Zacznijmy najpierw od tego, że nazywam się Brooklyn Jones. Wolę jak mówią do mnie Brooke, ponieważ wydaje mi się, że zbyt poważnie brzmi w całości moje imię. Mam blond włosy i niebieskie oczy. Mam zaledwie 156 cm wzrostu. Od dziecka byłam niska i do tej pory jestem. Jestem uparta i zawsze robię to co chcę. Także dostaję to co chcę. Nienawidzę jak ktoś mi rozkazuje. Każdy kto mnie zna wie, że nie warto ze mną zadzierać bo jego los jest marny. Mam 17 lat i chodzę do 2 klasy liceum. Uczę się bardzo dobrze, ale nigdy nie przestrzegam zasad. Dziwne wydaje się to, ale taka już jestem. Jednym słowem skomplikowana. Moi rodzice budują ogromne fabryki z czego mają niezłe pieniądze i nigdy ich im nie zabraknie. Mi wogóle nie poświęcają czasu od dziecka. Najczęściej wyjeżdżają na ważne delegacje, a ja zostaję sama w domu. Mi to jak najbardziej odpowiada. Przynajmniej nie muszę słuchać ich żałosnego gadania. Dla nich ważne jest co inni sobie pomyślą o naszej kochanej rodzince. Nie mogę wychodzić na imprezy itp., ale i tak nie robię tak jak oni chcą. Mieszkałam w Las Vegas, a teraz z powodu rodziców musiałam się przeprowadzić do Los Angeles. Moje nowe otoczenie zmieniło moje życie o wiele bardziej niż się myliłam. Poznam jego i będę robić wszystko aby mu dorównać. To nie będzie zwykła historia. To będzie piekło z którego nie będę mogła się wydostać. Z resztą przekonacie się sami.
28 marca, 2O15 r.
To był ten dzien w którym musiałam iść do nowej szkoły i stawić czoło wszystkiemu. Wyjątkowo dzisiaj moja matka wybierała się do pracy później, więc chciała mnie odwieźć do nowej szkoły. Tymczasem ja stałam przed szafą i nie mogłam się zdecydować na dzisiejszy strój. Wybrałam wkońcu czarną dopasowaną bluzkę z długim rękawem i odkrytymi ramionami, do tego białe jeasny, czarną ramoneskę i conversy. W mojej szafie było tyle rzeczy, że nawet można było znaleźć 20 cm obcasy. Tylko szalona osoba, taka jak ja kupiłaby takie buty. Usiadłam przed małym lusterkiem i pomalowałam rzęsy i zrobiłam kreski na oczach. Aby podkreślić trochę usta użyłam błyszczyka. Nie chciałam za bardzo tapety na ryju w pierwszy dzień szkoły i podpaść nauczycielom. Schowałam telefon do torebki, po czym ją założyłam na ramię i wyszłam z domu. Moja mama już siedziała w samochodzie i czekała na mnie aż przyjdę.
- Ile można czekać młoda panno?
- Jezuuu, nie wolno się spóźnić o 5 minut? - Burknęłam.
- Nie, musisz być punktualna.
- I jeszcze czego? - Warknęłam.
- Uważaj, bo w tym tygodniu za dużo sobie pozwalasz Brooklyn. - Westchnęłam zirytowana moją matką i tym jak do mnie powiedziała. Wolałam już się nie odzywać aby nie wywołać większej kłótni. Po paru minutach moja mama oznajmiła:
- Jesteśmy, tak wogóle kto ci pozwolił pomalować paznokcie? - Zmarszczyła brwi.
- Ojj, nie przesadzaj. To nie czarny tylko biały kolor.
- Wszystko jedno. Do szkoły nie powinnaś się malować.
- Ale ja mam 17 lat, a nie 13!
- Nie dyskutuj! Teraz idź na lekcję bo się spóźnisz i jeszcze tego potrzeba!
- Trzasnęłam drzwiami od samochodu i wyszłam szybkim krokiem z parkingu. Odrazu poczułam większość oczu skierowanych na mnie. Miałam to gdzieś i skierowałam się do sekretariatu po plan lekcji. Kiedy dostałam plan lekcji okazało się, że pierwszą mam historię w sali nr. 14. Oczywiście nie miałam zielonego pojęcia gdzie to jest więc postanowiłam, że znajde jakąś normalną osobę która się na mnie nie gapi tak jak większość osób. Odrazu mój wzrok padł na drobną brunetkę siedzącą na ławce na uboczu. Bez zastanowienia przysiadłam się do niej i zaczęłam:- Hej, mogłabyś mi pokazać gdzie jest sala nr. 14? - Po tym przechyliła głowę w moją stronę.- Jesteś nowa, tak? Nigdy Cię tutaj nie widziałam.
ESTÁS LEYENDO
THE WAY
Novela Juvenil*Wyprowadzka, nowe otoczenie... Czy to zmieni jej życie o 360®?* *Poznaje jego... Próbuje mu dorównać ze wszystkich sił przez co popada w coraz bardziej groźniejsze sytuacje i staje się znana w całym kraju.* *Czy uzależnienie zniszczy tą więź?* *Jak...
