarek. Telefon. Okno. Telefon. I tak w kółko. 

Oczywiście wiedziałem, że jestem zbyt wcześnie, ale po pierwsze nienawidziłem się spóźniać, a po drugie nie mogłem usiedzieć w miejscu. 

Po długich czterdziestu minutach oczekiwania i nerwów w końcu przyszedł. 

Miał na sobie czarne jeansy ładnie przylegające do jego ciała (pupę miał niezłą, ale nie cały świat musiał o tym wiedzieć) oraz biały t-shirt z jakimś tumblr nadrukiem. Gdy mnie zobaczył, w jego oczach pojawiły się iskierki, a twarz rozjaśnił uśmiech, który upodobnił go do małego kotka. Nerwowo wytarłem ręce w dłonie i wstałem, a on niemal do mnie podbiegł i mocno mnie przytulił. 

Ostatnio widziałem go półtorej roku temu. Przefarbował włosy z czerni na ciemny blond, ale poza tym nic się nie zmieniło. Nadal był piękny, ładnie pachniał, jego ciało idealnie pasowało do mojego. 

I był mój. 

Nie chciałem go puszczać, ale inny ludzie patrzyli na nas jak na wariatów, więc z lekkim chichotem odsunąłem go od siebie. Rozpierało mnie szczęście i byłem pewien, że zaraz oszaleję. 

- Tęskniłem - powiedziałem wyraźnie, uśmiechając się szeroko. - Tak dobrze jest mieć cię w  końcu przy sobie. 

Spędziliśmy razem cały dzień. Zaczynając na kawie i ciastkach w kawiarni, w której się spotkaliśmy, przez park, lody i długi spacer, kończąc na bubble tea, co było nie do opuszczenia. Mieliśmy swoje miejsca, których nie mogliśmy nie odwiedzić i słowa, których nie mogliśmy nie powiedzieć. 

Udało mi się kupić pluszowego żółwia! Markerem narysowałem mu serduszko na skorupie-brzuszku i wcisnąłem go w ręce Jongdae, całując go w policzek. Znałem dokładnie całą jego twarz, całowałem już wcześniej jego policzki wielokrotnie, ale ten konkretny całus był pierwszy i najważniejszy. Był obietnicą. 

Po tak długim czasie znów miałem go całego dla siebie. Mogłem go przytulać, trzymać za rękę, całować, gryźć, śmiać się razem z nim i dzielić wszystkim czym chciałem. I marzyłem, by to się nigdy nie zmieniło. 

Ponieważ trzy lata to dopiero początek wieczności. 

A moja wieczność pragnęła, by Jongdae był jej największą częścią. 


*-*_*-*_*-*_*-*_*-*_*-*_*-*


Natchnęło mnie nagle. Nie pisałam niczego od wieków, bo mam zbyt wiele na głowie... Ale skoro to już nasza trzecia rocznica to nie mogło się obyć bez prezentu. 

Julcia, moja droga żono. Myślę, że słowa są zbędne, bo jestem raczej człowiekiem czynu, więc pozostaje mi tylko powiedzieć - przekażę ci wszystko, gdy znów się zobaczymy. Kocham Cię! 


Has llegado al final de las partes publicadas.

⏰ Última actualización: May 20, 2018 ⏰

¡Añade esta historia a tu biblioteca para recibir notificaciones sobre nuevas partes!

not the first time || chenkenDonde viven las historias. Descúbrelo ahora