Zbliżał się poranek. Każdy porządny człowiek właśnie wstawał i szykował się do pracy, aby następnie spędzić w niej kolejne kilka godzin. Poranny obłęd nie dotyczył tylko mnie. Zwróciłam oczy w stronę rodziców, którzy siedzieli po drugiej stronie okrągłego stołu.Na blacie stała kawa przelana do porcelanowych filiżanek oraz pieczywo starannie włożone do wiklinowego koszyczka. Moi rodziciele czytali gazety, a w tle leciały poranne wiadomości. Mama spojrzała na mnie orzechowymi oczami i przesłała mi ciepły uśmiech. Zrobiło mi się sucho w ustach. Z trudem przełknęłam ślinę, po czym odwzajemniłam gest. Odwróciłam głowę w stronę okna. Na zewnątrz wiatr delikatnie poruszał złocistymi kłosami zboża. Słońce leniwie rozlewało swe promienie na okolicę, a pojedyncze chmury roztapiały się zupełnie jak pierwszy śnieg. W pokoju panowała cisza - nie była niezręczna, lecz przyjemna i uspokajająca. Szczupłymi palcami odgarnęłam jasne kosmyki włosów, które opadały mi na czoło. Niespostrzeżenie wstałam od stołu i podeszłam do lodówki. Wzrokiem odnalazłam jogurt truskawkowy. Wzięłam go do rąk i przejechałam wzrokiem po kolorowym opakowaniu.w poszukiwaniu tabelki z kaloriami. Sto siedemdziesiąt - zadrżały mi dłonie.- Fleur, wszystko w porządku? - zapytała moja mama - Zamknij lodówkę. Odchrząknęłam cicho, po czym niezauważalnie kiwnęłam głową. To tylko jogurt, tylko. Po za tym muszą wiedzieć, że wszystko ze mną w porządku.
Jak zobaczą, że jem to będzie im w zupełności wystarczać.
Usłyszałam swoje imię ponownie. Moja mama patrzyła na mnie pytającym wzrokiem. Odpowiedziałam jej bladym uśmiechem, po czym ponownie usiadłam przy stole.
Otwieram opakowanie jogurtu drżącymi dłońmi.
Wyobraziłam sobie moją sylwetkę w szóstej klasie podstawówki.
Biorę łyżeczkę do prawej dłoni.
Moje serce bije mocniej, a w uszach rozbrzmiewa śmiech rówieśników.Nabieram jogurt na łyżeczkę. Za dużo. Mniej. Po chwili czuję truskawkowy smak na języku.W oczach zbierają mi się łzy.
Widzę siebie biegnącą do toalety każdego wieczoru, aby pozbyć się jedzenia z organizmu.
Kolejna łyżeczka.Przypomina mi się jak nie poszłam na bal na zakończenie podstawówki. Przecież nie wyglądałabym wystarczająco dobrze w sukience.Łyżeczka, wspomnienie. Łyżeczka, wspomnienie.Nie mogę więcej. Oddycham ciężko, kiedy widzę, że zjadłam prawię połowę. Słabo uśmiechnęłam się do taty, kiedy odchodziłam od stołu. Na drżących nogach kierowałam się do łazienki. Spojrzałam na swoje nędzne odbicie w lustrze. Nienawidziłam patrzeć na siebie każdego poranka. Nie byłam po prostu osobą, którą chciałam ujrzeć w gładkiej tafli. Byłam zwyczajną Fleur, z odstającymi włosami, za dużymi ustami i zbędnymi kilogramami. Z bezsilności osunęłam się po ścianie. Nie wiem kiedy po moich policzkach popłynęły łzy, nie pamiętam też kiedy schyliłam się nad toaletą. Pamiętam tylko,że poczułam nieprzyzwoitą satysfakcję. Mimo tego, że przegrałam sama ze sobą.
YOU ARE READING
BONES {one shot}
Teen Fiction'Nie czujesz, że powoli umierasz?' Ona tylko chce dążyć do perfekcji © fknbonkers; 2017 (pojawiają się rozdziały do tego one shota, aby był wygodniejszy w czytaniu na części) (w trakcie)
