...

42 8 19
                                        

-Wiktor? - szepnęła dziewczyna leżąca na pasiastym kocu, który już całkowicie przemókł od rosy.

- Co? - spytał ziewający nastolatek nie odrywając wzroku od nocnego nieba.

- Co widzisz w górze?

- Gwiazdy. A ty nie? - piegowaty blondyn lekko zmrużył lewe oko zerkając na przyjaciółkę i uniósł kąciki ust. Brunetka odpowiedziała uśmiechem.

- Przecież wiesz, że nie o to mi chodzi. Co widzisz w gwiazdach?

Wiktor zawsze lubił jej pytania. W domu, gdzie był środkowy z rodzeństwa, raczej niewiele się nim interesowano. Natomiast Ida zawsze chciała znać jego opinie, myśli, z zainteresowaniem ich słuchała, a później analizowała. W zamian za to blondyn zawsze pozwalał jej podzielić się wszystkimi wnioskami, pomysłami czy pytaniami, na które nie znaleźli jeszcze odpowiedzi. Teraz też zastanowił się chwilę i w końcu powiedział:

- Nadzieję. Są setki tysięcy gwiazd. Każda z nich zawsze pozostaje na swoim miejscu, niezależnie od tego co zrobię źle, a nawet mimo wielkiej polityki czy wojen. Nawet jeśli się pogubię, one wciąż będą oświetlać mi drogę. Równocześnie jak patrzę na gwiazdy, widzę te wszystkie możliwe ścieżki między nimi i wyobrażam sobie, że każdy jasny punkcik to jedna szansa, jedne drzwi, przez które mogę przejść do następnych.

- Dla ciebie to cele, a dla innych dopiero drogowskazy - zauważyła dziewczyna zakładając ręce za głowę.

- Mówisz o marynarzach?

- Nie tylko. W moich książkach gwiazdy prowadzą wszystkich. Zagubionych wędrowców, dowódców wojsk. Ludzie ufają im bardziej niż wszelkim mapom czy znakom.

- Bo człowiek może chcieć nas zmylić, ale po co to niebu? - Wiktor usłyszał cichy śmiech.

- Raczej na tym nie zarobi. Swoją drogą, nie uważasz, że to smutne, że ludziom nie można ufać? - wyraz twarzy chłopaka spoważniał na te słowa.

- Można, ale tylko tym, którzy chcą zaufać nam, a nie swoim żądzom. Każdy, kto oszukuje, bardziej wierzy w pokusę niż w człowieka.

W jego słowach kryła się gorycz, jakby na własnej skórze doświadczył zdrady, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Ida był lekko spięta, bo nigdy nie wiedziała jak rozmawiać z ludźmi, którzy mimowolnie przywoływali złe wspomnienia. Po chwili milczenia, za najlepsze wyjście uznała zmianę tematu.

- Wracając do gwiazd. Ostatnio czytałam inną książkę, swoją drogą przyniosę ci ją kiedyś, na pewno ci się spodoba, i w niej była postać, która tłumaczyła swoim dzieciom, że gwiazdy to są oczy Boga. W sumie ty oraz ci wszyscy, którzy podążają za nimi w pewnym sensie też w to wierzą. W końcu Bóg jest zawsze przy nas i niezależnie od tego co zrobimy, On nie zniknie. Gdy tylko pobłądzimy, wystarczy się do Niego zwrócić, a On nas poprowadzi.

- A co z innymi? - blondyn wiedział, że aby jego przyjaciółka mówiła swobodnie, potrzebuje takich drobnych znaków zainteresowania. Inaczej czuła, że kogoś męczy. Wiktor już wiele razy próbował z tym walczyć, ale miał wrażenie, że im bardziej przekonuje Idę o jej mądrości, tym ona bierze go mniej poważnie.

- Część osób szuka czegoś większego od nich, na co można zrzucić odpowiedzialność za swoje czyny. Ci zazwyczaj uznają same gwiazdy za bogów i szukają w nich zapisanego losu. A dzięki temu wróżki mają co jeść.

- Czego jeszcze można szukać w gwiazdach? - spytał Wiktor przekręcając się na bok, żeby móc patrzeć na dziewczynę, która wyglądała magicznie, leżąc wśród wysokiej trawy.

- Czytałeś cos Lema? - odpowiedziała pytaniem na pytanie.

- Raczej z przymusu - trochę zawstydzony chłopak podrapał się po karku - Chodzi ci o życie?

