We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

1."Witamy w Boleńcu"

184 14 3
                                        


Natalia

Była godzina 7 rano, nadszedł dzień wyjazdu nad Bałtyk.Po całym domu było słychać tupot wielkich stóp.Nasza taksówka miała być pod domem o 10, wiec zaczęłam rzucać moimi walizkami po pokoju.Oczywiście wszystko na ostatnią chwilę...Wzięłam moje ubrania z szafy i zaczęłam je ugniatać. Kiedy skończyłam pakować moje 4 walizki, do każdej z nich włożyłam po jednej małpce i kilka bydlaków.Trzeba sobie jakoś umilić czas podróży.Po chwili poczułam jak cały dom zaczyna się zawalać
-Nie uwierzysz co się stało!- przebiegła Ola do mojego pokoju -Adam mi się oświadczył! - pokazywała swój pierścień z jedną błyszczącą kropką na metalowym drucie
- wszystko fajnie, ale aż jedna cyrkonia?Czy on to wziął z automatu z plastikową biżuterią?- zapytałam
- może...Ale nieważne, od teraz będę panią Lambert - szybko wybiegła krzycząc "Arek" żeby się pochwalić.
Ja przez ten czas zastanawiałam się czy nie mam za mało walizek, po chwili przyszedł Arkadiusz
- Boże jaki Ola ma brzydki pierścionek wydaje mi się, że jest kupiony w sklepie dla dzieci lub okradł jakiegoś trupa...W sumie nie głupi pomysł...- zastanawiał się przez chwilę
- nie widzisz, że się pakuje?- uświadomiłam go
- Jasne zaraz idę tylko nie wiem, które skarpety założyć te w paski czy w samoloty z cyframi 2001?
- samoloty lepsze
- też tak myślałem, ale babcia nie chce się na nie zgodzi...
- dlaczego przecież są stylowe?- powiedziałam
- właśnie też nie wiem dlaczego no, ale może mnie cmoknąć w moją nagrodę...
I wyszedł
Zniosłam moje cztery walizy na dół za godzinę mamy wyjazd do Boleńca.Przechodząc obok salonu podsłuchałam rozmowę babci Arka z samym wnukiem
-Arek ile razy mam ci mówić nie założysz skarpet w samoloty!-krzyczała murzynka
-ale dlaczego babko?!
-jak dorośniesz to ci powiem
- ale ja mam 21 lat
To dziwne czemu nie chce mu powiedzieć przecież, to tylko samoloty z 2001, co w tym może być takiego strasznego?
Usłyszałam dzwon do drzwi, Ola otworzyła.Zobaczyłam jak Adam wjeżdża do domu na rolkach z jedną torbą
-no co ty ocipiałeś?- Oli ze zdenerwowania pojawiła się żyła na czole
-ale o co ci chodzi?
-no jak to o co?!powiedz mi Adamku co ty zabrałeś na te dwutygodniowe wakacje?
-dwie pary majtek, trzy pary skarpet, dwie koszulki i sandały, a gacie kupie sobie po drodze na rynku
-ciebie to chyba coś kurwa bździ!Chyba będę musiała zdjąć mój pierścień- Ola zagrała dramatyczną scenę
Nie chciałam słyszeć więcej tej kłótni, która trwała jeszcze kilka minet.Czekałam na mojego badassa po pewnym czasie przyjechał.
Usłyszałam dzwonek rowera wiedziałam, że to on.Myślałam że będzie w stylowej skórzanej kurtce z chomika, a zobaczyłam go w ogrodniczkach z kolorowymi okularami.Wyszłam do niego aby go przywitać.Czekałam na ślimaka, ale cały czas męczył się ze ściągnięciem torby większej od niego
-na masz ci murzyn!Zacięła się nie mogę jej ściągnąć...
-spokojnie weźmiemy razem z rowerem...A co z twoją córka?
-Uznałem, że skoro ma już 9 lat to sama może zadbać o siebie i na siebie pracować

