Rozdział 1 - Wiek 12 lat

1K 33 9
                                        


- Jak się nazywasz?

- „Alucard". Były przywódca tak na mnie mówił.

Dźwięk wystrzału rozszedł się echem po ciemnej celi. Kula przeszła przez głowę Richarda Hellsinga, zabijając go na miejscu. Mężczyzna padł bez życia na ziemię, a jego krew zmieszała się z krwią jego wspólników. Teraz dwunastoletnia Integra Fairbrook Wingates Hellsing była jedyną żywą osobą w pomieszczeniu. Choć nie była sama.

Broń wypadła jej z rąk, ale nie dlatego iż przytłoczyły ją te wydarzenia. Zrobiła to z powodu bólu jaki czuła w postrzelonym przedramieniu. Gdyby nie podtrzymujące jej rękę ramię wampira, mogła nie być w stanie oddać tego strzału. W pewnym sensie oddali ten strzał razem.

Przez kilka sekund dziewczynka patrzyła na martwe ciało wuja. Później jej wzrok zaczął powoli wędrować w prawą stronę aż zatrzymało się na czerwonych, niczym krew tęczówkach. Wampir przedstawiający się jako Alucard uważnie się jej przypatrywał.

Integra pomyślała – Co teraz mam zrobić?

Jej wrogowie byli martwi. Była ranna i sama z silnym wampirem, który klęczał przed nią i nazwał swoją Panią i był tu uwięziony. Była bezpieczna...sytuacja na to nie wskazywała, ale tak się czuła.

- Moja Pani, krwawisz coraz mocniej – stwór przerwał ciszę.

Na moment Integre ogarnął lęk. Instynkt, który pojawił się u niej na skutek nauk ojca, mówił jej, że wampir straci kontrolę i skuszony wypływającą, świeżą krwią ją zaatakuje. Każdy wampir by tak zrobił.

Ale zamiast tego, Alucard sięgnął ręką do marynarki jednego z zmasakrowanych mężczyzn i zerwał z niej spory kawał materiału. Przyłożył go do rany postrzałowej Integry. Kula nie przeszła przez nią na wylot, ale przycięła skórę i to trochę głęboko.

- Trzeba zatamować krwawienie – wyjaśnił, na co dziewczynka pokiwał tylko głową, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia.

Przez moment trwała cisza. Wampir wiązał ciasno materiał wokół przedramienia Integry tak by uciskała ranę, w czasie gdy ona analizowała sytuację.

- Kim jesteś? – spytała, nie mogąc rozszyfrować tej zagadki.

- Ojciec ci o mnie nie mówił? – rzekł, kończąc wiązać opatrunek.

- Kiedy był na łożu śmierci powiedział mi, że jeśli będę w niebezpieczeństwie, jeśli pojawi się zbyt groźny wróg mam tu przyjść. Że będzie tu narzędzie do obrony. Tylko tyle.

Wampir zaśmiał się. „Narzędzie do obrony", tak Arthur mógł rzeczywiście powiedzieć.

- Twój ojciec pewnie nie sądził, że to niebezpieczeństwo nadejdzie zaledwie 3 dni po jego śmierci.

- Skąd wiesz kiedy on...

- Choć byłem zamknięty, to potrafiłem wyczuć rzeczy, które się tu działy.

- Odpowiedz na moje pytanie – kazała, maskując szok wywołany poprzednimi słowami – Kim jesteś? Nieudanym eksperymentem? – konkluzja ta wysunęła się stąd, że ojciec czasem napomykał o badaniach nad wampirami.

- O wręcz przeciwnie – wampir znów się zaśmiał, tym razem nieco dłużej – Byłem zbyt udanym eksperymentem.

Dziewczynkę znów zszokowały jego słowa i już otwierała usta by coś powiedzieć, ale Alucard ją uprzedził.

- Ktoś wszedł do posiadłości – wampir spojrzał w górę, w sufit, jakby mógł coś tam ujrzeć. Integra już się obawiała, że to kolejni poplecznicy jej wuja, lecz wampir ją uspokoił – To Walter.

Między wierszamiStories to obsess over. Discover now