1

8 0 0
                                        

Wstałam rano w wyśmienitym humorze. Co prawda kolejny dzień i muszę iść do szkoły, do tych okropnych ludzi, ale nic nie zepsuje mi tego cudownego dnia.

Wyskoczyłam spod kołdry i żywym krokiem pognałam do łazienki. Od razu jak weszłam chwyciłam za moją ulubioną szczotkę i rozczesałam moje dosyć długie, proste blond włosy. Przejrzałam się w lustrze i uznałam, że dzisiaj użyję odrobinę korektora na niedoskonałości. Nigdy nie lubiłam się malować, robiłam to jedynie jak okazja tego wymagała. Kiedy wróciłam do pokoju ubrałam mundurek szkolny składający się z dosyć ładnej zielono-czarnej spódniczki w kratę oraz idealnie białej i wyprasowanej białej koszuli z logiem szkoły.

Ubrana zeszłam do kuchni i zajęłam swoje miejsce przy stole.

-Cześć Ashley! Zrobiłem nam naleśniki na śniadanie.

-Miło z twojej strony Ash. Wiesz, że nie musiałeś?

-Wiem, ale już zrobiłem. A teraz jedz bo ci wystygnie - uśmiechnął się, co odwzajemniłam.

Ashton to mój o kilka lat starszy brat. Bardzo się mną opiekuje i od dziecka mamy znakomity kontakt. Niestety wszystko psują jego przyjaciele. Staram się tym nie przejmować, ale czasami te ich wyzwiska bolą. Kiedy jestem z Ash'em przy nich, są normalni i dałoby się z nimi porozmawiać, lecz ja się wolę nie odzywać.

Remember ||5sosNơi câu chuyện tồn tại. Hãy khám phá bây giờ