-Kto chce?! – zawołał głos za którym tęsknił, ale i miał nadzieję, że nigdy już go nie usłyszy. Uważnie przyglądywał się chłopakowi, który zbytnio się nie zmienił od ostatniego razu. Włosy miał postawione do góry, jednak jego oczy były zmęczone, ale nadal niebieskie. Czekał na moment, kiedy Louis zorientuje się, że jest tutaj. Siedzą w tym samym pomieszczeniu, oddychają tym samym powietrzem i daje się wydawać, że Harry czuje się nieswojo, tak obco.
Był w szoku, że chłopak do którego czuł coś więcej i zranił go potwornie, robi to. Myślał, że jest on osobą odpowiedzialną, nie bierze używek. A teraz jest świadkiem jak po prostu wypala już drugiego skręta.
-Louis, podziel się trochę – zawołał Alex, który siedział niedaleko Harry'ego. Chłopak odwrócił głowę w jego stronę i się uśmiechnął. Pochylił się i podał mu, poprzez wstanie z fotela. Harry nie mógł oderwać wzroku od Louisa. Mierzył go wzrokiem i przełykał ślinę. Czekał na moment, kiedy go zauważy. I stało się. Kiedy Louis po kolei rozdawał, przyszedł czas na Harry'ego. Chłopak zatrzymał się i złapali kontakt wzrokowy. Chłopak był w szoku i nie mógł się wysłowić, natomiast Harry wziął mu z ręki skręta i spuścił głowę.
-Właśnie, Louis! – zawołał Alex. – Poznaj Harry'ego, mojego dobrego przyjaciela.
-Co? To znaczy tak, tak. Louis – podał chłopakowi rękę i czekał, aż Harry uściśnie ją, jednak tego nie zrobił.
-Idę do łazienki – poinformował Harry i wstał ze swojego miejsca. Stał na przeciwko Louisa. Mimo, że był on starszy od Harry'ego, sam Harry był od niego wyższy. Popatrzył mu głęboko w oczy, po czym szturchnął go w ramię, odchodząc.
-Przepraszam bardzo, ale kto go tutaj wpuścił!? – krzyknął Louis do tłumu. Wszyscy zamilkli.
-Zaprosiłem go – odezwał się Alex. – A w czym problem?
-W tym, że dla takich nie ma tutaj wstępu, rozumiesz? Niech on lepiej idzie do biblioteki i poczyta książki, niż siedzi w takim towarzystwie i bierze to świństwo – powiedział zdenerwowany Louis, po czym uderzył w stół. – Nie chce go więcej tu widzieć, zrozumiano? A tobie Alex, radzę zostawić tego frajera w spokoju.
-Jest moim przyjacielem i nie zostawię go. O co ci koleś chodzi? Przecież nawet go nie znasz. Nie wiesz, jakim fajnym jest człowiekiem. Jakbyś go poznał, to wiedziałbyś, że umie coś więcej niż siedzenie w książkach. Zejdź z niego – powiedział zbulwersowany Alex, wstając z miejsca.
-Zmieniasz go – warknął Louis.
-To on postanowił się zmienić – mrugnął, po czym zostawił zdezorientowanego Louisa w salonie, wśród ludzi, którzy nie wiedzieli gdzie się patrzeć.
KAMU SEDANG MEMBACA
Dead • Larry Stylinson ✓
Fiksi PenggemarKontynuacja fanfiction Oops? Hi. • Larry Stylinson Nowa szkoła, nowi znajomi, nowe środowisko, nowe miejsce zamieszkania, nowe problemy - to wszystko czekało na Harry'ego, który od ostatniego razu, kiedy został zraniony, próbuje za wszelką cenę nie...
