Rozdział 1

58 6 1
                                        

Białe opakowanie tabletek ciążyło mi w palcach. Miałam dość trzymania ich w rękach. Trzęsącymi się rękami otworzyłam wieczko. Wysypałam na rękę bóg wie ile tych tabletek i niezastanawiajac
się jakie bedzie to miało okropne skutki. Połknęłam je. Wszystkie. I czekałam aż mnie zacznie porywać ciemność...
                      ***
W taki a nie inny sposób znalazłam się... Tak właściwie w czym? Sama nie wiem. Ale ( nie wiem skąd) czuję że będę przesłuchiwana że muszę zostać " przesłuchana". Tak. Brzmi to dziwnie tym bardziej że po moich obu stronach są drzwi. Pierwsze po lewej. Ze szpar pod nimi wylatywała czarna mgła. A te z prawej zdawały się świecić na złoto. Mi się bardziej podobały te po lewej. Złoty to nie mój kolor. Wtedy nagle te dwie " mgły "  złączyły się. Powstał napis: WYBIERZ DRZWI.
Tak też myślałam.
-Oczywiście , że te po lewej.- powiedziałam. I zaczęłam iść w stronę drzwi. I wtedy głos w mojej głowie podpowiadał mi że to nie najlepszy wybór. Oczywiście odpowiedziałam:
- Wal się

 Pociągnęłam za klamkę. I po raz kolejny pochłonęła mnie ciemność. Zarąbiste uczycie. Wciągała mnie. Ale tylko mnie. Czułam że tylko tej ciemności potrzebuje. Nagle poczułam okropny ból w płucach. Zaczęłam się dusić. A myślałam że przecież już nie żyję. Moje serce dudniło cztery razy szybciej niż normalne. Okropny ból. Jakby wszystko ze mnie pokolei ktoś wyrywał. Płuca , serce... I zrozumiałam że właśnie naprawdę żegnam się z życiem. Tak. Wkońcu Alice Touser umiera. Wszyscy są szczęśliwi. A szczególnie Jake. Ale narazie nie chcę o tym mówić. Pozostawmy to pod niewiadomą. NARAZIE.
                      ***
Moje serce przestało bić. Po tej jakże ciężkiej walce. Było mi to obojętne. Jednak nadal spadałam. Gdy wkońcu zaczęłam się martwić zamknęłam oczy. Nie chciałam więcej spadać. I wtedy poczułam grunt pod nogami. Otworzyłam oczy. Wszedzie była ta owa czarna "mgła". Zaczęła się z niej wynurzać czarna postać. Szła powoli. Tak powoli że myślałam iż sama szybciej do niej przyjdę ale paraliżował mnie urok tej ciemnej tajemniczej postaci. Gdy wyszła z mgły przemówiła:
- Czy ty jesteś Alice?
- T-tak - powiedziałam drżącym głosem.
W tej chwili postać zdjęła kaptur. Zaniemówiłam*. Był to piękny blondyn z oczami tak czarnymi że trudno było określić gdzie jest tęczówka. Jego twarz zdawała się idealna.
- Jestem Hunter. Strażnik drogi do piekła.
- Alice
Chłopak podał mi dłoń była okropnie zimna.
- Wybrałaś nasze drzwi. Nie możesz już wrócić - powiedział.
- Tak myślałam.
- Witamy w piekle Alice.- odrzekł. - Wyczekiwaliśmy na Ciebie.
Chwila.
- Wyczekiwaliście na mnie?- zapytałam
W jaki sposób mogli wiedzieć czy na pewno popełnie samobójstwo?
- Tak czekaliśmy. I wiemy o tobie dużo. Ale to tymczasowo nie jest ważne.- podszedł i chwycił ją za rekę - Wstrzymaj oddech. - Polecił.
Nim zdążyłam coś powiedzieć wylądowaliśmy w biało - czerwonym pomieszczeniu.
- Tutaj założymy ci karte Alice. I wytłumaczymy zasady.
Ojojojojoj
- Jakie zasady?
- Zobaczysz
Podeszliśmy do lady i zadzwoniliśmy dzwonkiem ( który swoją drogą był biały ) zza biłych drzwi wyłoniła się dziewczyna. Ubrana była ( oczywiście ) na biało. Jej włosy były czarne co dziwnie kontrastowało z ubraniem.
- W czym mogę pomóc?
- Założymy kartę dla tej oto pani.
Przyjrzała mi się. Od góry do dołu. I zatrzymała się na klatce piersiowej.
Hunter podążając za jej wzrokiem zwrócił jej uwagę i zaczął podawać moje personalia. Usiadłam na czarnym ( cóż za ironia losu ) krzesełku i pozwoliłam powiekom opaść. Obudziłam się w czarnym łóżku i przed oczami zobaczyłam list który po sobie zostawiłam.

Drogi Jackobie ,
Masz to co chciałeś. Nic więcej Ci nie dam
P.S. Kocham Cię
                                Alice
Łza popłynęła mi po policzku
                        ***
Witam moi drodzy ,
Książka będzie kontynuowana. Postaram się wrzucać jeden rozdział co dwa dni i mam wielką nadzieję że moja książka Wam się spodoba.
                             AnabelleNess

DarknessGeschichten, die süchtig machen. Entdecke jetzt