A więc tak... Po pierwsze nie istotne jest to, że zdania nie zaczyna się od więc ale nikogo to nie powinno interesować. A po drugie to, hej! Hej, jestem Scarlet. Ugh, pewnie byście chcieli się dowiedzieć jak wyglądam, ile mam lat i takie tam pierdoły. Więc (ehh, znowu) mam 16 lat i chodzę do 1 klasy liceum, mam długie (mniej więcej za cycki), proste włosy koloru ciemnego blondu, moje tęczówki są barwy morskiej, jestem średniego wzrostu bo mam 175 cm. Moje koleżanki z klasy i ogólnie moi znajomi twierdzą, że choruję na anoreksję, ale to nie prawda! To, że moje BMI uważa, że mam niedowagę nic nie oznacza. Ja odżywiam się normalnie, jem 4 posiłki w ciągu dnia, nie stosuję żadnych diet mimo, że chodzę na siłownie 3 razy w tygodniu. Ważę 55 kg co i tak uważam za za wysoką wagę, ale zbyt lubię jeść aby stosować diety cud. Dobra, koniec o mojej wadze. Może opowiem o moim życiu, szkole, znajomych cokolwiek. Moi rodzice są mega zamożni, nie chcę się chwalić ani nic z tych rzeczy ale mój tata jest bardzo polecanym prawnikiem a mama pracowała w bardzo rozwiniętej i popularnej firmie marketingowej. Tak, dobrze słyszeliście, pracowała. Zginęła pół roku temu w wypadku samochodowym. Jakiś pijany gościu wjechał w jej samochód na skrzyżowaniu, ona nie mogła zapanować nad pojazdem i wpadła w ciężarówkę jadącą z na przeciwka. Pan prowadzący ciężarówkę złamał nogę i miał lekki wstrząs mózgu, pijanemu mężczyźnie nic się nie stało oprócz kilku siniaków oraz zadrapań. Niestety moja mama nie miała tyle szczęścia, zginęła na miejscu, karetka nawet nie zdążyła dojechać na miejsce wypadku. Mój tata po tym incydencie w miarę dobrze się trzyma, mi też się polepsza. Wiadomo, po takiej masakrze trudno się pozbierać w pół roku ale ja miałam bardzo dobre argumenty na walkę słowną w mojej własnej głowie, sama ze sobą. Wiem, że moja mama nigdy nie chciała aby było mi smutno, zawsze mogłam przyjść do niej z nawet najmniejszym problemem, a ona zawsze mnie pocieszała i razem dochodziłyśmy do rozwiązania. Na razie tyle w temacie moich rodziców, przejdźmy do tematu: "szkoła i znajomi". Posiadam paczkę własnych przyjaciół, jesteśmy tak zwaną 'szkolną elitą' lecz nie zachowujemy się jak takie typowe, szkolne gwiazdki. Oczywiście w naszej szkole nie brak takich osób, ale one są mniej zauważalni niż my, heh. W skład naszego kręgu opatrzności wchodzę oczywiście ja, Nicola, Michał, Jackob, Marcelina i Chris. Może krótko o nich: Nicola- średniego wzrostu brunetka o szarych oczach i lekkich piegach na nosku, które swoją drogą dodają jej mega słodkiego wyglądu. Od 11 roku życia tańczy taniec współczesny, poznałyśmy się kiedy w klasie 2 gimnazjum przeprowadziła się do domu obok mojego co znaczy, że nasza przyjaźń trwa już jakieś 3 lata. Ma chłopaka- Chrisa. Są ze sobą od ok. pół roku i na prawdę cieszę się jak na nich patrzę, ponieważ widać jak bardzo się kochają i, że nie mogliby bez siebie żyć. Co do Chrisa- wysportowany, MEGA przystojny i nie jedna dziewczyna z naszej szkoły na niego leci, ale nie o tym. Jest on wysokim blondynem o jasno-niebieskich oczach, jego rodzice, tak jak moi, są bardzo zamożni ale Chris w ogóle się tym nie chwali i to się ceni. Nie, że ja kiedykolwiek chwaliłam się przed innymi, że jestem mega bogata! Aż taka płytka to ja nie jestem. Kolejna osoba- Michał- bosz po prostu go uwielbiam!!! <3 Przyjaźnię się z nim od 2 klasy podstawówki, ponieważ nasi ojcowie pracują w tej samej pracy. Michał jest gejem, lecz nikomu to nie przeszkadza, ponieważ liczy się osobowość a nie orientacja seksualna. Jest wysoki, jego włosy są brązowe, tak samo jak oczy. Jednak jeszcze jedną rzeczą, która odróżnia Michała od innych (oprócz tego, że jest gejem) jest to, że posiada dredy. (wzorowałam się trochę na Multim jeśli chodzi o wygląd :P) Jackob- chłopak Michała, chodzą ze sobą od roku i bardzo się im układa, na szczęście ich rodzice zaakceptowali orientalność seksualną swoich dzieci. Jackob jest typem lekkiego kujona, ale to nie znaczy, że siedzi całymi dniami ucząc się na kolejną odpowiedź na lekcji fizyki albo matematyki. Chodzi z nami na przeróżne imprezy organizowane przez naszych wspólnych znajomych. Jackob ma czarne loczki na głowie oraz bardzo ciemne, brązowe oczy. Jego wzrok jest bardzo przenikliwy i chipnotyzujący. Interesuję się komiksami, ale on ich nie czyta tylko sam tworzy. Jest mega uzdolniony plastycznie. Znamy się z nim od początku tego roku szkolnego, ponieważ Michał przedstawił nam go na rozpoczęciu roku szkolnego. I na koniec- Marcelina- znamy ją tak samo długo jak Jackoba, doszła do naszej klasy na rozpoczęciu roku. Jest bardzo zakręcona, wiecznie uśmiechnięta, spontaniczna i po prostu nie da się jej nie lubić! Ma rude włosy sięgające do łopatek, a oczy kocie (zielone). Jest bardzo optymistyczną osobą, kocha imprezy oraz stare, dobre filmy i książki najlepiej o tematyce miłosnej, wszelkie komedie romantyczne, dramaty i tego typu filmy chłonie jak ja świeżą szarlotkę mojej babci. Uwierzcie mi, to najlepsza szarlotka pod słońcem! I takim o to sposobem wszyscy mimo wielu różnic przyjaźnimy się wszyscy razem. Tworzymy zespół!
#834 słów
YOU ARE READING
Błahy problem
Teen Fiction-Oj błagam cię! Co ty wiesz o życiu, gówniaro? - śmiał mi się prosto w twarz. - Ty nie musisz płacić podatków, nie musisz ciężko pracować po kilka godzin w jakiejś monotonnej pracy byleby zarobić nędzne grosze! "O nie! Chłopak ze mną zerwał! Idę się...
