first

105 4 0
                                        

—Finn! Ty draniu, zaraz się przez ciebie spóźnimy!— Lea z chwili na chwilę coraz bardziej się denerwowała. Jej przyjaciel siedział w łazience poprawiając swój wygląd, gorzej niż kobieta.

—Chwila! Gdzie ci się tak spieszy?— zapytał przewracając oczami i jednocześnie gasząc światło w łazience. Kiedy już wreszcie wyszedł z łazienki Lea chwyciła za klamkę i pospiesznie otworzyła drzwi. Ona na prawdę nie lubiła się spóźniać, to po prostu nie leżało w jej zwyczaju.

—Przez ciebie nas nie wpuszczą na zajęcia.— powiedziała dziewczyna spoglądając z wyrzutem na przyjaciela. Finn widocznie się tym nie przejął, zamiast tego uśmiechnął się do Lei.

—Ale z ciebie kujonka, Lea.— powiedział i objął ramieniem przyjaciółkę. Lea spojrzała na niego oburzona.

—Nie jestem kujonką!— Finn spojrzał na nią pytająco, jakby sobie z niego żartowała.— Ja po prostu dużo zapamiętuje z wykładów...
Dlatego musimy się spieszyć, by na taki zdążyć.— spojrzała na niego znacząco i zrzuciła jego rękę ze swoich barków. Finn spojrzał na nią znudzony.

—Mam pomysł.— powiedział, Lea doskonale wiedziała, że po wypowiedzeniu tych dwóch słów, palnie coś głupiego. Tym razem ona spojrzała na niego pytająco— Idziemy na wagary! Pokaże ci gdzie trenuje, poznasz kilku moich znajomych.— mówił tak przekonująco, ale Lea już znała te jego sztuczki, zbyt wiele razy to na nią działało, by znowu się zgodziła.

—Nigdy w życiu, Finn.— powiedziała, po czym uśmiechnęła się do niego złośliwie.

—Skoro tak ci się spieszy, to może się pościgamy?— spojrzał nią, ale dla Lei to był kompletny absurd. Przecież ona nie biegała, miała słabą kondycję, nie co Finn.

—Oboje wiemy, że wygrasz.— powiedziała, ale po chwili bez ostrzeżenia wystrzeliła jak z wiatrówki. Lea nie oglądając się za siebie biegła ile sił w nogach. Jeszcze tylko zakręt, kilka metrów i była przed budynkiem uczelni. Położyła dłonie na kolanach i patrzyła przez chwilę na siebie, próbując wyrównać oddech. Kiedy w końcu jej się to udało wyprostowała się i spojrzała przed siebie. Finn stał przed drzwiami budynku, oparty o ścianę, patrzył na swoją przyjaciółkę z rozbawieniem.
Zawsze wygrywał, po prostu wiedział, że Lea zawsze wybierze dłuższą drogę, oczywiście miał też lepszą kondycję, codziennie trenował.
Nie na siłowni, tam chodził tylko w czwartki i weekendy, codziennie natomiast trenował w domu. W tym czasie Lea zazwyczaj się uczyła lub oglądała telewizję.

—Jak ty to robisz?— zapytała nadal próbując wyrównać oddech. Finn natychmiast odpowiedział.

—Po prostu nie jestem taki leniwy jak ty— powiedział, a Lea wyglądała w tej chwili jakby chciała go udusić. Szybko pobiegła w jego kierunku. Chłopak chcąc uchronić się przed pociskiem wbiegł do budynku, a Lea zaraz za nim. Na szczęście jeszcze była przerwa. Finn by uchronić się przed pociskiem ze strony Alei szybko dołączył do swoich przyjaciół. Posłał jej cwaniacki uśmieszek, Lea na to przewróciła oczami i po prostu odeszła. W tłumie osób czekających na profesora Tonksa zauważyła swoją przyjaciółkę Clarke. Gdy blondynka ją zauważyła pomachała jej energicznie, Lea podeszła do niej i ją przytuliła.

—Tonks znowu się spóźnia?— zapytała Lea, na co Clarke pokiwała twierdząco głową. Lea miała zamiar jeszcze coś powiedzieć do swojej przyjaciółki, ale ta widocznie nie była nią zainteresowana. Wpatrywała się w coś za nią, zatem Lea szybko się odwróciła. Jak mogła się domyślić obiektem zainteresowania Clarke był Finn.

—Przestań!— krzyknęła Alea wyrywając blondynkę z transu. Clarke spojrzała na nią zdziwiona.

—Co?

—Pstro, Clarke.—posłała jej zmęczone spojrzenie.— Widzę, że przyglądasz się Finnowi. Przestań, proszę, wiesz jaki on jest.— powiedziała troskliwie.

—Tak, wiem.— powiedziała blondynka i podniosła swój plecak leżący na ziemi. Każdy na uczelni znał Finna. Imprezowicz, kobieciarz, flirciarz, fuckboy, czy jakby to inaczej nazwać. Po prostu był uzależniony od dziewczyn. To była jego największa wada, poza tym był naprawdę e porządku chłopakiem.

—Idzie, nareszcie...— z zamyślenia wyrwał ją głos Clarke, spojrzała na nią, po czym się odwróciła i ujrzała jak zwykle przygnębionego profesora Tonksa.
Odkluczył klasę, wszyscy weszli, po czym zasiedli na miejscach. Lea jak zwykle usiadła obok swojej przyjaciółki w przedostatnim rzędzie, rozpakowała się. Otworzyła notes i czekała aż profesor zacznie swój wykład. Finn razem ze swoimi głupimi kolegami usiadł tuż za Leą.
Zaczęli głośno rozmawiać i śmiać się, Tonks nie zwracając na nich zbyt wielkiej uwagi, po prostu wykonywał swoją pracę. Najgorsze było to, że Lea i Clarke nic nie mogły usłyszeć. Może blondynce to nie przeszkadzało to w takim stopniu jak Lei, ponieważ Clarke była tak zapatrzona w Finna, że była mu w stanie wszystko wybaczyć. Złość rosła w Lei z minuty na minutę, aż w końcu wybuchła.

—Czy moglibyście być ciszej? Chcę wiedzieć coś z tego wykładu.— posłała im groźne spojrzenie, a Finn posłał jej jeden z tych swoich wkurwiających uśmiechów.

—Daj spokój, Lea. Każdy wie, że znasz cały materiał na pamięć.— powiedział, po czym przeniósł swój wzrok na wpatrzoną w niego Clarke i puścił jej oczko. Blondynka momentalnie się zarumieniła i spuściła wzrok. No i Finn wybrał sobie kolejną ofiarę. Było mi tak strasznie żal Clarke, mogłam jej doradzać, aby się do niego nie zbliżała, ale urok Finna w końcu zahipnotyzuje każdą dziewczynę...

Just friends || finn balorStories to obsess over. Discover now