wiszę i piszę do ciebie od godziny, roku, ale dopiero teraz to się spotkamy, a ty nie masz jeszcze czasu
wstań ubierz się jak będziesz mógł i potwierdzić szczegóły transakcji w formie pisemnej interpretacji przepisów pierdolonej poetyckiej prozy
chu...
mój koniec jest bliski, tak, wiem to po prostu, czuje jak z każdym oddechem, ma Dusza zmienia się w słup soli, kiedyś dużo płakałem, reagując tak niemal na wszystko, teraz jestem nieczuły, no chyba, że mi odpierdoli
hmm, no cóż, trudno, co zrobić? po dwóch latach na fluoksetynie, studnie łez moich wyschły, niczym egipskie pustynie
pokryte zdechłymi rybami, martwymi resztkami form życia, dzikiego pustkowia cienie, złe myśli spuszczają z ukrycia
siedzę na krześle, obgryzam paznokcie, za oknem ciężarówka, wbija się w tłum pieszych,
pochylone matki, nad resztkami dzieci, płaczą... Bóg je w niebie rozgrzeszy
wyszedłem z domu, czy wyszedłem z ciała? znowu coś pękło w mej głowie, czy to przez picie? leki? wrażliwość? schizofreniczna cisza... ...nikt nie odpowie
brak dźwięków, ruchu, powietrza, jedynie przestrzeń pusta, co, po zaranny horyzont, wschodzi wraz z narastającą palpitacją serca, proporcjonalnie w raptownym ataku paniki, histerię śmiertelną rodzi
myśli duszne i ciężkie przelewam na papier, z trudem, z trupem? strupem? co to wsiąkają powoli wyciskając piętno w kafkowskim świecie karaluchów wraz z uchodzącym powietrzem atramentu
listopad 2017
,
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.