Włożyłam klucz do zamku. Przekręciłam raz, drugi. Opór zamku ustał i weszłam do mieszkania. Od razu poczułam zapach prania i alkocholową woń płynu do szyb. Amanda krzatała się po mieszkaniu.
-Witaj Mary.-usłyszałam,gdy tylko przekroczyłam próg domu.
-Cześć.-odburknęłam
-Obiad na stole.-entuzjastycznie odparła nasza gosposia.
-Nie jestem głodna.-chciałam juz mieć ją z głowy i zamknąć się w pokoju.
To nie tak, że ją nie lubię. Po prostu byłam zmęczona. Akurat z Amandą zawsze mogłam porozmawiać. Jedynie ja z nią potrafiłam rozmawiać jak człowiek z człowiekiem. Rodzice wydawali tylko rozkazy. Zawsze mają się za lepszych.
Cóż mam rodzinkę na poziomie i muszę trzymać respekt, nie mogę przynieść wstydu. Dlatego poszłam do najlepszego liceum, moja najgorsza ocena to 3 z zajęć artystycznych, a znajomi są do tego przyzwyczajeni, że muszą mnie odstawić do domu po imprezie o 22.
Z rodzicami nigdy nie miałam zbyt dobrych stosunków. Nadajemy na całkowicie innych falach. Matka jak i ojciec są z zawodu prawnikami, więc i mi postanowili umilić życie zapisując mnie do Hight Law School w Californi. Nie miałam za dużo do gadania. Były krzyki i kłótnie, ale myślę że i tak nie jest najgorzej.
Zawsze byłam nieśmiała. Chowałam się w książkach. To była moja oaza spokoju. Nauka cię nie skrzywdzi, tak zawsze sobie wmawiałam. Toteż i oceny miałam świetne. Ale co z tego jak nie miałam przyjaciół. Zero kontaktu z rówieśnikami dlatego nazywali mnie kujonem z dobrego domu. Bo tak. Miałam wszystko co chciałam. Co sobotnie zakupy były tylko pozorne. Rodzice często chodzili na różne gale i imprezy firmowe. Czasami i ja musiałam grać szczęśliwą córeczkę, a w środku nie raz chciałam wszytsko wykrzyczeć. Lecz to damie nie pasuje. Wywiady do gazet i masa zdjęć. Świetny i nienaganny wygląd. Kupa stylistów w domu i własna gosposia oraz pomoc domowa. Ogromny dom na przedmieściach z basenem i przestronnym ogrodem od małego były mi znane. Miałam wszystko. Tylko jednego mi brakowało. Miłości, czułości, ciepła rodzinnego. Tego nie zastałam. Rodzice zajęci karierą. Nikogo więcej nie miałam i też zostałam tak wychowana, że nie można innym wierzyć, bo wszyscy nam zazdroszczą i gadają plotki na nasz temat. Myślisz, że to życie idealne? Bogata nastolatka. Rozwydżona jedynaczka.
Mogę to wszystko oddać. Kartę kredytową, bluzę z calvina czy też airmaxy. Gdyby nie to, że ciążę mojej mamy prowadził osobisty specjalista, mogłabym myśleć że podmienili mnie w szpitalu.
Weszłam do mojego pokoju. Jeszcze jesienne promienie słońca wpadały przez okno do środka. Ze zmęczenia rzuciłam się na łóżko stojące pod ścianą. Na niej wisiały zdjęcia moje i moich przyjaciół. Wspomnienia. Uwielbiałam je. Ogólnie mój pokój był bardzo melancholijny i nostalgiczny. Na ścianach przyczepiałam karteczki z ulubionymi cytatami lub tekstami piosenek. W rogu pokoju stała gitara. Stara Yamaha z 98. Kupiłam ją za swoje pierwsze zarobione pieniądze.
Od małego miałam duszę muzyka. W wieku 10 lat zapisano mnie do szkoły muzycznej, na lekcje fortepianu, śpiewu, harmonii i historii muzyki, lecz nie dla mnie są zaliczenia i wpisywanie w dokładny stelaż zajęć. Nienawidziłam lekcji po 5 godzin dziennie i wiecznego niezadowolenia nauczycieli z moich interpretacji dalekich od oryginału. Miałam duszę introwertyka do czasu gdy poszłam do szkoły średniej. Cóż wszystko zmieniło się w dzień moim 17 urodzin.
☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆
Hej! Może to był twój ciężki dzień, ale witam cię najoptymistyczniej jak potrafię.
Przeczytałeś 1 rozdział mojej 1 książki. Zapraszam do dalszego śledzenia losów Mary.
Siemanko
YOU ARE READING
WHEREVER
RomanceChciałabym wyjść. Tak po prostu trzasnąć drzwiami, i chrzanić to wszystko co za mną. Nie przejmować się niczym. Jest możliwość wyłączenia swojego mózgu?