- Bardziej cywilizacje. W końcu ilu pisarzy, reżyserów, ogólnie artystów czerpało z nieba inspiracje. Ich zdaniem w kosmosie działo się już chyba wszystko - w tym momencie Wiktor zaczął cichutko nucić muzykę z „Gwiezdnych wojen". Po chwili tworzył już piękny duet z ciepłym śmiechem dziewczyny.

- Ale pomyśl - zaczęła po chwili - ile wspaniałych historii powstało, gdy ktoś leżał na trawie, patrzył w niebo i czuł, że w tym momencie jest świadkiem legendarnych wydarzeń, które dzieją się na jednej, konkretnej gwieździe.

- Kiedyś miałem taką gwiazdę.

- Naprawdę? Co się na niej działo? -Ida nagle przekręciła się na bok z zainteresowaniem.

- Wiesz co, nie wiem czy chcesz, żeby ci wszystko opowiadać, bo historia jest ogólnie dosyć nudna. W końcu przygody młodego, przystojnego astronauty i modelek w bikini nie należą do najciekawszych - Wiktor wyszczerzył się szelmowsko, a dziewczyna tylko prychnęła z udawaną pogardą.

- Choć raz mógłbyś wymyśleć coś ambitniejszego.

- O, wierz mi, ta historia była bardzo ambitna -Ida fuknęła i chciała pacnąć blondyna w bok, ale ten uprzedził ją, złapał za dłoń i przerzucając ramię nad głową dziewczyny objął ją, jednocześnie trzymając za rękę.

-Że ci nie wstyd... - brunetka udawała obrażoną, ale wtuliła się w ramię chłopaka.

- Wracając do życia na gwiazdach. Są też osoby, które są przekonane, że to właśnie te kosmiczne cywilizacje przyniosą nam zagładę.

- Ciężko musi być patrzeć w niebo czekając tylko aż się zawali

- Może ci ludzie czują się lepsi od innych, bo kiedy to wszystko w końcu zwali się nam na głowę to oni będą mogli wykrzyczeć „ a nie mówiłem!"

- Dlaczego oni czerpią taką radość z przewidywania samych przykrych rzeczy? - spytała patrząc na Wiktora swoimi niewinnymi, zielonymi oczami.

- To już jest dyskusja na inną okazję - chłopak mocniej ścisnął dłoń Idy - A jak to wygląda u ciebie?

- Ale co? - dziewczyna zdziwiona zmarszczyła brwi.

- Co ty widzisz w gwiazdach?

- Ja? - brunetka uśmiechnęła się rozbawiona, ale chłopak pozostał poważny - Dla mnie to tylko płonące zbiorowiska pierwiastków.

- Niemożliwe, żeby ktoś kto potrafi przedstawić tyle możliwości nie umiał wybrać swojej. Co podpowiada ci wyobraźnia?

- Gazowo - metalowe pochodnie. Ja naprawdę nie jestem w stanie w stu procentach zgodzić się z czymkolwiek o czym mówiliśmy. Zawsze jest coś co odrzuca mnie od danej wersji.

- A twoja własna?

- Nie umiem stworzyć własnej.

- Umiesz, tylko nie potrafisz jej nazwać, więc ja to muszę robić za ciebie. Ty, patrząc na gwiazdy, widzisz lustro, w którym odbijają się wszystkie osoby patrzące na niebo. Widzisz te twarze i od razu wiesz o czym myśli każdy z tych ludzi, a potem dostrzegasz między nimi podobieństwa i składasz w konstelacje - po tych słowach oboje zapatrzyli się w niebo, słuchając koncertu chóru świerszczy i żab. Po kilku minutach dziewczyna przerwała milczenie.

- Mówiłam ci już kiedyś, że jesteś naprawdę mądry? -Ida uśmiechnęła się ciepło w stronę blondyna.

- I tak wiesz, że tobie nigdy nie dorównam.

- Przesadzasz.

- Wcale nie. Ty zawsze pomyślisz o wszystkich dookoła, a o sobie zapomnisz.

- Wystarczy, że ty o mnie myślisz - dziewczyna mocniej ścisnęła dłoń Wiktora.

- Robi się chłodno. Nie chcesz wrócić do domu? - spytał chłopak po chwili.

- Nie, zostańmy tu jeszcze chwilę.

Nie zdawali sobie sprawy, że przez resztę nocy patrzyli na te same dwie gwiazdy.

Nocą widać więcejHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora