Może na początek kilka zdań o mnie i mojej rodzinie. Nazywam się Nicole mam 15 lat mam siostrę Letty, ma 22 lata. Jesteśmy przeciętną rodziną, mama jest szwaczką, pracuje w domu, a tata ma zakład stolarski. Z siostrą pokój mamy na piętrze tak jak i rodzice. Przeniesiemy się teraz 9 lat wstecz.
Jako iż były wakacje, a tata kochał wędkować, wybraliśmy się nad jezioro, na 14 dni z Wujkiem Robem jego żoną i dwójką dzieci oraz wujkiem Henrym z rodziną. O piątej rano wyruszyliśmy z domu, podróż była dosyć długa koło 6 godzin. Na miejscu rozpakowaliśmy się w ślicznym drewnianym domu z widokiem na jezioro. Wszyscy byli zachwyceni nie dziwie się było cudownie. Po zjedzeniu obiadu poszliśmy nad nasze prywatne jezioro. Tata z wujami udali się od razu na ryby, a my zostaliśmy, na takiej à la plaży. Woda jak na jezioro była ciepła, my dzieci byliśmy w raju, chlapaliśmy się, pływaliśmy i bawiliśmy w różne dziwne zabawy typu podtapianie. Nasze mamy zaczęły rozmawiać, jakie my to ładne dziewczynki i przystojni chłopcy. Była 18 akurat przyszedł tata, powiedział, że oni idą przygotować kolację konkretnie to grillowaną rybę. Wyszliśmy z wody, poszliśmy do domu, ubraliśmy się i poszliśmy pod altanę zjeść posiłek. To dla mnie było coś nowego wspólny posiłek. Każdy dzień wyglądał podobnie ryby, woda i zakupy. Tak minęło 13 dni. Ostatni dzień wyszłam z Veronicą na zjeżdżalnie, miałyśmy bańki mydlane. Nie miałam kieszeni, więc włożyłam je do buzi, zaczęłam wchodzić z dołu do góry i nagle poczułam ból i krew w gardle. Rozcięłam sobie podniebienie. Od razu pobiegłam do domu, wszyscy koło mnie skakali. Pojechałam z mamą i tatą do szpitala, jedyne co z niego pamiętam to to, że kazali otworzyć mi buzie. Opowiedzieli mi, że zszyli mi podniebienie i to, że miałam anginę. Wszyscy byli zdziwieni. Przez cały wyjazd nie czułam żadnego bólu z tym związanego. Następnego południa wyruszyliśmy do domu. Gdy dojechaliśmy, mama kazała nam od razu się rozpakować, bo nie było jeszcze późno, nie byłam za tym no ale.
- Tato ...
- Nicole, o co chodzi?
- zaniesiesz mi moją walizkę do pokoju? Proszę...- Przeciągnęłam ostatni wyraz, by się zgodził.
- Mhm... pewnie szkodniku- tak tata do mnie tak mówi, ale oczywiście w żarcie, bo co nie dotknę, to się psuje albo to, co mam starcza mi na krótki czas.
Gdy zadowolona wchodzę na schody, słyszę rozmowę taty i Letty przy barierce.
- Tato jak zaniesiesz jej walizkę, to zaniesiesz też i moją?
- Dasz sobie radę- powiedział do niej nie tak jak do mnie, powiedział to, tak oschle.
- A jej to zaniesiesz tak?
- Tak ona jest mała, zrozum to w końcu.-
Wziął sprawnie mój bagaż i zaniósł do naszego pokoju.
- Dziękuje father-( fader) a tak ja mówiłam do taty.
Wyszedł z pokoju, Letty jeszcze nie było, oznaczało to, że dalej wchodzi po schodach. Po kilku minutach mogłam usłyszeć dźwięk kółek walizki.
- Zakichana córeczka tatusia- syknęła do mnie pod nosem.
- Nie mów tak do mnie.
- Bo co? Bo znów dostaniesz swojego ataku agresji ?
- Nie zaczynaj.
- Mhm...- powiedziała lekceważąco.
Takie zachowanie powodowało we mnie wzrost adrenaliny i siły. Ja jak to ja musiałam się wyładować, więc uderzyłam ją w rękę, ona dłużna mi nie była długo i oddała mi, uderzając z liścia mi w plecy, złapałam ją za rękę i drapałam, gryzłam i złapała mnie za szyje i odtrąciła. W takich sytuacjach wybiegałam z pokoju i biegłam do taty nie do mamy.
YOU ARE READING
Never Lose Hope
Teen FictionOpowiadanie jest o dziewczynie, która po śmierci siostry ma bliskie kontakty z jej chłopakiem, sama Nicole w sobie jest osobą otwartą na nowe znajomości, ale czy ta znajomość jest taka jaką oczekuję się od chłopaka twojej zmarłej siostry? Może opis...
