*POMIMO IŻ JEST TO KSIĄŻKA O KANATO, NIE ZRAŻAJ SIĘ*
Każdy z Sakamakich jest już po dwudziestce, i każdy ma pracę. Pomimo tego, że Kanato dorósł, jego zamiłowanie do słodkości pozostało, więc podjął się pracy w cukiernii, która bardzo dobrze prosper...
Czas płynie bardzo szybko. Nim się obejrzysz, mija miesiąc za miesiącem, rok za rokiem. Mi również czas szybko minął. Mam dwadzieścia pięć lat i pracuję w cukierni. Tak, ja, Kanato Sakamaki pracuję w cukierni. Pomimo dorosłego wieku moje zamiłowanie do słodyczy pozostało wraz ze mną.
A moi bracia? Cóż, też robią to, co lubią. Shu jest pianistą, Reiji pracuje w laboratorium, Laito, niestety, został żigolakiem, Ayato podjął się pracy prokuratora, a Subaru to zawodnik mieszanych sztuk walki. Całkiem nieźle na tym zarabiają. Choć moje wypłaty to nie krocie, uwielbiam to miejsce. Poza tym, razem ze mną pracuje tam Miyuki - niska brunetka o niebieskich oczach, młodsza ode mnie o dwa lata. Odwalamy niezłą robotę!
***
Do moich uszu dobiegł dźwięk dzwonka. Uderzyłem ręką w budzik stojący na szafce nocnej, po czym usiadłem na łóżku. Rozciągnąłem się, założyłem kapcie i odsłoniłem zasłony. Przez okno do pokoju wpadły promienie słońca. Przetarłem oczy i udałem się w stronę łazienki.
Mój pokój jest na jednym końcu korytarza, a łazienka na drugim. Po drodze znajduje się pokój Laito. Gdy go mijałem, usłyszałem chichot kobiety. Wywróciłem oczami i otworzyłem drzwi. – Reiji mówił ci, że masz nie sprowadzać klientek do domu – mruknąłem i spojrzałem na dziewczynę, która zakrywała się kołdrą. – Wybacz, ale to była nagła sytuacja. To się nie powtórzy, tylko nie mów nic temu zrzędzie – odpowiedział kapelusznik i uśmiechnął się pewnie kładąc palec wskazujący na ustach. Nic nie odpowiedziałem, tylko zamknąłem drzwi i poszedłem w swoją stronę.
Naszykowany do pracy zszedłem na dół, do kuchni. Zastałem w niej Ayato i Reijiego. – Siemka – machnąłem ręką i usiadłem do stołu. – Witaj – okularnik podał mi talerz z kanapkami. W podziękowaniu skinąłem głową. – Hej – warknął Ayato. – A ty co taki nie w humorze? – spytałem. – Mam dzisiaj okropną rozprawę. Jakiś bydlak zamordował swoją kobietę, ale nie chcą go zamknąć! Dzisiejszy dzień wszystko rozstrzygnie. – Życzę powodzenia – powiedział Reiji, również siadając do stołu. – Ja też. Z twoim nastawieniem do takich spraw, na pewno uda ci się usadzić gościa na dożywocie – zaśmiałem się. – A zobaczysz, że tak będzie! Mam niezłego asa w rękawie - zielonooki wstał od stołu i włożył talerz do zmywarki. – Wychodzę! – – Też będę się zbierał – powiedziałem i zrobiłem to samo co Ayato.
***
– Witaj, Miyuki! – wszedłem do cukierni. – Witaj, Kanato – dziewczyna uśmiechnęła się przyjaźnie. – Kolejny dzień pracy z tymi pysznościami – założyłem fartuch. – Miejmy nadzieję, że znów odwiedzi nas sporo klientów – Miyuki przyniosła tacę ze świeżymi ciasteczkami. – Racja – spojrzałem na koleżankę z bananem na twarzy. – Masz dzisiaj dobry humor – przyznała. – To prawda – odparłem. – Coś miłego ci się przydarzyło? – Oczywiście, praca z tobą – Miyuki zarumieniła się. – Dobra, dobra – zaśmiała się. – Nie gadaj głupot i bierz się do roboty! –
Minęły już trzy godziny, a mieliśmy raptem pięciu klientów, co jak na naszą cukiernię jest wynikiem wręcz żenującym. W między czasie zaczęło padać. – Coś dzisiaj jednak nie idzie – zrezygnowana dziewczyna usiadła na stołku. – Nic na to nie poradzimy. Pogoda też nie sprzyja, a zapowiadało się tak ładnie... – spojrzałem w okno.
I w tym momencie szyba została rozbita kijem. – Co się stało?! – Miyuki przybiegła z zaplecza. – Schowaj się spowrotem, to napad! – krzyknąłem i zasłoniłem przerażoną koleżankę, która nie mnie nie posłuchała bo sparaliżował ją strach. Przez miejsce rozbicia do cukierni weszła kobieta z kapturem na głowie i maską na całą twarz z wizerunkiem kota. Wyjęła pistolet, i zaczęła strzelać gdzie popadnie, wyrządzając duże szkody. Miyuki krzyczała, a po chwili poczułem okropny ból w okolicy brzucha.
To była kula od pistoletu. Zamaskowana kobieta strzeliła do mnie jeszcze dwa razy: ponownie w brzuch, i w nogę. Upadłem na ziemię, a nieznajoma uciekła. – Zaniosę cię do szpitala – powiedziała Miyuki. – Wiesz, że jestem... wampirem... do domu... –
Po tych słowach straciłem przytomność.
*** Wygląd Miyuki:
Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
***
Yōkoso! 💞💫
Podobał się prolog? Mam nadzieję, że tak ❤️
Wiem, że długo mnie nie było ale nie miałam weny i chęci do pisania, ale już wracam do was! 😁
Wiele osób nie przepada za Kanato, zdaję sobie z tego sprawę, ale postaram się zrealizować mój pomysł jak najlepiej, więc nie zrażajcie się! 💓🎈