Rozdział 1

396 10 2
                                        

Niall
-Ale to jest genialny pomysł! Co wam nie pasuje?

-To że, kiedy pięciu mężczyzn adoptuje dziecko to nie wygląda to dobrze. I raczej nie pomoże nam to w karierze. - stwierdził Lou, a reszta chłopców mu przytaknęła.

- A mi się właśnie wydaje że Niall ma racje. - odpowiedział Simon wchodząc do salonu z kubkiem kawy. Wytrzepał spodnie, w tylko sobie znanym celu, i usiadł na fotelu.

- Simon, ale w czym to pomoże? Przecież media nas znienawidzą! - Wykrzykną Liam i wyszedł by nalać sobie wody.

- Właśnie nie! Jest to duże pole do zrobienia kontrowersyjnych nagłówków, a to pomoże w rozwoju waszej kariery. - chwile się zastanowił i powiedział krążąc dłonią w powietrzu - Wyobraźcie to sobie tylko. ,,Idole nastolatek adoptują jedną z nich" albo ,,Boysband uwielbiany przez nastolatki, ma cudowne serce i przygarnia sierotkę". Co myślicie? To przecież będzie świetne!

- Może i tak, ale mogą być też nagłówki ,,Jeden z młodych idoli nastolatek odnajduje swoje dziecko po latach" lub ,,Widać że słynne One Direction interesuje się dziećmi i jedno sobie sprawia". Simon proszę Cie to nie wyjdzie. Nasze fanki nas zabiją! - odpowiedział Lou, zawzięcie broniąc swojego zdania.

Przez cały czas nie odzywały się tylko dwie osoby: Harry i Zayn.
Jeden z nich w końcu się odezwał:

- W sumie to nie jest zły pomysł.

-Mówiłem!

-Zayn czemu tak myślisz? Chłopaki to serio nie jest dobry pomysł... - powiedział Lou i położył nogi na rogu fotela na, którym siedział.

-Ja was teoretycznie do niczego nie mogę zmusić jeśli nie dotyczy to waszej kariery pod względem prawnym i pieniężnym, więc sami decydujcie. Przegłosujcie czy coś. - odpowiedział Simon i wstał z miejsca - Jak podejmiecie decyzję zadzwońcie do mnie. - dodał i wyszedł z salonu zmierzając do wyjścia.

Liam wstał i chwilę chodził w kółko wokół salonu. Po chyba czwartym okrążeniu odparł:
- No innej opcji nie widzę... Trzeba głosować. - powiedział i ponownie zaczął spacerować po salonie.

- Czyli tak ja i Liam jesteśmy na nie, za to Niall i Zayn są zdecydowanie na tak... Harry?

- Hm?... Co? - zapytał Hazz trochę zbity z tropu, najwidoczniej nas nawet nie słuchał.

- No już mówiłem, Liam i ja jesteśmy przeciw, a Niall i Zayn są za, masz decydujący głos.

- To znaczy, noo. Skoro Niall i Zayn nie mają nic przeciwko, to chyba jestem za. - odpowiedział, ale chyba nie był pewien swojej odpowiedzi.

•••

-Czyli dzwonimy do Simona!? - krzyknąłem kiedy reszta chłopców szykowała kolacje.

-No chyba będziemy musieli. - odpowiedział niechętnie Liam. - Hazz jesteś pewien swojej decyzji? - dopytał jeszcze, ale brunet pokiwał tylko głową.

- Wy wiecie na co się decydujecie? Jesteście pewni? Tu chodzi o małą istotkę, która będzie tu mieszkać i której będzie trzeba zapewnić pełno rzeczy. - powiedział poważnie Lou.

- Tak, Lou jesteśmy pewni. - odpowiedziałem za chłopaków, ale wiem że powiedzieli by mu to samo.

-No dobrze chłopcy dzwonie, ale jak coś to wasza wina. - ostrzegł nas Liam i wyszedł do korytarza.

•••

-Wiecie że to będzie pewnie jedno z najbardziej dziwnych doświadczeń w naszym życiu? - powiedział Zayn i upił łyk swojej kawy.

-Życie Zayn, życie - odpowiedział Harry i poszedł do swojej sypialni.

- Ja i tak uważam że to głupi pomysł - powiedział Liam, a Lou mu przytaknął i również poszli na spoczynek.

- Wiesz co Zayn mi się wydaje że nie będzie nie tylko najdziwniejsza, ale też najlepsza. - opowiedziałem. Chwile jeszcze z kubkiem kakao siedziałem i patrzyłem na Zayna, mógł bym tak całe wieki. Ma cudowne ciemne włosy i orzechowe oczy w których co chwila tonę. Teraz całą jego twarz widziałem w świetle księżyca i był to przepiękny widok. Jego długie rzęsy zostawiały cień pod oczami, a kości policzkowe były bardzo podkreślone, na dodatek jego włosy błyszczały się i wyglądały na jeszcze ładniejsze.

*****

Okey, witam wszystkich. Dopiero zaczynam i nie jestem za bardo dumna z tego rozdziału, ale trudno.

A small problem in one directionUnde poveștirile trăiesc. Descoperă acum