-~[1]~-

9.3K 510 296
                                        

Łzy, gorzkie i słone łzy

Oups ! Cette image n'est pas conforme à nos directives de contenu. Afin de continuer la publication, veuillez la retirer ou mettre en ligne une autre image.

Łzy, gorzkie i słone łzy.

Wyzwiska, obelgi, bolesne jak tortury.

Śmiech i szyderstwa.

Ból. Zawód i ból.

Łzy i ucieczka...

Harry obudził się z krzykiem. Krzyk zamienił się w płacz, a płacz przeistoczył się w szloch. Drobne ciało młodzieńca zaczęło niekontrolowanie drżeć, a na dłoniach pojawiły się krwawe półksiężyce od wbijanych w nie paznokci.

- Co jest ze mną nie tak? - mruknął posępnie czarnowłosy, myśląc o swoim koszmarze. Był to w kółko i w kółko, niczym na zepsutej płycie, ciągle ten sam sen. Co noc od nowa przeżywał każde kopnięcie w podatną na zranienia skórę. W jego uszach odbijało się każde skierowane do niego wyzwisko.

Zrezygnowany pokręcił głową, chcąc się opanować, po czym wierzchem dłoni otarł łzy z opuchniętych zielonych oczu. Zwinął się na łóżku, ówcześnie wypijając eliksir Słodkiego Snu.

Harry zdał sobie sprawę, z tego, że jest na granicy szaleństwa, gdy ponownie przed jego zielonymi oczami mignęła Ginny. Słodka Ginny, której nie miał nic za złe, bo jednak była ofiarą. Jego ofiarą.

-~*~-

Wojna zakończyła się sukcesem. To ciągle błądziło pod powierzchnią umysłu Harry'ego, do którego to wszystko jeszcze nie docierało. Nie wiedział co ze sobą zrobić, całe jego ciało zesztywniało, a on sam dalej stał w tym samym miejscu, w którym pojedynkował się z Voldemortem. Wygrali. On wygrał...

Z szeregu wybiegła posiadaczka rudej czupryny, która po chwili z przejęciem do niego przylgnęła. Harry, z odrętwieniem położył swoją dłoń na jej głowie, delikatnie ją głaszcząc.

- Och, Harry! Wygraliśmy - zaśmiała się dziewczyna, w jego pierś. Potter uśmiechnął się, delektując się tą chwilą. Wszystkie jego starania nie poszły na marne. Wygrał.

Tłum powoli zaczął się rozchodzić. Wszyscy ranni musieli opatrzyć rany, aurorzy rzucili się w pogoń za Śmierciożercami, a inni potrzebowali czasu na opłakanie poległych. Dlatego całkowitym zaskoczeniem było, że Ginny stanąwszy na palcach przycisnęła swoje wargi do jego, nadal się do niego tuląc.

Harry delikatnie odsunął od siebie dziewczynę, przerywając ich pocałunek. Weasley popatrzyła na niego pytająco.

- Co się stało?

Naprawdę żal mu jej było. Kochała go, lecz on nie odwzajemniał jej uczuć. Gdyby Harry interesował się dziewczynami z pewnością spróbowałby z nią. Była ładna, miła i lojalna. Swoją odwagą wywarła na nim ogromne wrażenie. Ale nie chciał udawać. Nie byłoby to w stosunku do niej fair. Harry nie odwzajemniał jej uczuć.

- Nie mogę... - wyznał.

W jej oczach błysnęły łzy, a usta zacisnęły się w wąską linię.

- Czemu? - wydusiła tylko.

- Nie kocham cię, Ginny. Nigdy nie pokocham. Przepraszam.

- A ja głupia myślałam, że ci na mnie zależy, że nie chciałeś ze mną być w obawie o mnie.

Harry jeszcze raz chciał ją przeprosić, może przytulić i zabrać od niej część bólu, jednak rudowłosa odwróciła się na pięcie i z uniesioną głową wróciła do zamku, nie oglądając się za siebie.

Następnego dnia, gdy siedział przy stole Gryfonów do Wielkiej Sali wpadła zrozpaczona Hermiona. Harry szybko wstał, tak samo jak Ron zresztą i skierował się szybkim krokiem do przyjaciółki.

- Co się stało?

Granger popatrzyła na niego nieobecnym wzrokiem.

- Ginny... dormitorium...

Ron widząc stan swojej dziewczyny, nie męcząc jej pobiegł do dormitorium siostry, a za nim kilku innych Gryfonów, w tym wszyscy ich współlokatorzy.

- Usiądź, Hermiono. - Harry usadził roztrzęsioną dziewczynę przy stole, po czym sam z bijącym ze zdenerwowania sercem ruszył do Wieży. Po drodze błagał by nic złego nie stało się Ginny.

Potter podejrzewałby, że Mionie chodziło o pokój Ginny, jednak widząc tłum gapiów przed jego własnym dormitorium szybko to właśnie tam skierował swoje kroki.

Widok, który tam zastał, sprawił, że znieruchomiał, a jego serce ścisnęło się boleśnie. Ron płakał, tuląc swoją młodszą siostrę, której oczy mimo, że otwarte były martwe. Z podciętych nadgarstków sączyła się już powoli krew, gdyż na podłodze uformowała się mała kałuża.

- Ona coś trzyma - zauważyła cicho jakaś dziewczyna.

Rzeczywiście, w lewej dłoni Ginny znajdował się kawałek pergaminu.

Roztrzęsiony Ron sięgnął po niego i zaczął czytać:

"Przepraszam wszystkich tych, których zraniłam moją śmiercią. Niestety nie widziałam innej drogi. Pragnę powiedzieć, że kochałam całą swoją rodzinę, a Hermionkę jak siostrę. Harry, na zawsze pozostaniesz w moim martwym sercu, choć w twoim miejsca dla mnie brak...
Ginny"

Po przeczytaniu nastąpiła przytłaczająca cisza, która powoli i boleśnie wbijała kolce poczucia winy w Harry'ego. Oddech chłopaka przyśpieszył, a jego oczy utkwione były w tych brązowych Ginny.

- Ty, gnoju...! To twoja wina! - wykrzyknął zrozpaczony Ron.

Nim Harry się zorientował został z całej siły walnięty w brzuch pięścią, tak, że zgiął się w pół. Do Rona dołączyły się jeszcze chyba dwie inne osoby, kopiąc leżącego wybrańca, który cicho płakał. Jego dusza z każdym uderzeniem pękała, aż w jednej sekundzie, niczym kruchy kwiat zwiędła.

Odmienione Kwiaty [tomarry]Des histoires addictives. Découvrez maintenant