Po jakimś czasie przyjechał nasz transport na wakacje
-będziesz śmierdział ja ci mydła nie dam!-krzyczała Ola do Adama targając wora z ubraniami
-Arek ściągaj te skarpety bo ci je własnymi rękami wytargam!-darła się czarna babcia
Genialne rozpoczęcie wakacji prawie wszyscy pokłóceni
-Arkadiusz pomóż mi wciągnąć mój zielony rower gucci z torbą do bagażnika!-Krzyknął Kell
-już biegnę - powiedział Arek
-zaraz zaraz zielony rower?Pamiętam, że tylko ja miałem w mieście taki rower!- rzekł Adam -czy to moja zielona Grażyna?Ty złodzieju!
-stał kilka dni pod monopolowym, byłeś nawalony w trzy krzyże to co miałem przepuścić okazję?!
-oddawaj go bo cię zabije!-krzyczał zdenerwowany.Już miał iść z pięściami, ale nagle przerwała Ola
-żebyś ty się tak o mnie bił jak o ten rower - powiedziała  i poszła z płaczem
-Ola poczekaj!
Tak dramatycznego zwrotu akcji jeszcze nie było.
Arek z Kellem nie przejęli się tym zbytnio, ponieważ musieli szybko się uwijać
-no to ciągnij Arek!
-no ciągnę ty ciągnij w lewo
- ty to nie umiesz no przecież ciągnę w lewo
-no co ty głupi jesteś!-Arek ze zdenerwowania pierdzielnął rower z całej siły w bagażnik
-zaraz ja ci pierdolone, obchodź się z nim delikatnie!
Arek był tak sfrustrowany, że zamykając bagażnik wybił szybę
-ty chory pojebie! - Krzyknął z przerażeniem Kell
Po sekundzie wyszedł kierowca, który złapał się za głowę
-no kurwa mać panie, Panie na nogach będziesz pan zapierdalać, teraz zapłacicie mi trzy razy tyle

- Zachciało ci się brać torbę na rower
-samochód zabrała mi policja bo kradziony
-rower też kradłeś i co może dziecko też?!
-dziecko moje...niestety
-nie kłótcie się jedzmy już bo mamy zarezerwowany hotel na 14 - powiedziałam
-my tam nawet nie dojedziemy na tą godzinę -powiedział Kell idąc do samochodu
-gdyby nie twój rower już dawno bylibyśmy na miejscu - powiedziałam pod nosem
- no jasne wszystko moja wina!- i zamknął drzwi
-no to ja już nie jadę! -Arek założył ręce stojąc bez ruchu z oburzona miną

Siedzieliśmy w samochodzie bez słowa.W tle leciała jakaś muzyka z windy.Cały czas miałam nadzieję, że wyciągnę małpkę z torby, ale nie chciałam pić sama.Miało być tak pięknie, a wyszło jak gówno.Bałam się mrugnąć oczami, ponieważ siedząc w takim towarzystwie  czułam się jak przy stadzie arabów licząc na to, że nic nie pierdolnie.Jechaliśmy w ciszy kilka godzin, każdy musiał ochłonąć.W dali widziałam duży znak z napisem "witamy w Boleńcu" Wiedziałam, że odrazu po przyjeździe zrobimy imprezę na cały Bałtyk.Kierowca zawiózł nas na jakieś odludzie.Nie miałam pojęcia gdzie jesteśmy, ulice były brudne, a powietrze śmierdziało menelem.W tle było widać jakieś fabryki i kilka pijaków  spod żabki.Czy my jesteśmy w Częstochowie?
-proszę pana, pan się chyba pomylił mieliśmy jechać nad Bałtyk, a nie na Krakowską - powiedziałam do niego
-pani mi dżi pi es pokazuje, że dobrze jedziemy
Siedziałam w milczeniu czekałam cierpliwie aż w końcu dojedziemy na miejsce.Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się pod małym drewnianym domkiem.Wyglądał dość biednie na zdjęciu pokazywało ściany z bambusa, a nie z wierzby.Miał być przy morzu, a morza nie widać.Zaczęliśmy wyciągać nasz  ekwipunek, Arek kłócił się z kierowcą o pieniądze, a Adam z Kellem wyciągali rower z torbą.No jasne przecież najważniejszy w tej podróży był tylko rower.Weszliśmy do środka no nie powiem toż to mała willa.Na podłodze dywan z norki, a na ścianach nagie obrazy Jezusa
-Ola tu jest jakby luksusowo - stała tuż obok mnie
Na środku salonu było jacuzzi, a przed nim telewizor.Poszłam do mojej sypialni, na poduszkach leżały białe czekoladki.Podeszłam bliżej by jedną zjeść okazało się, że nie była to biała czekolada, były po prostu stare.
Zaczęłam wypakowywać moje ubrania do szafy
-a ja gdzie mam niby wcisnąć moje ubrania?- powiedział Kell trzymając parę gaci
-połóż na krzesło - rzekłam i rozpakowywałam się dalej

Po wszystkim poszłam rozgościć się do kuchni, włożyłam kilka bydlaków do lodówki aby się schłodziły.Wódka najlepiej smakuje na zimno.
Zawołałam wszystkich żeby polać po kielonie.Kiedy wszyscy się zebrali przy jednym stole, uniosłam butelkę w górę i polałam swoim uczniom mówiąc
-bierzcie i pijcie z tego wszyscy!
-amient - powiedział Arek i siorbnął na raz
To była nasza pierwsza wieczerza w nowym miejscu...

Bałtycki Sen - MGK, Adam Lambert, Jared Leto, Andy Biersack, Palaye RoyaleStories to obsess over. Discover now