Już zapowiadam ten rozdział będzie krótki.
Cora
Nazywam się Cora i od zawsze mieszkam w sierocińcu. Opiekunki mówią, że moi rodzice zginęli w wypadku lotniczym, ale jakoś nigdy nie pozwalają mi obejrzeć mojej karty. Wszystkie dzieci mogą, a ja? Gorsza jestem? Już dawno zaczęłam planować ten dzień i zamierzał nastać już jutro. Bo jutro mieli przyjść rodzice, którzy chcą adoptować dzieci z sierocińca. Zawsze kiedy przychodzili się na mnie gapić obchodzili po kilku minutach, jakby widzieli we mnie coś przerazajacego. Nigdy się tym nie przejęłam, bo było tak on moich najmłodszych lat. Ale jutro zamierzam już nie stać jak kółek w tej klatce. Jutro uciekam i już tu nigdy nie wrócę.
Nadszedł piękny słoneczny poranek, a ja zamierzałam skończyć z tym smutnym miejscem.
Idę na śniadanie, a po posiłku uciekam. Zjadłam, było to co zawsze, ale to nie jest takie ważne. Wszystkie dzieci zaczęły wybiegać, a ja razem z nimi. Zaczęłam chodzić wokół płotu i szukać dziury, którą robię od roku. Jest! Idę do pokoju.
Mitta
Opiekunka
Ach, nareszcie te dzieciaki wyszły mogę posprzątać i pogadać z Panem Tomem. A ona co tu robi? A to Cora
-Czego tutaj szukasz?- zapytałam.
-Zapomniałam czegoś w pokoju. Czy mogę iść i to zabrać?- odpowiedziała swoim malowniczym głosem. Zawsze miałam do niego słabość. Biedne dziecko. Jest to od trzynastu lat, a trafiła tu dwa dni po swoich narodzinach.
-Jasne, ale ściągnij buty zanim wejdziesz na piętro- biedne dziecko.
-Dobrze. To ja lecę- niech idzie.
-Zaczekać chwilę!- muszę ją przytrzymać tutaj, bo jeszcze Pan Tom się dowie.
Tom
Co Cora tutaj robi? Znowu? Zawsze tu przychodzi, kiedy reszta jej rówieśników jest na dworze. Biedne z niej dziecko. Jest tu najdłużej i z pewnością będzie jeszcze dłużej. Mimo tego, że nikt jej nie chce nie poddaje się. Mieliśmy tutaj takiego chlopca, miał pięć lat kiedy tu trafił. Niestety pamiętał śmierć rodziców i ciągle chciał trafić tam gdzie oni. Przedawkował leki na depresję i umarł. Cora była jedyną osobą z którą rozmawiał. Próbowała nie dopuścić do jego śmierci. Powstrzymała go pięć razy, ale szósty był w nocy, a on złamał jej obietnicę. Ona się załamała i przestała rozmawiać z rówieśnikami.
-Czemu tu jesteś dziecko?- zapytałem.
-Zapomniałam czegoś w pokoju- znowu?
-Nie myślisz, że zaczesto zapominasz różnych rzeczy z pokoju. Co o tym sądzisz Mitta?- nic nie odpowiada -no dobrze idź, ale żeby to był twój przedostatni raz.
Cora
Nienawidzę, kiedy tak mówi. Uważa, że to jest taki zabawne. Ale to już nie będzie przedostatni raz. To będzie ostatni raz, bo nie mam zamiaru tutaj wracać.
-Oczywiście proszę pana- odpowiedziałam prosto w twarz.
………………………
Wiem, że krótki. Ale zapowiedziałam. Poprostu chcę wiedzieć czy się przyjmie.
Będę się starać wstawiać rozdziały co dwa dni, ale jeśli wypadnie poniedziałek to nie liczcie na rozdział.
YOU ARE READING
Narodzona by zabijać
ActionSamotna Cora trafia przypadkiem do budynku tajnych agentów i... ....dowiecie się czytając. Najlepsze wyniki w rankingu /akcja/: 57 miejsce ¦ 13 stycznia 2018 63 miejsce ¦ 12 stycznia 2018 70 miejsce ¦ 29 grudnia 2017 117 miejsce ¦ 27 grudnia 2017 1...
