part one

28 6 3
                                        

Wyszedł na balkon zatrzymując się przy barierce i wpatrując się w zachód słońca popijał nieco chłodną już herbatę. Wiatr lekko muskał i otulał jego pulchną twarz, a włosy nieznacznie rozwiewane były na boki. W tle rozbrzmiewało cicho grające radio stojące na blacie w kuchni. Dookoła było cicho i spokojnie, a widok miasta z góry uspokajał rudowłosego chłopaka.

Nadal podziwiając widok rozpościerający się z siódmego piętra zauważył kontem oka ruch zaraz obok niego. Uśmiechnął się pod nosem w momencie gdy poczuł otulające go ramiona.

Nie musiał się nawet odwracać, by wiedzieć kto to taki. Wszędzie poznałby ten zapach kawy zmieszanej z karmelem.

Wtulił się plecami w tors drugiego, opierając tył głowy o lewy obojczyk mężczyzny, przymknął spokojnie oczy. Czuł się bezpiecznie w objęciach swojego chłopaka, nie myślał wtedy o żadnych złych rzeczach, bo w takich chwilach wszystko było idealne. Byli razem i nikt nie mógł im przeszkodzić.

Starszy przejął z jego dłoni kubek z zimnym napojem i odrywając się na moment od niego odłożył przedmiot na mały stoliczek stojący przy balustradzie, po czym podszedł ponownie do niższego chłopaczka i ponownie wtulił się w jego plecy i muskając przelotnie ustami jego delikatną szyję po czym położył głowę na jego ramieniu.

Młodszy mruknął niezadowolony z tego, iż czarnowłosy przestał dotykać swoimi miękkimi ustami jego czułej skóry, więc odwrócił się do niego przodem z naburmuszoną miną. Tamten tylko zaśmiał się z niego dźgając go lekko w jeden z policzków, na co ten nieśmiało się uśmiechnął. Uwielbiał tego uroczego nastolatka.

Nadal szeroko się uśmiechając pocałował delikatnie usta rudego, tym razem głaszcząc jego policzek. Odsunął swoją twarz na nieznaczną odległość od tej Jimina i wpatrywał się prosto w jego ciemne czekoladowe oczy. Mimo, iż większość społeczeństwa, w którym żyli miało taki kolor oczu to dla niego właśnie te Chimmiego były najpiękniejsze.

Młodszy nie miał zamiaru przerywać tej cudownej i wyjątkowej dla obu chwili, wręcz przeciwnie, więc przesunął swoją twarz do tej starszego i pocałował go ponownie w usta. Początkowo pocałunki były nieśmiałe i delikatne, można powiedzieć, że prawie niewyczuwalne, lecz z każdą chwilą stawały się one coraz bardziej zachłanne i namiętne.

Nim obaj się obejrzeli przekraczali już próg sypialni starszego nadal całując się bez opamiętania. Już dawno pozbyli się szarego sweterka młodszego. Jimin stwierdzając, że drugiemu było pewnie zbyt gorąco w jego zielonej bluzie, postanowił niechętnie przerwać na moment serię gorących pocałunków, by móc pozbyć się owego, tak bardzo niepotrzebnego materiału. Kiedy już to zrobił z małą pomocą czarnowłosego, obaj powrócili do czynności. Starszy napierając na Jimina swoim ciałem, przemieszczał ich tym samym w stronę swojego łóżka.

W momencie, gdy rudowłosy poczuł opór w postaci owego przedmiotu, który uniemożliwił mu dalsze cofnie się, opadł na kolorową kołdrę z cichym śmiechem.

Dwudziestolatek nachylając się nad leżącym Jiminem złożył czuły pocałunek na jego odsłoniętym przez rude kosmyki czole. Głaszcząc go delikatnie po skroni, uśmiechnął się uroczo, obserwując jak policzki młodszego zaczynają się rumienić. Pod wpływem czujnego wzroku czarnowłosego jego kochanie zawsze się zawstydzało, co według starszego było niezmiernie urocze, zwłaszcza w wykonaniu Jimina.

Wpatrując się z głębokim uczuciem widniejącym w jego oczach w niższego, ponownie połączył ich usta w czułym pocałunku, który nie trwał zbyt długo, ponieważ po chwili zaczął obcałowywać jego pulchne policzki, które tak bardzo uwielbiał.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Oct 04, 2022 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

blanked kick // jihopeWhere stories live. Discover now